Szefie! Czy wystawiłeś kiedyś taką fakturę?

Jerzy Ciszewski - 30.11.2016
278

Szefie! Czy wystawiłeś kiedyś taką fakturę? Księga skarg i wniosków cz. 13

Branża public relations (na myśli mam agencje usługowe) boryka się z kilkoma problemami. Niewyedukowani klienci, którzy od czasu do czasu bywają nieuczciwi. Niewystarczająca ilość wykwalifikowanych kadr, które można znaleźć na rynku i ze spokojem zatrudnić. Często, wydłużone ponad wszelką miarę, terminy płatności za usługi; to w istocie jest cichym i wymuszonym, kredytowaniem klienta.

Najczęściej ofiarą takich praktyk padają małe i biedne podmioty gospodarcze – znam wiele takich historii. Na ogół powodują ogromną frustrację ludzi, którzy zarządzają takimi firmami. Można by dokonać uogólnienia, że prowadzenie agencji public relations jest swoistą grą, gdzie stawką jest przeżycie firmy i ludzi w niej zatrudnionych.  W środowisku, które udaje uczciwe. W istocie nastawione jest na to, aby od agencji wziąć ile się da i najlepiej za to nie zapłacić. Dodatkowo podebrać jeszcze pracownika. Na koniec – z dużym zaangażowaniem – jeszcze moralizować i mówić: to był zaszczyt i wyróżnienie, że dla nas pracowaliście. Milion razy to słyszałem i najczęściej odpowiadałem: to ja Wam robię zaszczyt, że świadczę Wam usługi. Gdybyście mogli te ich miny zobaczyć…

Od czasu do czasu zdarzały się jednak momenty odwrotne, które przywracały „wiarę w człowieka”.

Pewnego dnia zadzwonił do nas przedstawiciel klienta i powiedział coś takiego – Przedstawiliście nam bardzo fajną ofertę i strategię. Problem polega na tym, że na dzień dzisiejszy nie mamy wystarczających zasobów finansowych oraz organizacyjnych, by ten ambitny plan zrealizować. Ponieważ jesteśmy firmą, której wielokrotnie kradziono i kradnie się know-how  (był to producent oprogramowania komputerowego) rozumiemy bardzo dobrze, co moglibyście sobie pomyśleć… Tak więc wystawcie nam fakturę w takiej wysokości, w jakiej uważacie, że owa strategia powinna kosztować. My stajemy się właścicielami praw do tego konceptu; póki co odkładamy go na półkę i może kiedyś to zrealizujemy, a może nie. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość.

Macie rację – kopara opadła nam do ziemi… Nigdy wcześniej i w sumie nigdy później nie spotkałem się z tego typu zachowaniem. Jak dobrze wiadomo, bardzo często jest tak, że agencje w dobrej wierze składają oferty. Dowiadują się później, że te nie spodobały się szanownej komisji i good bye albo sayonara.

Następnie po kilku tygodniach lub miesiącach dana agencja widzi swój pomysł – co do joty – realizowany przez inną agencję na rzecz tego klienta, który wcześniej stwierdził z parszywym uśmiechem na ustach – spadać!

Ja sam odebrałem kiedyś telefon, który zabrzęczał w dniu 23 grudnia owego roku z zaproszeniem do zrobienia prezentacji w dniu 24 grudnia o circa 11tej rano. Był i jest to nadal… jeden z największych państwowych koncernów w naszym kraju. Oczywiście musiałem się zgodzić, że przyjdę, musiałem zmusić moich ludzi, aby nie przygotowywali choinki w domu, ale zrobili kilka slajdów w PowerPoint’cie i poszli ze mną w dniu, kiedy człowiek powinien znaleźć się w należnej świątecznej zadumie, na to dęte spotkanie.

Poszliśmy. Patrzyli na nas jak na śmierdzące gówno. Po kilkunastu minutach, szanowna komisja powiedziała: Dziękujemy. Odezwiemy się. Oczywiście, że nigdy się nie odezwali, bo niby po co…? Cokolwiek pod tym stwierdzeniem by się nie rozumiało – mieli swoją agencję, a my i pewnie inni wystawieni byliśmy na zająca. A to, że było to w dniu Wigilii… ch… z tym.  Procedurze stało się dość.

Zatem prośbę o wystawienie faktury za prawa autorskie do konceptu uznaliśmy za wydarzenie porównywalne do lądowania człowieka na Marsie lub Wenus czy jeszcze dalej… Nie pamiętam już dziś, w jakiej kwocie faktura poszła do klienta…? Czy to był jeden pln + VAT, czy może tyle, ile to powinno kosztować? Może Sebastian Hejnowski pamięta…

Smutne jest to, że to w sumie normalne i uczciwe zachowanie przywołuję jako pozytywne odstępstwo od normy rynkowej. Mało jest partnerstwa i szacunku pomiędzy stronami procesu zakupu i sprzedaży usług public relations. Źródła takiego stanu rzeczy biorą się z wielu różnorakich przyczyn, ale o tym przy innej okazji…

Zobacz pozostałe części z cyklu „Księga skarg i wniosków”:

Szefie! O Twoich współpracownikach kilka słów prawdy

Control a, control c, control v – Szefie! …a może to o Twojej współpracownicy?

Klient więcej do nas nie zadzwonił. Szefie! O Twoich pracownikach

Stary bosman szykował się by ją opluć…

Szefie! Ty też możesz mieć takiego pecha…

Szefie! Czy zgubiłeś kiedyś paletę?

Szefie! Jak często czujesz zimny pot na kręgosłupie?

Szefie! Czy byłeś kiedyś prostym spekulantem?

10 książek dla PR-owców. Szefie! A co czytają Twoi pracownicy?

Szefie! Czy zakoszono Ci kiedyś Twojego klienta?

Szefie! Miałeś toksycznego klienta?

Szefie! Czy jesteś zadowolony, że masz własną agencję PR?

Comments

comments

278
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...