Jacek Gadzinowski: konkurencja na YT jest mordercza. YouTube to telewizja internetowa, a nie wróg TV.

Redakcja PR - 26.09.2016
45

Z Jackiem Gadzinowskim, twórcą kanału "Wjazd na Chatę", związanym z rynkiem internetowym od ponad 15 lat, rozmawia Justyna Dąbrowska

Jacek Gadzinowski

Soul surfer & przedsiębiorca. Blisko 15 lat doświadczenia zawodowego: publicysta i dziennikarz, negocjator i kupiec, specjalista sprzedaży, marketingu i komunikacji.
Specjalizuje się w marketingu internetowym, sportowym oraz e-commerce.
Pracował m.in w: Amica Wronki S.A, w agencji Momentum/MCann, sklepie internetowym Agito.pl, PTC Era (dzisiaj T-Mobile) oraz Onet.pl /grupa ITI i Secret Service, współpracował z Valhalla i Załoga G.
Doradzał zarządowi Lecha Poznań w kwestiach Internetu i e-commerce. Zamknął etap pracy w korporacjach, na rzecz własnego biznesu i własnych projektów oraz pasji.
Obecnie m.in rozwija projekt filmowy na Youtube, w formacie: rozmowy z ludźmi pasji, "wjazd na chate" czyli video z twórcami z YouTube, filmy podróżnicze oraz ciekawe zajawki/pasje/sporty oraz podróżuje po Polsce i świecie.
Pasjonat sportów deskowych: kitesurfing, wakeboarding, wakeskate, snowboard, longboard oraz podróżnik.

Justyna Dąbrowska: Jak widzisz YT za 5, 10 lat? Kto z  dzisiejszej czołówki w Polsce się utrzyma?

Jacek Gadzinowski: Jest to tak odległa perspektywa, że to wróżenie z fusów. 5 lat temu np. nie było w ogóle sceny Youtubowej w obecnym kształcie, wszystko raczkowało. Zatem jak to wszystko się rozwinęło, jak ewoluowali twórcy, formaty i jak zmienił się rynek jest wręcz porażające, łącznie z inflacją treści na YouTube.
Za 5 lat oczekiwałbym większej profesjonalizacji, większych budżetów, więcej różnorodnej tematyki i więcej kanałów związanych z firmami czy markami. Twórców, którzy wyszli z YouTube i działają w zupełnie innych sektorach – sprzedając swoje produkty, usługi, prowadzących firmy i działających na rynku produkcji filmowych (na różne platformy).
Z dzisiejszej czołówki obstawiam, że utrzyma się 20%, resztę będą stanowić nowe nazwiska, nowe formaty. Pojawią się aktywniejsze działania marek z własnymi kanałami czy „starych mediów” – one też będą tu próbować swojego szczęścia. Z jakim skutkiem, to się okaże wkrótce. Na pewno przez niezauważanie YouTube, te media nie przyciągną młodszej czy aktywniejszej części społeczeństwa (20-35 lat). Adapt or die?

JD: Często słyszy się opinie, że YT to tylko zbieranina, delikatnie mówiąc, średnio rozgarniętych dzieciaków, które nagrywają głupoty. Zwłaszcza pokolenie po 40. roku życia ma nie najlepsze zdanie o YT i o jutuberach. Skąd te opinie się biorą? Skąd ta niechęć, granicząca z pogardą?

