Kampania wyborcza ad. 2023, była w naszym kraju, kluczowym przedsięwzięciem marketingowym 

Jerzy Ciszewski - 31.12.2023
234

Czy dobro zwyciężyło nad złem ? Rok 2023 zdominowany polityką i wyborami do Parlamentu

Mija 2023 rok. Mam wrażenie, że był zdominowany polityką i mnóstwo innych rzeczy poszło na bok. Owszem na rynku komunikacji marketingowej było kilka ciekawych aktywacji. Tak na poziomie ATL, BTL, public relations i social media. Mam jednak wrażenie, że te zwykłe marketingowe czynności, odbywały się w tle do tego było najważniejsze.

 

Jednakże prawdziwa batalia marketingowa toczyła się w zupełnie innym miejscu, gdzie ceną i celem zwycięstwa, nie jest łechtanie ego marketingowców, a realna przyszłość, nas wszystkich, naszych dzieci, wnuków, znajomych i nieznajomych. Stawka umieszczona, najwyżej jak to tylko możliwe. Dlatego też uznaję, że polskie wybory i zmiana rządu były najważniejszym wydarzeniem marketingowym w 2023 roku.

 

Obserwowaliśmy starcie dwóch sił. Sam zadaję sobie pytanie czy wygrało dobro nad złem czy też lepsza kampania marketingową pokonała gorszą. A może był to mix wartości i oczekiwań społecznych,  uprawianym na wielką skalę, za pomocą, marketingu politycznego 

 

Osobną sprawą jest jak dziś definiujemy marketing polityczny. Przyznaję się lata temu wydawało mi się, że w miarę sprawnie poruszam się w tych meandrach; coś tam wiem, potrafię, wykazuję się podstawową skutecznością.  

 

Oczywiście – przerysowuje. Skomplikowane zasady marketingu politycznego, dziś sprowadzają się do paru prostych trików. Śmierdzących na kilometr, ale za to, socjotechnicznie bardzo prostych i często skutecznych. W „oldschulowym” świecie definicja marketingu politycznego mniej więcej brzmi tak:

 

 Marketingiem politycznym nazywamy zespół technik, które wykorzystuje się do stworzenia odpowiedniego obrazu ugrupowania/kandydata wśród jego elektoratu, wypromowania jego partii/osoby, wyróżnienia go spośród rywali i uzyskania określonej liczby głosów przy jak najmniejszym zużyciu środków (lub przy poniesieniu określonych środków uzyskać maksymalną liczbę głosów).

 

Dziś, owszem nadal obowiązują klasyczne zasady prowadzenia kampanii wyborczej, ale absolutnie podstawowe znaczenie, zyskało prowadzenie kampanii negatywnych. 

 

Z grubsza wygląda to tak:

 

  • zgromadzić środki finansowe i zasoby ludzkie;
  • wybrać cel, a najlepiej wiele celów;
  • grupy społeczne lub zawodowe; nie ma znaczenia jakie – nie ma żadnych ograniczeń, każdemu możemy dowalić; Polaryzacja wymaga ofiar;
  • prześwietlić te cele, a czasami szkoda czas by prześwietlać;
  • bez ustanku przy użyciu wszystkich dostępnych narzędzi atakować; tych narzędzi dziś jest bardzo dużo;
  • opracować kierunki i sposoby ataku; im bardziej absurdalne tym lepiej; gówno musi się mocno przylepiać;
  • na każdy możliwy sposób zohydzać, obrzucać oskarżeniami, kreować fałszywą rzeczywistość;  
  • nie wahać się kłamstw, przeinaczeń, fałszywych sugestii, oskarżeń;
  • cały czas nakierowywać swój potencjalny elektorat na cel/cele;
  • godzina po godzinie, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku sączyć jad i czekać, aż trucizna zacznie działać. Trucizna ma to do siebie, że prędzej czy później musi zadziałać!
  • do tych zadań muszą być delegowani ludzie, którzy nie mają żadnych barier psychicznych moralnych jakichkolwiek ograniczeń, które mogłyby się skończyć jakaś negatywną refleksją, opóźniającą, frontalny atak na przeciwnika politycznego. I drugi typ człowieka, który wyposażony jest w donośny głos (a’la Czarnek), jak również brak jakichkolwiek hamulców moralnych. To oni są egzekutorami, szermierzami osią – wtłaczającą w „rynek”, tego dnia obowiązującą narracją, której wyłącznym zadaniem, jest straszenie, dzielenie, zniechęcanie społeczeństwa;
  • no i mamy prawie stuprocentową gwarancję sukcesu …

