20 lat Związku Firm Public Relations

Jerzy Ciszewski - 21.04.2021
183

20 lat Związku Firm Public Relations

Z okazji okrągłego jubileuszu 20 Związku Firm Public Relations, została nakładem związku wydana książka z wywiadami przeprowadzonymi z dwudziestoma osobami, które były/są aktywne na naszym rynku; tego zaszczytu dostąpił również niżej podpisany. Moment ten jest oczywistym powodem aby poświęcić chwilkę czasu na zawodową refleksję.

Do tego zawodu trafiłem z pełną premedytacją. Wcześniej byłem dziennikarzem i pracowałem wtedy w Gazecie Wyborczej. (Nie pamiętam, który to był rok –  połowa lat 90tych) Ktoś przyniósł ogólną ofertę agencji burson marsteller i dał do przeczytania. Dokument miał kilka kartek. Wszystko co mieliło mi się w tej sprawie w głowie przybrało logiczny i usytematyzowany kształt. Dokładnie w tym momencie byłem już pewien, że to jest mój świat i właśnie czymś takim będę się zajmował. Chciałbym zaznaczyć, że wtedy nie było internetów, telefonów komórkowych, cyfrowej fotografii, podręczników Kotlera, portali branżowych i tego wszystkiego co w sensie informacyjnym, technologicznym, narzędziowym dziś nas otacza.
Agencję założyłem w 1994 roku. Dwa wielkie komputery, dwa ogromne monitory, laserowa drukarka – „jedziemy do przodu”. Klientami był firmy zagraniczne, które w tamtych latach zakładały swoje biznesy w naszym kraju. Niejako z definicji, zachodni management wymagał aby w gronie podwykonawców znajdowała się firma public relations. Polskie firmy, najczęściej  nie miały pojęcia, że można wynająć ludzi, którzy – jak mawia się dziś – pomogą w komunikacji rynkiem.
Sądzę, że podobnie jak inne osoby, które w tamtych latach rozwijały swoje agencje, miałem bardzo dużo pracy. Siedziałem w biurze albo u klientów albo w sprawach klientów od rana do nocy, przez siedem dni w tygodniu. Kilkakrotnie zmieniałem biuro na coraz większe, raz zmieniłem na mniejsze. Pamiętam, że za każdym razem, musiałem kłaść kilometry kabli sieciowych i kupować coraz wydajniejsze serwery, coraz bardziej wydajne backupy. Na oprogramowanie, i maszyny wydałem ogromną ilość pieniędzy. Chyba dość wcześnie zrozumiałem – nie ma innego wyjścia trzeba się zbroić. Bo coraz więcej ludzi na pokładzie, coraz więcej klientów, coraz więcej pracy, coraz większa odpowiedzialność i z tego wynikające ryzyko. Co zarobiłem to od razu wydawałem.
Przeżyłem kilka wstrząsów ekonomicznych w naszym kraju. Jeden z poważniejszych miał miejsce w okolicach 2000 roku. To oczywiście skrót myślowy, ale w Warszawie zbankrutowała połowa różnorakich agencji marketingowych.
Wtedy, jakoś suchą nogą udało się mojej firmie przetrwać. Kilka lat później nie było tak fajnie. W jednym miesiącu straciłem 50% przychodów. Weszły zakazy reklamowe związane z tytoniem i alkoholem więc te budżety powiedziały bay, bay. Odeszło dwóch poważnych i wieloletnich klientów. Jeden bo w HQ podpisano jedną globalną umowę z jedną globalną agencją public relations i oczywiście nie miało to żadnego znaczenia, że nasz wieloletni klient jacek M. był z nas zadowolony. Drugi klient … bo coś sknociliśmy i się na nas wkurzył. Tzw fuckupy to osobny, gruby temat, … ale   Wtedy, do bankructwa zabrakło mi ledwo kilka dni. Trochę byłem zły na świat, że czytam te wszystkie biznesowe, amerykańskie książki, robię dla moich ludzi team buildingi, teoretycznie robię wszystko jak trzeba itd … a tu taki klops. Po latach doszedłem oczywiście do wniosku, że nic lepszego nie mogło mi się przytrafić.
Z biegiem czasu, nasze koleżeńskie kontakty zacieśniały się. Wzajem poznawaliśmy się.  Branża nabierała muskułów, wiedzy i doświadczenia. (przepraszam, wiem, że to święto ZFPR, ale … szerszy obrazek) Powstawało coraz więcej agencji. Polskie Stowarzyszenie Public Relations, założone m.in. przez niepracującą już w Polsce Almę Kadragić, w tamtym czasie, szybko wyrobiło sobie dobrą reputację. Aktualnie PSPR odzyskało głęboki oddech co przypisuję osobistym talentom Luizy Jurgiel – Żyła.