JG: Zależy jak się patrzy, na jaki sektor tego YouTube i formatów filmowych. Dla chcącego nic trudnego i można znaleźć treści odpowiadające 30- czy 40-latkom. Wiadomym jest, że są one mniej popularne, bo YouTube działa na zasadzie algorytmów. Jeśli starsza widownia nie jest tak aktywna jak ta młodsza, to materiały do starszej widowni są po prostu mniej widoczne. Co nie oznacza że ich w ogóle nie ma. Treści słabe, mierne, rynsztokowe? Tak, są obecne na YouTube. Nie jest to sytuacja inna niż w innych mediach masowych. Niestety schlebianie niskim gustom publiczności to często droga na skróty by mieć większe „zasięgi”.
Co do zdania o Youtuberach, częściowo to można tłumaczyć odwiecznym „konfliktem pokoleń”. Dzisiejsi 30-, 40-latkowie też kiedyś byli oceniani przez starszych, przez rodziców. Dzisiaj to oni często są na pozycji „kiedyś to było inaczej, za moich czasów takich rzeczy nie było”. Zatem podchodząc pragmatycznie, tak na Youtube jest duża nadreprezentacja młodszych twórców, co nie oznacza, że nie mają oni ambicji, że nie ulepszają warsztatu, nie rozwijają się czy nie stają się zaradniejsi. 
Jest też chyba pewna doza zazdrości, co zauważam. Jak to jest że takie „szczyle” są od nas zaradniejsze, zarabiają wielokrotność tego co my po szkołach, uniwersytetach i latach w korporacjach czy na własnym biznesie. Przecież to niemożliwe…
Natomiast popatrzyłbym tu z perspektywy szans dla tych młodych ludzi, którzy dzięki temu też zyskują często źródło utrzymania siebie czy swojej najbliższej rodziny. Pogarda? Często miesza się z pomieszaniem pojęć.

Wyjaśniając – „jeśli czegoś nie rozumiem, często biorę to za dziwactwo czy aberrację”. I żeby już tak nie epatować….”YouTube jest dla młodych”. Ja nastolatkiem nie jestem, a jakoś sobie tam poradziłem.
Z tego miejsca mogę tylko zaprosić i przekonywać, by zacząć swoją przygodę z YouTube’m, także wśród starszych. Serio, nie ma co się bać, jest tyle nisz i tematów, których jeszcze nie ma na YouTube, co wręcz jest szansą na biznesy.

JD: W pierwszej dziesiątce najpopularniejszych kanałów na YT połowa to gamerzy. W Stanach nie ma żadnego. Co dla polskich widzów może być fajnego w oglądaniu jak ktoś “gra w grę”?

JG: Jesteśmy na innym etapie rozwoju sceny YouTube’owej w Polsce, która wyrosła na grze Minecraft i CS GO (dwie mocno popularne gry, mocno upraszczając). Z czasem ta scena będzie ewoluowała i coraz więcej tych kanałów zmieniać się będzie w szeroko pojęty lifestyle, pojawią się też nowe, które dołączą do czołówki. Oczywiście, zgodzę się – gaming jest i będzie dominujący w polskim YouTube, wynika to po prostu z zainteresowań i pasji ludzi/widzów. Co jest fajnego w tym że ktoś gra, a ja to obserwuję? To tak samo jak oglądamy mecze piłkarskie… oglądamy dla emocji, dla podpatrzenia drugiej osoby, dla rozrywki czy spędzenia wolnego czasu.
Nie tylko gry i podglądactwo jest popularne… dam przykład swojego formatu video (gdzie odwiedzam m.in twórców YouTube – „Wjazd na chatę”), który zyskał 376 tyś. subskrybentów i 55 milionów wyświetleń w ciągu ok. 2 lat. Ludzie po prostu chcą patrzeć na innych, przeżywać emocje, identyfikować się z tym, co jest im bliskie i ich pasjom.

Gadzinowski.pl-4-785x785

Jacek Gadzinowski

JD: Gorącym tematem pozostają zarobki YouTuberów. Dlaczego większość widzów, a nawet osób zawodowo związanych z marketingiem, nie rozumie, że kanał na YT to już praca i twórcy na niej zarabiają?

