Łukasz Milewski o rynku coachingu w Polsce [WYWIAD]

Jerzy Ciszewski - 19.09.2016
24

Jerzy Ciszewski rozmawia z Łukaszem Milewskim

Łukasz Milewski

Łukasz Milewski, społecznik, filantrop, entrepreneur, organizator najbardziej spektakularnych eventów w Polsce, jeden z liderów na rynku światowym. Od kilku lat realizuje strategię globalnej ekspansji przy współpracy ze światowym gigantem w tej dziedzinie Success Resources Global. Autor trzech książek ściśle powiązanych z jego pasją, jaką jest rozwój osobisty. Zawodowo strateg marketingowy i Prezes w Milewski & Partnerzy.
Współuczestniczył i kreował marki największych mówców w Polsce. Sprowadził do Polski i organizował wydarzenia z takimi gwiazdami jak: Nick Vujcic, Les Brown, Anthony Robbins, Blair Singer, T. Harv Eker, Garry Kasaprow, Allan Pease, Dan Millman, Fredrik Eklund i wielu innych. W wolnych chwilach konsultuje i wprowadza nowe marki na Polski rynek. Prywatnie szczęśliwy mąż Barbary, z którą rozwija Milewski & Partnerzy.

Jerzy Ciszewski: Czy firma, którą Pan prowadzi, jest bardziej szkoleniowa czy eventowa?

Łukasz Milewski: Zdecydowanie eventowa. Chociaż nie raz zdarzało nam się organizować międzynarodowe programy szkoleniowe na kilkaset osób. Celem takich firm jak Milewski & Partnerzy jest bycie platformą dla wszystkich firm szkoleniowych. Skupiamy wokół siebie najlepszych z kraju i świata. Wydarzenie jakim jest event ma być inspiracją, pewnego rodzaju otwartym dialogiem nad danym tematem.

JC: Wydaje się, że przedsięwzięcia, które organizuje Milewski & Partnerzy, wymagają ciągłych i różnorakich wysiłków marketingowych. 

ŁM: Zdecydowanie tak. Sądzę, że w marketingu eventów nic nie jest tak pewne jak zmiany. To co działało skutecznie rok temu, dzisiaj już niekoniecznie ma zastosowanie. Kluczowe staje się także to co promujemy i kto tam występuje. Polską publiczność o wiele bardziej interesuje osobowość – czyli kto wystąpi z danym przekazem, aniżeli sama formuła wydarzenia.

JC: Co jest w tym kontekście ważniejsze? Praca w internecie? W starych mediach? Polecanie przez dotychczasowych klientów?

ŁM: Dotychczas sprawdzała się formuła większość środków zainwestowanych w internet, do tego polecenia i rezultat bardzo często był znakomity. Sądzę jednak, że nie należy ignorować starych mediów – to ogromna grupa ludzi, którzy na co dzień nie brylują po sieci w poszukiwaniu informacji. Są tak samo spragnione nowinek, trzeba tylko do nich dotrzeć. Tutaj zdecydowanie lepiej wypada content, banery same w sobie dzisiaj już nikogo nie przekonują. 

JC: Czy sprowadzanie gwiazd z zagranicy jest ryzykowniejsze niż zatrudnianie lokalnych mówców?

ŁM: Gdybym tego nie robił, nie uwierzyłbym w to. W 2015 r. organizowaliśmy dwie ogromne imprezy. Jedna na 7000 uczestników na hali Międzynarodowych Targów Poznańskich, gdzie wystąpił słynny Anthony Robbins. Druga zaledwie miesiąc później – wizyta Nicka Vujicica na stadionie Inea w Poznaniu. Obydwie imprezy swym budżetem organizacyjnym przekroczyły budżet organizacji np. koncertu Madonny na Stadionie Narodowym. Odpowiedź więc nasuwa się sama. Im większa gwiazda, tym bardziej gwiazdorskie stawki. Rekordzista zażyczył sobie 1.000.000 $ za wystąpienie w Polsce. Spełnienie wymagań technicznych imprezy to dużo większa suma. Polski prelegent to dużo mniejsze ryzyko, choć jakość niejednokrotnie także wysoka. Czego się jednak nie robi dla gwiazd?