Później – czyli te 20 lat temu został założony Związek Firm Public Relations z pierwszym prezesem Grzegorzem Szczepańskim z całą rzeszą różnych ludzi, którzy przewinęli się przez te podwoje. Aktualnie  do tego kompletu dołączył SAPR – Stowarzyszenie Agencji Public Relations, gdzie pierwsze skrzypce dzierży prof. Dariusz Tworzydło. Na moje, stare oko,  jest on dziś figurą nr. 1 na naszym rynku. Znakomity wykładowca, edukator, organizator i działacz. Od czasu do czasu jestem pytany czy to dobrze, że na rynku są trzy ciała reprezentujące branże public relations, choć każde z nich zajmuje się pracą na rzecz różnych „podśrodowisk”  Odpowiadam – widocznie takie jest zapotrzebowanie rynkowe.

Wiele lat temu zaprosił mnie na lunch Paweł Trochimiuk, który wtedy był prezesem ZFPR(wybaczcie również nie pamiętam, który to był rok…)  i w skrócie mówiąc dał mi do zrozumienia, żebym przestał się wygłupiać i zapisał agencję „Ciszewski Public Relations” do związku. Do tego moi młodzi współpracownicy również suszyli mi głowę, że należy to uczynić. Więc zapisaliśmy się.
Może paść oczywiście pytanie, dlaczego wcześniej tego nie zrobiłem. Odpowiedź jest prosta – zajęty byłem pracą, firmą  i różnymi innymi rzeczami. Dużo czasu poświęcałem na edukowanie ludzi na różnych szkołach wyższych. Najbardziej lubiłem podyplomowe studium public relations, które parę lat temu działało przy PAN. Udzielałem, się tam aż do samego końca funkcjonowania tej platformy edukacyjnej. Razem z Markiem Wróblem, który prowadził agencję Neuron, a dziś przekalibrował się na politykę, również dużo czasu poświęcaliśmy na mniej lub bardziej formalne, nauczanie młodzieży. Zresztą Marek zawsze miał i nadal ma społecznikowskie zacięcie. Trochę szkoda, że robi co innego.
Związek Firm Public Relations ?
Ewidentnie miał i ma bardzo duże zasługi dla branży. Powstając 1 czerwca 2000 r., kiedy 10 czołowych polskich firm PR zawiązało koalicję, podpisując deklarację na rzecz profesjonalnej praktyki PR stawał się gwarantem profesjonalizmu. Wszystkim ludziom, społecznie pracującym przez te ostatnich dwadzieścia lat, należą się słowa uznania i podziękowania. Podejrzewam, że gdyby nie te wspólne wysiłki, branża public relations w Polsce wyglądała by inaczej. Oczywiście, najbardziej widoczny i rynkowo rozpoznawalny projekt sygnowany przez ZFPR to konkurs „Złote Spinacze”. Do tego dochodzą różnorakie projekty edukacyjne, integracyjne.
Owszem, może teraz ZFPR, z racji podania się całego zarządu do dymisji, ma nieco gorszy czas … Prawda jest jednak tak, że, jest to wypadek przy pracy. Nie można nie docenić wysiłków i zaangażowania poszczególnych ludzi z naszego rynku zaangażowanych w codzienną pracę związku.
 W ramach odświeżenia pamięci, celami ZFPR jest:
  • ochrona praw i interesów zrzeszonych w nim członków;
  • reprezentacja ich wobec organów państwowych i i instytucji;
  • dbałość o najwyższe standardy etyczne i zawodowe zgodnie z kodeksem dobrych praktyk, Kodeksem Etyki, i kartami etycznymi ICCO;
  • umacnianie pozycji zawodu specjalisty public relations i kształtowanie właściwego rozumienia roli tego zawodu;
  •  budowanie profesjonalnego dialogu pomiędzy branżą PR i mediami;
  • realizacja badań dotyczących istotnych zjawisk w branży;
  • tworzenie programów szkoleniowych i edukacyjnych podnoszących kwalifikacje zawodowe oraz kształtujących rozwój profesjonalnych kompetencji; 

Funkcję Prezesa Związku Firm Public Relations historycznie pełnili:

  1. Grzegorz Szczepański
  2. Ryszard Solski
  3. Paweł Trochimiuk
  4. Rafał Szymczak
  5. Norbert Ofmański
  6. Adam Jarosz

Comments

comments

183
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...