JG: Jest tak dlatego, że w szybkim czasie te osoby (zajmujące się video), zbudowały bardzo duże zasięgi, które mogą konkurować z zasięgami pism, gazet czy stacji TV. Zwłaszcza w pewnych grupach wiekowych YT jest w zasadzie jedyną możliwością dzisiaj dotarcia do odbiorcy końcowego produktu czy usługi. Z czasem ta przepaść się jeszcze zwiększy, 15-25 latkowie nie funkcjonują w zasadzie w torcie konsumpcji mediów poza ekranem swojego komputera czy telefonu komórkowego.
Tworzenie video, niezależnie od stopnia jego skomplikowania, to jest praca. Jak każda czynność człowieka, która wymaga czasu, umiejętności, doświadczenia, środków finansowych czy rzeczowych. To najprostsza definicja, zatem rozmowa, czy jest to praca, jest trochę tematem zastępczym. Bardziej skupiłbym się na miejscu tych osób (marketing) na szukaniu szans, jak dzięki video sprzedać swoje usługi, jak skutecznie dotrzeć do audytorium, które przestaje być osiągalne przez TV, billboardy czy gazety.
Skoro zatem to jest praca, to jest też gradacja. Są tu tacy co zarabiają dosłownie ZERO, są tacy, którzy są w stanie wyciągnąć kwoty idące w setkach tysięcy rocznie. Są i większe cyfry. Czy to powód do zazdrości? Wręcz przeciwnie – należy się cieszyć, że nasi młodzi rodacy są tak przedsiębiorczy i wykorzystują to by pracować, zarabiać, mieć pasje i rozwijać się. Za jakiś czas może też zmienić krajobraz medialny w Polsce.

JD: Twórców vlogów stać na kreatywność? Czy może “wszystko już było”, a vlogerzy tylko ściągają i adaptują po swojemu kolejne formaty?

JG: Co chwilę pojawiają się i umierają nowe formaty. Tak jak zawsze będą zapożyczenia, adaptacje, mniej lub bardziej kreatywne pomysły. Konkurencja na YouTube jest mordercza i w zasadzie twórca YouTube co tydzień musi patrzeć co wokół niego się dzieje. Jeżeli prześpi temat, po pewnym czasie obudzi się z tym, że kto inny skuteczniej da rozrywkę jego widowni, zawładnie czasem uwagi takich ludzi. Więc co chwilę pojawiają się formaty, adaptacje, przeróbki czy nawiązania.

JD: Jak w praktyce wygląda przygotowanie pojedynczego odcinka Twojego programu? Ile Ci to czasu zajmuje? Działasz sam czy masz ekipę?

JG: Podsumowałem ostatnio jak to wygląda:
– reaserch (na bieżąco patrzę kto jest interesująca osobą, często też kontakty oraz pomysły nagrań rodzą się spontanicznie,
 na imprezach, podczas prywatnych spotkań)
– umawianie z gościem programu (czasem i rok!)
– czas podróży do miejsca nagrania (30 min – 6 h)
– nagranie, pobyt, rozmowa (2-5h)
– montaż (2-3h)
– dystrybucja, publikacja, kontakt z widzem (tu w zasadzie dowolna ilość czasu możne być konieczna)
Oczywiście, każdy odcinek jest indywidualnie skalowany. Staram się nagrywać kilka odcinków blisko siebie czasowo, by oszczędzać czas (to jest najważniejsza waluta, której często mi brakuje).
Wszystko poza montażem, robię sam. Będę zmierzał do tego, by odciążyć się w kwestii reaserchu oraz dystrybucji, publikacji. Lepiej też zrządzać czasem nagrań, bo mocno się to odbywa kosztem mojego prywatnego czasu, pracy poza YouTube czy pasji sportowych. Ten etap będzie uzależniony od tego, jak dalej będę miał pomysł na realizowanie swoich filmów i czy uznam, że jestem na etapie, w którym YouTube, formaty filmowe to moja przyszłość zawodowa.

https://www.youtube.com/user/JacekGadzinowski

JD: Czy YT zastąpi, wyprze telewizję? Rafał Masny przyznał, że Polska ma bardzo słabą telewizję i bardzo mocny YT, a TV boi się vlogerów.