Życie bez Ograniczeń – zapisz się! 

JC: Po części chyba jest tak, że to właśnie Wy promujecie określone nazwiska i tematy wystąpień?

ŁM: Tak, oprócz ściągania znanych i lubianych jesteśmy także promotorami gwiazd ze świata i Polski. Nie tak dawno udało nam się zakontraktować kilka występów na świecie jednego z naszych prelegentów. Wystąpienia W Chinach, Tajwanie czy Stanach Zjednoczonych jeszcze do niedawna były czymś nierealnym. Dziś Milewski & Partnerzy przeciera szlaki i pomaga najbardziej utalentowanym w naszym kraju. Chcemy odwrócić trochę proporcje i pokazywać naszych ekspertów, a naprawdę mamy czym się szczycić i chwalić.

14365500_1159794644078424_393886505_n

JC: W różnoraki sposób mówi się o polskim rynku coachingowym, a raczej o profesjonalizmie poszczególnych gwiazd. Czy to nie jest podstawowy problem dla takiej firmy jak Pańska?

ŁM: To jest problem całej branży. Profesjonaliści i firmy takie jak my próbują być wrzucane do jednego worka pod nazwą „coaching”. Notabene to co robimy jest bardzo dalekie od coachingu jak i praca wielu innych mówców. Nie rozróżniamy pojęć i definicji, tak jest wygodniej. Czy można dziwić się takiej a nie innej atmosferze? Szczerze powiedziawszy nie. Pojawiają się eksperci od wszystkiego, którzy zasilają szeregi programów śniadaniowych, opowiadając na każdy temat, pomimo specjalizacji, którą posiadają. To nie sprzyja pozytywnemu odbieraniu branży. Pozostaje dbać o jakość i pokazywać różnice pomiędzy młodym chłopakiem, który krzyczy „Jesteś Zwycięzcą”, a ludźmi, którzy spędzili lata w tej branży, oferując profesjonalne wsparcie np. w procesie coachingowym. Każda branża przeżywa okres weryfikacji, tutaj właśnie taki następuje. Dobra informacja jest taka, że najdalej rok – dwa 95% „specjalistów” po prostu zniknie z rynku, nie wytrzymując konkurencji i wtedy pozostanie wartość, której przecież szukamy.

JC: Byśmy zrozumieli skalę operacji … na ile złotych rocznie wyceniany jest rynek coachingowy w Polsce? 

ŁM: Nie wiem czy istnieją jakieś wiarygodne informacje na ten temat. Rozgraniczmy kilka grup. Rynek coachingowy to grupa profesjonalistów, która przede wszystkim świadczy usługi w modelu 1-1. Jest bardzo prężna grupa szkoleniowców i firm realizujących programy. Na samym końcu są firmy eventowe jak my. W Stanach Zjednoczonych rynek ten warty jest setki milionów dolarów. W Polsce z pewnością przekroczył już dawno barierę kilkuset milionów złotych, wykluczając oczywiście dotacje unijne, które zamiast napędzać rynek, po prostu go upośledzają. Przyszłość należy do tych, którzy potrafią się dostosować i zrozumieć prawdziwe potrzeby klienta. Ci, którzy od lat trzymają wysokie standardy świadczonych usług, będą dalej wzrastać. Pozostali, czyli ponad 90% zniknie z rynku, a na ich miejsce pojawią się nowi dynamiczni gracze, którzy są bardziej dostosowani do nadchodzących zmian. Patrząc tylko na rynek szkoleniowy, ludzie przestali poszukiwać informacji, etap gromadzenia mamy już za sobą. W tej chwili ważne jest to jak użyć tego co wiemy i efektywnie dojść z punktu A do B. Czas jest w najwyższej cenie i wszystkie usługi miękkie, które są w stanie pomóc klientowi go zaoszczędzić. To z pewnością będą ekscytujące lata w tej branży, prawdziwy rozkwit mamy dopiero przed sobą.

14331714_1159793700745185_663388962_n

Comments

comments

24
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...