I że Cię nie opuszczę…

Redakcja PR - 18.08.2016
271

Mody przychodzą i odchodzą, miłość konsumenta do marki na pstrym koniu jeździ

Mody przychodzą i odchodzą, sympatie i antypatie zmieniają się jak w kalejdoskopie, miłość konsumenta do marki na pstrym koniu jeździ.


Niektórzy, bardziej dojrzali wspominają z rozrzewnieniem noszone w dzieciństwie koszulki z „imperialistycznymi” markami, bo w kraju dominowały mniej sexy marki jak Domy Towarowe Centrum, Odra, czy Podhale i Pewex (nomen omen mamy teraz renesans old-school’owych znaków). Świeżością powiało, gdy na rynku pojawił się Hoffland – powiew Zachodu, inne niż powszechne kroje, coś co było nęcące i powodowało kolejki i listy społeczne zanim następowało otwarcie DT Junior.
Dlaczego klienci nagle zaczynają „kochać” marki do tego stopnia, że w naturalny sposób zostają ambasadorami czy żywym nośnikiem logotypu?

1. Grupa i drużyna?
Tym, jaką siłę społeczną może mieć grupa, są miłośnicy Harleya Davidsona – teraz to legenda, mit amerykańskiej wolności i przedmiot pożądania wielu motocyklistów. Marka zbudowała wokół siebie (oczywiście z czynnym udziałem użytkowników, celebrytów i samych właścicieli) klimat wolności, buntu, nonkonformizmu – tego, czym żyła Ameryka – a wiadomo, że w sposób naturalny ta moda rozlała się po reszcie globu.

2. Influencer, czy autorytet?
Symbolika ruchów społecznych, Rekomendacje znanych osób.
Jeśli znany X używa danej marki, to pojawić się jednocześnie mogą wśród wielbicieli X zachowania podobne, zbliżone, takie, które jeszcze bardziej zwiążą ich z idolem. Oczywiście może to być oparte na praktycznej rekomendacji („skoro on tego używa, to raczej nie jest złe), ale i na silniejszej identyfikacji. Oczywiście idealną sytuacją będzie, gdy X nie będzie wprost reklamował marki, a na przykład zostanie z nią „przyłapany” w naturalnej sytuacji (jeśli takowe jeszcze w ogóle się zdarzają).

4758878290_1eec9a181b_z

3. Retrospekcja, czy sentyment?
Rewitalizacja marek z przeszłości – kilka razy to się już udawało, szczególnie przy odświeżaniu niektórych samochodów: New Beatle, Mini, czy Fiat 500 – pytanie, czy ci, którzy jeździli pierwowzorami w młodości, teraz z sentymentem wybiorą swój nowy-stary wehikuł? Ten obszar pojawia się często wśród też w kinie – nowa część z 2015 r. Gwiezdnych Wojen spowodowała, że ci, którzy poszli na „Nową Nadzieję” w 1977 r., teraz na VII część Sagi zabrali już swoje dzieci – prawdziwa pokoleniowa sztafeta wierności marce.

4. Żal, czy zawód?
O wartości klienta tzw. „awanturującego się” już pisałem tutaj – rzadko doceniany, raczej traktowany jak kukułcze jajko, a w tym wypadku stanowiący ogromny kapitał dla marki. Oczywiście często jest to typ naciągacza i roszczeniowca, ale w wielu przypadkach to osobnik prawdziwie zatroskany i zainteresowany kondycją marki – prawdziwy pre-ambasador. Budowa relacji, uczciwy dialog ma szansę na niemałe korzyści dla produktu, czy usługi.
Na rynku nie ma prawdziwej lojalności – tylko relacje handlowe, winien – ma, kupujący – sprzedający. Może i tak, ale pojawiają się emocje, budowa nieuświadomionych relacji, podprogowych reakcji. Dlatego każdy, nawet najdrobniejszy punkt styczności produkt – klient może być albo kamieniem milowym, albo kamieniem u szyi dla marki.

Comments

comments

271
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...