 

  …, ale, ale … w Polsce przy okazji wyborów parlamentarnych okazało się, że nie musi tak działać.  Zadziałało odwrotnie. 

 

Prawa strona sceny politycznej, nie zauważyła, że ludzie po prostu są wściekli na porządek ustanawiany w wielu sferach przez rządzących. 

 

Kto wie?  … może zauważyli, ale nie chcieli przyjąć tego do wiadomości, bo: arogancja, brak kontaktu z rzeczywistością, wiara, że jak się w kraju powiesi milion banerów oraz innych nośników to, … to taka nawałnica musi zadziałać. 

 

My (tak – jestem po tej stronie) baliśmy się, że te wybory nie udadzą się. Wątpiliśmy. Bo, poczynając od naszej świadomości, realizmowi, wszystko było na krawędzi.  Po pierwsze i najważniejsze wiara, a raczej brak wiary, iż można ten rząd i partię odsunąć od władzy; …, bo faszyzująca prawica zalewa Europę i świat i jest to tendencja nie do zatrzymania.  

 

Wszyscy bali się, że to niewykonalne; że nas zaorali do dna i są wstanie zrobić każdą niegodziwość, aby utrzymać się u władzy. Dopiero wtedy, na krótko przed wyborami, gdy pojawiały się kolejne badania o przewadze sił prodemokratycznych, zaczęła przebijać się nadzieja. Mało kto  jednak liczył, że w tak dużej skali, uda się „ruszyć” do akcji kobiety i młodzież. Udało się. Wygraliśmy – kobiety i młodzież okazały się krytycznie wkurzone.

 

Jestem przekonany, że bez Przewodniczącego Donalda Tuska, to by się nie udało. Nie byłem bezpośrednim uczestnikiem tego procesu, czy też świadkiem. Nie miałem, żadnych poważnych „odsłuchów” z wewnątrz. Gapiłem się wyłącznie w telewizor i gadałem z kumplami co wiedzieli mniej więcej tyle samo co ja. 

 

Z racji mojego życiowego doświadczenia, jestem absolutnie pewien, że bez Tuska, jego wiary, determinacji, siły, doświadczeniu,  nie udałoby się, poskładać tego projektu w zwycięską całość. Tusk jeździł po całym kraju. Zdzierał gardło i zelówki. W czasie tych spotkań odpowiadał i przekonywał ludzi, często politycznie, sobie bardzo niechętnych.  Wykazywał się cierpliwością, empatią i wiarą w samego siebie. Uczyć się od niego jak zaprogramować się na sukces, po drodze nie poddając kolejnym przeszkodom jakie wyrastają po drodze.  

 

Gdzie tu marketing polityczny? W tym przypadku jest wszędzie.

 

Zawsze miałem wrażenie, że PiS robi najlepsze badania nastrojów społecznych. Nie mam pojęcia ile przez to osiem lat poszło na to pieniędzy, ale z pewnością kilkadziesiąt milionów jeśli nie kilkaset. Co ważniejsze, ta partia potrafiła dogłębnie czytać badania; co ważniejsze wyciągać wnioski, a co jeszcze ważniejsze wprowadzając praktyczne korekty do wcześniej obranej do strategii. Tym razem coś nie zadziałało. Przegrali. Mieli wielki budżet – jak wielki wiedzą to tylko główni ludzie w PiS.  Byli i są lepiej zorganizowani – jako ugrupowanie polityczne – w bieżącym działaniu po prostu karni. U nich przekaz dnia jest świętą, nie dyskutowalną zewnętrznie, jedyną prawdą. 

