Poza strefą komfortu

Jerzy Ciszewski - 23.04.2020
88

Poza strefą komfortu

Jako: właściciel, wydawca, redaktor tego portalu, jestem pierwszym buforem pomiędzy agencjami, klientami, ludźmi  pracującymi w tej branży, a tymi wszystkimi, którzy potrzebują bieżących informacji z rynku usług komunikacyjnych i szeroko pojętych mediów. Codzienną pracą jest odbiór różnorakich informacji prasowych dotyczących nowych klient, zmian kadrowych, ciekawych inicjatyw, opracowań, case studies, badań; przychodzą do nas informacje, które można zakwalifikować do działu lifestyle. Tak było przed wielkim bum – tak jest i teraz. Może za dużo powiedziane, że żyjemy z tych, przysyłanych do nas informacji, ale są ważną częścią, naszego codziennego contentu. To mój portal oraz kilka innych zajmujących się tematyką komunikacyjną jako pierwsi wyczuwają kondycję i tendencje na rynku interakcji marketingowo komunikacyjnych.

W starych czasach,  dziennie przychodziło do nas kilkadziesiąt lepszych, gorszych, mniej lub bardziej interesujących informacji prasowych o różnej tematyce. Raczej był ich nadmiar. Dziś jest zupełnie inaczej. Owszem przydarzają się info o nowych klientach oraz o zatrudnieniu nowej osoby lub zespołu, ale jest to rzadkość. Przeważają doniesienia o organizacji akcji pomocowych, naogół dla świata medycznego, od czasu do czasu trafia do nas de facto kryptoreklama jakiejś agencji. Generalnie 90% tych informacji krąży wokół tematu korona wirusa.

Tak chcę powiedzieć, że bardzo siadło. Wiem, że niektóre agencje prawe są w śmiertelnej pułapce. Hurtowo zwalniają ludzi, zastanawiają się jak się wymiksować z kosztownego i powiedzmy sobie szczerze, niepotrzebnego już biura. Nawet nie dlatego, że standardem i obowiązuje stał się homework telekonferencje robione przez Zooma i inne platformy. Dlatego, że klienci albo już się zawinęli albo uczynią to niedługo.

To samo dzieje się w dużych wydawnictwach i papierowych mediach. Co i rusz dociera informacja, że jakieś wydawnictwo zwolniło kilkanaście, kilkadziesiąt osób i zawiesza lub kończy wydawanie jakiegoś periodyku – najczęściej powiedzmy sobie szczerze, w tych czasach nikomu do niczego nie potrzebnego. Wyceny paru firm medialnych giełdowe spadają, a rekomendacje analityków na przyszłość nie są dla tych spółek zbyt optymistyczne.

W poprzednim moim wpisie https://publicrelations.pl/morderczy-walec-sie-przetoczy/ opisałem swoje doświadczenia z klasycznego procesu zmierzania do spektakularnego bankructwa agencji „Ciszewski Public Relations” – wtedy, była to moja wina.

To co się dzieje dziś nie jest winą nas wszystkich.  Z dnia na dzień system po prostu się załamał. Do tego, nasze państwo jest kompletnie niewydolne, elity polityczne zajmują się wyłącznie sobą. Służba zdrowia trzeszczy w szwach. Prawie każdy z nas ma w rodzinie, gronie znajomych kogoś kto utknął na kwarantannie, jest w szpitalu lub zmarł za sprawą tego niszczycielskiego nasienia.

Tak -indywidualnie i zespołowo musimy się psychicznie przygotowywać na bardzo ciężkie czas, gdzie jedną z cech jest kompletny brak przewidywalności czegokolwiek.
U różnych magików od mentoringu i kołczingu co trzecia fraza brzmiała – „jak wyjdziesz ze swojej strefy komfortu będziesz lepszy”. Teraz, wszyscy wylecieliśmy ze swoich indywidualnych stref komfortu. Co oznacza, że będziemy musieli brać się za bary z zagrożeniami, których nie jesteśmy, póki co określić i zidentyfikować.  Zatem mamy strefę dyskomfortu, że hej ! Czy będziemy lepsi ? Nie sądzę.
Wracając do portalu publicrelations.pl. Bardzo chciałbym puszczać na nim kawałki, które wieją optymizmem i normalnością czy też może quasi normalnością. Oczywiście pewnym promykiem są doniesienia o bohaterstwie służby zdrowia o pięknych czynach i zachowaniach firm i ludzi, którzy jak tylko mogą wspierają medyków i różne grupy społeczne będące w potrzebie.
To jest akurat najmniejszy z możliwych problemów – portale marketingowe również wypychane są ze swoich stref komfortu = życie.

Comments

comments

88
Komentarze
  • Kasia Kunert

    Świat nagle się dowie, jak wiele pieniędzy jest marnowane, na takie bzdury, taki nonsens, te wszystkie drogie zachcianki bogatych, wynagradzanych niewspółmiernie do wysiłku i ważności pracy. Czy jakiś execut czy inna pani od pr wcskająca dziennikarzom kolejny super produkt powinni zarabiać więcej niż wyspecjalizowana, walcząca o zdrowie i życie ludzkie pięlęgniarka? To, co przepiła i przejadła branżunia, mogło pomóc rozbudować szpitale, pomóc skrajnie biednym, chorym, zaniedbanym przez los. Nagle te pieniadze znajdują się tam, gdzie trzeba, w akcjach pomocowych.

Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...