Natalia Hatalska: Prognozowanie przyszłości to nie wróżenie z fusów [WYWIAD]

Redakcja PR - 12.10.2016
56

Z Natalią Hatalską o jej instytucie badawczym i trendach w branży komunikacyjnej rozmawia Paulina Krukowska

Natalia Hatalska

Natalia Hatalska – założycielka Infuture hatalska foresight institute, Head of Foresight

Analityk, obserwatorka trendów, autorka bloga hatalska.com i bestsellerowej książki „Cząstki przyciągania”. Absolwentka UG i AE w Poznaniu, stypendystka prestiżowego programu Joseph Conrad Scholarship, absolwentka London Business School w UK. Doświadczenie zawodowe zdobywała w takich firmach jak Young Digital Planet, NIVEA Polska, Wirtualna Polska, Universal McCann. Prelegentka i panelistka na najważniejszych polskich i europejskich konferencjach poświęconych nowym technologiom, komunikacji i trendom. Członek Rady Marek w konkursie Superbrands. Członek Rady Ekspertów ThinkTank. Nagrodzona przez Geek Girls Carrots za bycie wzorem kobiety zajmującej się nowymi technologiami. Nominowana przez magazyn Brief do tytułu Człowiek Mediów Roku 2013.

Od lat współpracuje z firmami, instytucjami publicznymi i organizacjami społecznymi jako shadow consultant i niezależny ekspert w takich obszarach jak: prognozowanie trendów, doradztwo strategiczne, komunikacja marketingowa.

Paulina Krukowska: Czym na co dzień będzie zajmować się Infuture hatalska foresight institute?

Natalia Hatalska: Nasza działalność opiera się na trzech filarach. Po pierwsze – prognozy długoterminowe, scenariusze przyszłości, czyli forecasting. Mówią one, na co należy się przygotować, na co warto zwracać uwagę, czyli podejście określane jako innovation inspired by foresight. Jest potrzebne po to, aby firmy mogły funkcjonować w gospodarce opartej na wiedzy, na innowacjach.

Po drugie – inspiracje. Wiemy, że strategię firmy ustala się raz na kilka lat, ale w codziennej pracy potrzebne są również inspiracje. Chodzi o to, żeby pokazać, jakie są trendy w branży, w mediach, w danej kategorii itd. Przygotowujemy raporty na indywidualne zlecenie, ale także raporty inspiracyjne w ramach miesięcznej subskrypcji. Na razie taki comiesięczny raport poświęcony jest trendom w komunikacji marketingowej, ale docelowo zakładamy także raporty poświęcone konkretnym kategoriom tematycznym.

Po trzecie – doradztwo. Prognozowanie przyszłości to zawsze punkt wyjścia do planowania strategicznego. Nie zamawia się raportu tylko po to, aby zaspokoić własną ciekawość, ale po to, by go wykorzystać w praktyce. W takiej sytuacji firmy często potrzebują wsparcia. Wielokrotnie współpracowałam z markami na różnych etapach takich procesów jak np. wdrażanie nowego produktu czy innowacji technologicznej i doradzałam, czy i w jaki sposób to robić – oczywiście przy uwzględnieniu konkretnych czynników zmian.

logo-infuture01

PK: W których branżach korzystanie z prognoz oferowanych przez Instytut jest najbardziej przydatne?

NH: Szczerze mówiąc, we wszystkich. Każda firma, która chce się rozwijać, obserwować zmiany na rynku i badać to, co jest dla niej istotne, powinna patrzeć, co może się wydarzyć w przyszłości. W świecie futurystów funkcjonuje takie porównanie: kiedy samochód jedzie nocą i jedzie powoli, to wystarczą mu zwykłe światła, żeby jechać bezpiecznie. Ale kiedy porusza się bardzo szybko, to światła muszą świecić intensywniej, aby odpowiednio wcześniej zareagować na ewentualne przeszkody na drodze. Analogicznie w biznesie – im szybciej następują zmiany, a wiemy, że dziś postępują one bardzo szybko, właściwie z dnia na dzień, tym głębiej i dalej w przyszłość powinniśmy patrzeć, by móc podejmować właściwe decyzje. Bez kompletu informacji, podjęcie właściwej decyzji jest niemożliwe.

