Czy brąz w Cannes im wystarczy?

Redakcja PR - 20.07.2016
3

Wywiad z Aleksandrem Frydrychem z agencji WALK

Aleksander Frydrych

Aleksander Frydrych - obecnie Digital Creative Director w WALK Digital. Wcześniej współpracował z takimi agencjami jak Change, Scholz&Friends czy Leo Burnett.

Agencja WALK zdobyła brąz w tegorocznej edycji prestiżowego festiwalu Cannes Lions International Festival of Creativity. Projekt, który zrealizowano był niezwykły. Nie tylko pod względem kreatywności, ale wyjątkowi byli również aktorzy. ,,Nie chcę być strażakiem” to kampania promująca zatrudnianie osób niepełnosprawnych w bardzo specyficzny sposób. Agencja osiągnęła już dużo, ale nie sięgnęli szczytu. Czy brąz w Cannes im wystarczy?
A.K.:  Nagrody, takie jak ta z Cannes, motywują? A może po osiągnięciu tego celu można już tylko czekać aż klienci sami przybiegną? Czy jako zespół macie jakąś receptę, aby nie osiąść na laurach?

A.F.: Przede wszystkim budujemy zespół z ludzi ambitnych, czekających na nowe problemy do rozwiązania i nowe projekty. Stabilizacja nie jest naszą bajką. Sztaudynger napisał kiedyś – „Stabilizacja motylka to szpilka”. Po to wybiera się pracę w agencji, aby nieustannie się rozwijać, robić coraz lepsze rzeczy. Branża jest na tyle duża, że zawsze można podnieść poprzeczkę wyżej, porównywać się z kimś jeszcze lepszym.

Nagrody w branży reklamowej są miłe, to w końcu ten jedyny moment w roku, kiedy praca kreacji zostaje doceniona. Nie zmienia to jednak faktu, że klienci wybierają dostawców na podstawie propozycji przetargowych. Rzeczywiście, po rozbiciu konkursowego banku da się zauważyć chwilowy wzrost liczby przychodzących do agencji briefów, ale nagrody nigdy bezpośrednio nie przełożą się na biznes, jeśli swojego talentu nie udowodni się na prezentacji przetargowej.

A.K.:   Czym różni się agencja WALK z brązem od WALK bez brązu?

A.F.: Nagroda tego kalibru daje nam i naszym klientom pewność, że rzeczy, które robimy, są naprawdę dobre. Problem w codziennej pracy jest taki, że nikt nie chce decydować o niczym na podstawie własnego zdania. Zawsze konieczne jest potwierdzenie społeczności dużej lub małej. W pracy w agencji zapewnić klienta o tym, że strategia jest słuszna, można na wiele sposobów. Istnieją badania, raporty, etc., które są w stanie dostarczyć to potwierdzenie. Trudność sprawia przekonanie klienta do kreacji, zwłaszcza kiedy nie ma własnej opinii. Może wtedy zaczerpnąć opinii kolegów z pracy, zrobić test korytarzowy (sic!), ale te metody nie są w żaden sposób miarodajne. Wtedy przydaje się lew, miecz czy bębenek. Marketerom łatwiej jest zaufać w kwestii kreacji zespołowi, który został doceniony przez najlepszych w kraju lub na świecie.

A.K.: Jaki jest Pana kolejny cel, jeśli chodzi o pracę w branży?

A.F.: Grand Prix w kategorii Titanium oczywiście.

A.K.: Wróćmy do samej kampanii. Jeden z bohaterów spotu powiedział w wywiadzie, że niepełnosprawni mają więcej dystansu do siebie niż ci sprawni. Czy podczas tworzenia tej kampanii odczuliście, że faktycznie tak jest? Jeśli tak to dlaczego?

A.F.: Mogę się tylko domyślać dlaczego. Jak już kiedyś napisałem – autoironia jest dowodem dojrzałości emocjonalnej. Kiedy życie funduje ci wypadek, po którym tracisz kontrolę nad własnym ciałem, to przez lata próbujesz się z tym pogodzić, jakoś dojść do siebie. To jest praca nad sobą, nad własną głową. Prawdopodobnie żaden „pełnosprawny” nie wykona takiej pracy przez całe swoje życie. Dodatkowo – może zabrzmi to banalnie, ale tak mnie się wydaje – po wypadku, w którym często ocierasz się o śmierć, zaczynasz rozumieć, że są w życiu rzeczy ważniejsze, niż to, „co sobie o mnie ludzie pomyślą”. A właśnie tym jednak żyją na co dzień osoby „pełnosprawne”. Stąd większy dystans.

A.K.: Takie podejście do tematu niepełnosprawności wymaga pewnej odwagi. Był jakiś pomysł alternatywny, gdyby Pan Piotr Pawłowski nie chciał się w to angażować?

A.F.: Tak, na prezentację przyszliśmy z kilkoma pomysłami. Tylko ten był tak szalony. Tylko ten został wybrany przez fundację.

A.K.:  Czy przed tym doświadczeniem, miał Pan do czynienia z osobami niepełnosprawnymi? Jeśli nie, w jakiś sposób zmieniło to Pana postrzeganie tych ludzi?

A.F.: Nie, rzeczywiście nie miałem. Może poza sporadycznymi spotkaniami. Z badań, do których dotarłem wynika, że 60% Polaków nie miało nigdy bliższego kontaktu z osobą z niepełnosprawnością. To właśnie stąd wynikają lęki. Niestety również w mediach tacy bohaterowie pojawiają się bardzo rzadko (w serialach czy reklamach). A jednak znaczna część społeczeństwa czerpie wiedzę o świecie i o tym, co jest „normalne” z telewizji. To duży problem.

A.K.: Przenieśmy się w świat fantazji. Jest Pan w jury w Cannes. Przyznaje Pan brąz kampanii ,,Nie chcę być strażakiem”? A może złoto?

A.F.: Cieszę się z brązu zwłaszcza wtedy, kiedy przeglądam inne nagrodzone prace. Na świecie istnieje dużo bardzo dobrych pomysłów i cieszę się, że nasz jest pośród nich. To mój pierwszy lew i pierwszy lew dla WALKa, więc myślę, że dobrze się stało – będziemy mieli powód, by wrócić do Cannes w przyszłym roku.

A.K.: WALK to…

A.F.: …ludzie!

 

 

Leksander Frydrych

Comments

comments

3
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...