Korporacyjni rabusie, czyli jak Polacy kradną w pracy ?

Informacja Prasowa - 29.01.2019
258

Korporacyjni rabusie, czyli jak Polacy kradną w pracy ?

KORPORACYJNI RABUSIE, CZYLI JAK POLACY KRADNĄ W PRACY

Kradzież w miejscu pracy – niemal w każdej firmie pracownicy dopuszczają się nadużyć. Niezabezpieczone dokumenty, bazy danych, a także „darmowe” długopisy oraz papier – oto najczęstsze przewinienia. Korporacyjni oszuści stanowią poważny problem, z którym zmaga się coraz więcej przedsiębiorstw, jednak niewielu pracodawców wie, jak poradzić sobie z tym problemem.

DŁUGOPISY, PAPIER, SPINACZE – DROBNE WYSTĘPKI

Dostępne materiały biurowe, nierzadko wykorzystywane przez pracowników w celach prywatnych, zaliczane są do jednych z najpowszechniejszych nadużyć w miejscu pracy. Bardzo często osoby zatrudnione ulegają okazji wynosząc drobiazgowe przedmioty z biura, bądź drukując nagminnie prywatne dokumenty, nie do końca zdając sobie sprawę z powagi własnego czynu – przecież to tylko długopisy oraz zwykła kartka papieru, którą jednak opłacił pracodawca.

Wszyscy pracownicy, którzy choć raz dopuścili się kradzieży w pracy, traktują ten postępek jako naturalną rzecz, którą robią wszyscy. Dodatkowo jest to dla nich niejako rodzaj rekompensaty za niskie wynagrodzenie, bądź za niewłaściwe w ich ocenie zachowania przełożonych. Skoro przybory biurowe traktowane są jako dobro wspólne, to są one dla wszystkich, więc również dla mnie i wezmę kilka długopisów do domu, których akurat potrzebuję. Żaden z pracowników nie zdaje sobie sprawy z tego, że działa na niekorzyść swojego pracodawcy, a zabranie nawet zwykłego długopisu traktowana jest jako regularna kradzież – wyjaśnia Kamila Gutowski, współwłaścicielka agencji pracy tymczasowej Skills Net.

KRADZIEŻ CZASU

Surfowanie po internecie w godzinach pracy w celach prywatnych zaliczane jest do kolejnego zjawiska anomalii pracowniczej. Sprawdzanie kont społecznościowych, prowadzenie konwersacji ze znajomymi czy też sprawdzanie newsów i plotek pochłania czas, w którym pracownik powinien wypełniać swoje obowiązki. W konsekwencji osoba zatrudniona zamiast skupić się na pracy nie nadąża za bieżącymi zadaniami, przez co najczęściej musi zostać „po godzinach”, za które zapłaci pracodawca.

– W związku z powszechnie powtarzającym się zjawiskiem jakim jest „kradzież czasu” nasza agencja Skills Net skróciła dzienny czas pracy do 7 godzin, zachowując równocześnie wynagrodzenie proponowane osobom zatrudnionym w wymiarze standardowych 8 godzin. Dzięki temu wśród pracowników zauważyliśmy wyższą motywację do pracy i przede wszystkim lepszą wydajność. Ze względu na konieczność wypełnienia swoich obowiązków w ciągu 7 godzin pracownicy nie marnują czasu na zbędne czynności. Natomiast w nowym roku poważnie rozważamy decyzję o zmniejszeniu czasu pracy nawet do 6 godzin dziennie, by w jeszcze większym stopniu zwiększyć ich wydajność – dodaje ekspertka.

CENNE BAZY DANYCH

Niestety pomimo panującej powszechnie w przedsiębiorstwach zasady poufności danych i zachowania tajemnicy służbowej wielu pracowników w przypadku zmiany dotychczasowego miejsca pracy wykorzystuje zebrane dokumenty oraz bazy danych posługując się nimi w przyszłości. Dzieląc się cudzymi informacjami narażają nie tylko uprzednią firmę na działania nieuczciwej konkurencji, ale również naruszają obowiązki pracownicze, ponosząc tym samym odpowiedzialność za szkodę jaką ponosi pracodawca na skutek nieprzestrzegania, bądź naruszenia tajemnicy. Innymi słowy, to ciężkie naruszenie obowiązków należących do osoby zatrudnionej, w związku z czym może decydować również o natychmiastowym rozwiązaniu umowy o pracę.

Mimo że problem kradzieży w firmie jest znany w wielu przedsiębiorstwach, a wręcz istnieje na nie powszechne społeczne przyzwolenie, wielu pracodawców nie wie, jak z tym walczyć i w związku z tym ostatecznie nic nie robi z problemem. A jak pokazują badania, z roku na rok coraz większa liczba pracowników dopuszcza się biurowej kradzieży.

Comments

comments

258
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...