 

Zawsze miałem również wrażenie, że Platforma Obywatelska w swoim inteligenckim sznycie jest rozmemłana i nie potrafi znaleźć kluczy do rozwiązywania bieżących potrzeb politycznych. Nie potrafi się porządnie zebrać, bardziej przypomina zasiedziałą korporację, w której poszczególne procesy są nieśpieszne – choć bardziej dotyczy to oczywiście starszej części członków PO. Gdzie duża część członków tej partii gra głównie na siebie. Co w oczywisty sposób, zawsze osłabia szeregi.

 

Ostatecznie, Donaldowi Tuskowi, udało się skonstruować Koalicję Obywatelską i złączyć w jednym dziele, to co, mając na względzie ego, poszczególnych przywódców, teoretycznie było nie do złączenia.  Następnie stworzyć rząd, w którym jak rozumiem, zostały zagospodarowane indywidualne ambicje.

 

Dzięki temu, pojawiła się nowa rzeczywistość. Z wielu względów bardzo trudna, ale generalnie napawająca optymizmem. Ostatnie dni kończącego się roku, te po przejęciu władzy; zdzieraniu kolejnych skórek z pisowskiej cebuli, naocznie pokazuje, jak fundamentalnie ważne były te wybory. Jak ważne było to zwycięstwo, jak ważne i potrzebne jest dokonanie gruntownych porządków w kraju. Nawet jeśli w sensie prawnym czasami „jedzie się po bandzie”.

 

Tak – w życiu marketerów i ekspertów d/s publicrelations w 2023 działy się różne inne rzeczy.

 

Sztuczna inteligencja co do której nie do końca wiadomo, jak ją traktować. Jako szansę? Jako zagrożenie? Owszem jest pomocna, ale jak ją strategicznie ugryźć. Mój przyjaciel powiedział mi, że w jego agencji jakiś pracownik, przygotował ofertę wyłącznie przy pomocy chataGPT. Dostał za to oczywiście ochrzan i kazali mu się bardziej wysilić … jest bowiem oczekiwanie aby to człowiek, fachowiec, ekspert przygotowywał strategię działania. Opartej na wiedzy i co jeszcze ważniejsze osobistym i instytucjonalnym doświadczeniu.  

 

Wysyp różnorakich sytuacji kryzysowych, które z racji „internetów” zmieniły swoją dynamikę i zasięgi.

 

Mniej lub bardziej avatarowi Influencerzy, którzy oprócz tego, że są szansą na zaistnienie produktu, usługi bywają również, poważnym zagrożeniem. 

 

Na rynku usług public relations, działają trzy organizacje branżowe. Każda z nich ma swoich działaczy i wyznawców. W dużych ilościach, dorocznie wręczane są nagrody w poszczególnych kategoriach. Jedni mniej drudzy więcej, scalają rynek, budują poczucie dumy środowiskowej, edukują rynek. I tak jest OK.  

 

Po stronie agencyjnej (jak w całej polskiej gospodarce), wzrastające koszty prowadzenia biznesu. Energia, inflacja, koszty materiałowe i ludzkie. Po stronie klientów – jak zawsze – będzie następowała rewizja budżetów i negocjowanie stawek i ryczałtów. Trzeba być bardzo sprawnym zarządcą, aby spinać to wszystko w jedną całość.

 

Miejmy nadzieję, że w 2024 więcej będzie w nas wszystkich optymizmu

 

 

 

Comments

comments

234
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja w postaci Chatbotu GPT zrewolucjonizuje branżę public relations?

Loading ... Loading ...