JG: I tak i nie. YouTube nie jest wrogiem TV, raczej jego mutacją przeniesioną do Internetu, wręcz powiedziałbym (wiem, wiem niektórzy nie zgodzą się z tym) że jest telewizją internetową. Rynek i zasięgi TV długo pozostaną jeszcze dominujące, zwłaszcza wśród starszej widowni, czy szukającej treści której w YouTube nie ma i raczej nie będzie (jak np. utrzymać newsroom?). 
Więc o zabijaniu tu raczej mowy nie będzie, a raczej o jakiejś nieokreślonej jeszcze formie koegzystencji z czasem (gdy TV będzie chciała odmłodzić widownie).
TV nie tyle boi się Youtuberów, co niekoniecznie zauważa. Bo wychodzi z założenia że twórcy YouTube, to po prostu inny gatunek. To tak, jakby porównać słonia i wieloryba, oba zwierzęta są ssakami, ale każde z nich żyje w innym, odrębnym od siebie środowisku.
Scena YouTube w Polsce jest bardzo silna, mamy ponad 20 kanałów z milionem i więcej subskrybentów. Sporo jak na 5-6 mln aktywnych widzów na YouTube (subskrybujacych) przy 16/17 mln internautów mających styczność co miesiąc z tym serwisem. Tutaj szukałbym analogii do rynku telewizji regionalnych, miejskich kablówek w US. Może to w tym kierunku właśnie będzie zmierzało za jakiś czas ?

JD: W ubiegłym roku YT obchodził 10 urodziny. Czy widzisz jakieś kluczowe trendy w rozwoju tego medium na najbliższe lata?

1. Profesjonalizacja treści video
2. Coraz lepszy warsztat twórców
3. Coraz więcej pieniędzy przepływających z innych mediów do YouTube
4. Inwestycje w sprzęt, ekipy, środki techniczne
5. Ciekawą opcją może być też próba „uspołecznienia YouTube” przez wprowadzenie feedu znanego bardziej z Facebooka. Pewnie w odpowiedzi na ruchy co do video i pozyskiwania reklamodawców przez Facebooka.

JD: Czy na polskiej scenie YT pojawi się vloger na miarę PewDiePie’a? Ktoś, kto podbije świat? Póki co, swoje globalne 5 minut miał Wardęga, ale teraz zupełnie o nim cicho.

JG: Moim skromnym zdaniem, nie pojawi się taka osoba. Mamy średniej wielkości rynek, który jest wystarczający by się utrzymać i rozwijać, ale tylko lokalnie. Myślę, że jakbyśmy byli mniejszym krajem, więcej twórców też próbowałoby się przebić na świat. Także bariera językowa jest tu dość duża, kwestia śmiałości przed kamerą. Więc podsumowując, tu nam dobrze, więc rozwijamy się tutaj. Ewentualnie, jeśli pojawi się taka osoba musiałaby nagrywać materiały anglojęzyczne i uniwersalne (np. humor, rozrywka). Szukam, patrzę, rozglądam się…może kiedyś się pojawi?

JD: Kto jest Twoim zdaniem najlepszym obecnie polskim jutuberem? 

JG: Taki który ciężko pracuje na to co osiągnął. Mógłbym to powiedzieć tu o czołówce (m.in osobach, z którymi nagrywałem i nagrywam serię „Wjazd na chatę”), która cały czas myśli jak rozwijać się, jak reagować na zmiany w YouTube i wśród gustów publiczności. Rozwija swoje biznesy wokół YouTube. Dość mocno kibicuje np. kanałowi Warszawski Koks.
Personalnie mam swoich faworytów, to wszyscy Ci którzy przez lata utrzymali swój poziom i nie spoczęli na laurach. To także te osoby, nowe które pojawiają się ze świeżymi pomysłami, eksperymentują  mocno np. Jelenie Jaja. Jest to grupa twórców z Łodzi, która oprócz pomysłów inwestuje w swoje umiejętności i sprzęt filmowy na wysokim poziomie.
A przewrotnie na koniec powiem…. że najlepszy jest taki, o którym nikt jeszcze nie mówi szeroko, a ma swoja widownię, która go docenia.

Comments

comments

45
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...