Laxmi Misthan Bhandar, Jaipur, Radżastan. Tomasz Kaźmierowski o winie

Redakcja PR - 25.01.2018
146

Laxmi Misthan Bhandar, Jaipur, Radżastan. Tomasz Kaźmierowski o winie

I dziś wystarczy , że usłyszę „rasmalai”, a przed oczyma mam dumnych Radżputów, różowo-płową pustynię, tłok nie do wytrzymania, wreszcie lassi, paneer ghevar, katchori, samosas, rasmalai właśnie, no i całe radżastańskie thali, z z zupą papad mangori, ker sangri, kadhi, świetne warzywa i chleby.

Laxmi (Lakszmi), zwane też LMB, istnieje – według niepotwierdzonych przekazów –  blisko trzech stuleci. W okolicy cieszy się od dziesięcioleci niesłabnącą renomą jako najlepsze wegetariańskie miejsce w mieście. Nie serwują alkoholu, dania nie zawierają podobnież zakłócających smak czosnku i cebuli, serwis bywa rachityczny, a sala jak w starszych filmach bollywoodzkich.

Rzeczy warte docenienia zauważymy z czasem. Miejsce jest wyjątkowo jak na Indie czyste, higieniczne. Miejsce jest klimatyzowane. Do Miejsca można wpaść niezapowiedzianie i przy kontuarze kupić ulubione słodycze.

Do Laxmi w Jaipurze trafiłem dzięki, delikatnie mówiąc, cokolwiek trywialnemu pod względem kulinarnym Lonely Planet. Bodaj pierwszy raz nie żałowałem. Niepokorny Radżastan jest wyjątkowy nie tylko w skali Indii, ale i całej Azji. Co więcej, tak pod względem historycznym i kulturowym (mają prawo uważać , że nie do końca ulegli Anglikom), jak i kulinarnym. Kuchnia tego suchego pustynno-górskiego stanu – również według wielu hinduskich i brytyjskich znawców – zmieniła się wyjątkowo mało, tak jak jego kultura i struktura społeczna, w porównaniu z post-kolonialnym tąpnięciem wielu obszarów Indii. Świetne kadhi (pierożki w sosie jogurtowym), paleta lokalnego, radżastańskiego thali i najlepsze na świecie lassi – napój jogurtowy w wielu odmianach. Wracałem tam dwukrotnie, za każdym razem nie mogąc sobie odmówić podwójnej porcji lassi na deser. O pochłoniętych ilościach rasmalai, rodzaju sera w sosie śmietankowym, nie wspomnę. I tak sobie pożałowałem.

A-la-kierownik (w Indiach rzadko jest jasne dla przybysza kto za co odpowiada), bez niepotrzebnej skromności uważający swój lokal za „undoubtly the best of Jaipur”, był mimo wszystko szalenie dumny z faktu, iż zajmujący się kulinariami i winem przybysz z Europy uznał jego przybytek za najlepszy w Indiach (szczerze mówiąc, mogę mówić tylko o Bombaju i okolicach, New Delhi, Udaipurze, Jaipurze,  indyjskich podnóżach Himalajów i paru innych miejscach ; zupełnie nie poznałem wschodu Indii), a jego lassi  za światowy top. Pozwolił sobie z czasem na poklepywanie, z niedzownym Baba!… cholo, cholo…jor asolutli rajt ser, asolutli rajt…

Ps – Tym razem bez wina; niepewne jak poczucie czasu w Radżastanie procenty – w lassi.

Zobacz też: Bastard wine. Tomasz Kaźmierowski o winie

Comments

comments

146
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...