PK: Przechodząc do tych czynników – na stronie internetowej Instytutu czytamy, że „Instytut monitoruje i analizuje tzw. czynniki zmian we wszystkich kluczowych obszarach: społecznym, technologicznym, ekonomicznym, środowiskowym, politycznym i prawnym”. Można z tego wnioskować, że monitorujecie właściwie wszystko. W jaki sposób to robicie?

NH: W prognozowaniu trendów jest metoda, która nazywa się „skanowanie środowiskowe” i z niej często korzystamy. Badamy różne informacje, które się pojawiają, np. co się dzieje na rynku start-upów, kto i w co inwestuje, jak zmieniają się nastroje społeczne, postawy konsumenckie etc. Jednak w analizach nie uwzględniamy wszystkich możliwych obszarów życia, ale tylko te, które są kluczowe dla danej branży czy marki – najważniejsze czynniki zmian. Oczywiście tych czynników zmian może być kilkanaście czy kilkadziesiąt czy nawet 100.

Pracujemy nad własnymi rozwiązaniami technologicznymi, które pomagają w agregowaniu tych danych, ale na razie nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów.

PK: A ile osób na co dzień pracuje w Instytucie?

NH: Trzon naszego zespołu to trzy osoby, ale tak naprawdę liczba osób zaangażowanych zależy od projektu. Współpracujemy z ekspertami zewnętrznymi. Aktualnie pracujemy nad interdyscyplinarnym projektem, w który zaangażowane jest bardzo wiele osób z różnych obszarów, także z ośrodków naukowych i szeroko pojętego designu.

Jednocześnie jesteśmy w procesie rekrutacji, dopiero wystartowaliśmy, więc na pewno ten stały zespół będzie się powiększał.

PK: Czy można gdzieś znaleźć informacje o tej rekrutacji?

NH: Nie, nigdzie nie publikowałam takiego ogłoszenia, szukam raczej osób za pomocą własnych kontaktów. Dodatkowo, kiedy poinformowałam publicznie, że rozpoczynam działalność instytutu, to dostałam kilkanaście CV i to jest dla mnie bardzo fajne. Doceniam, kiedy ludzie sami się zgłaszają i wykazują proaktywność, bo dokładnie takich osób szukam: takich, którym się chce, które chcą więcej, które same wykonają jakąś pracę, a nie tylko poprzestają na tym, co jest im dane. Widzę też, jakie osoby do mnie docierają – ciekawe świata, żądne wiedzy, chcące zmieniać swoje życie.

PK: Jak długo trwały przygotowania związane z rozpoczęciem działalności Instytutu?

NH: Prace zaczęliśmy w marcu, a samo otwarcie Instytutu miało miejsce na początku października. W tym czasie pracowaliśmy nad strategią, brandingiem i produktem – zajmowaliśmy się tym wszystkim, co było konieczne do powstania Instytutu. Ale tak naprawdę wszystkim tym, czym zajmuje się instytut, ja sama zajmowałam się przez ostatnie siedem lat. Do otwarcia Instytutu musiałam po prostu dojrzeć. Zrealizowałam naprawdę bardzo dużo dużych projektów i przyszedł taki moment, w którym musiałam zdecydować, czy chcę to dalej robić jednoosobowo, czy może zacznę to wszystko rozwijać.

Zespół, który teraz tworzy ze mną Instytut to moi byli współpracownicy z okresu, kiedy byłam szefem działu komunikacji marketingowej w Wirtualnej Polsce. To też nie jest przypadkowe. Chciałam zbudować ten Instytut wspólnie z osobami, do których mam stuprocentowe zaufanie, a potem rekrutować kolejnych pracowników.

Comments

comments

56
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...