Powieść Jerzego Ciszewskiego o Powstaniu Warszawskim

Jerzy Ciszewski - 01.02.2016
200

Powieść historyczna Jerzego Ciszewskiego o jego ojcu - Jerzym Ciszewskim

Jerzy Ciszewski przez wiele lat pracował w branży public relations prowadząc agencję „Ciszewski Public Relations”, która przekształciła się później w MSL Group Poland. Nadal związany jest z branżą będąc wydawcą portalu internetowego www.publicrelations.pl.

Przez ostatnie kilka lat zajmował się pracą nad pisaniem powieści o powstańczych przygodach, swojego ojca. Ten był  jednym z bohaterów Powstania Warszawskiego. Nazywał się Jerzy Ciszewski

Dlaczego napisałeś tę książkę ?

Z bardzo prostego powodu – zachowanie pamięci o moim ojcu w przestrzeni publicznej. Parę lat temu, zdałem sobie sprawę, że w momencie w którym zdecyduję się opuścić żywych, historia mojego ojca zniknie wraz ze mną. Pamięć o jego bohaterskich czynach zostanie pokryta pyłem zbiorowej niepamięci.   Jego nazwisko i dokonania w bardzo ograniczonym wymiarze funkcjonują w literaturze historycznej, dotyczącej Powstania Warszawskiego.   Gdy doznałem, tej prostej iluminacji, poprzysiągłem sobie, że moim psim obowiązkiem jest pozostawienie po nim ślad. Obowiązkiem wobec ojca, Powstania Warszawskiego, mojej rodziny i wobec samego siebie.

On był prawdziwym bohaterem, któremu należna jest cześć i chwała.  

Co wydarzyło się w czasie Powstania Warszawskiego ?

Ojciec służył pułku Baszta. W czasie walk na Woli, zniszczył groźny czołg Pantera. To był pierwszy tego typu powstańczy łup. Na Starym Mieście zestrzelił bombowiec Ju 87 znany powszechnie jako Stukas. Samolot ten – jak na tamte czasy –  niezwykłą precyzją ataku. Wykonywał bombardowania, pikując  ostro w kierunku ziemi.  Doprawdy trudno się było przed nim gdziekolwiek skryć. Zabijał z niemiecką precyzją – celnie, szybko i skutecznie.

Uznałem, że napisane  książki o dokonaniach mojego ojca,  jest chyba jedynym i najprostszym wyjściem z powziętego postanowienia. Bardzo lubię historię, ale nie jestem zawodowym historykiem. Za grosz nie identyfikuję w sobie pasji do przesiadywania w bibliotekach, archiwach i mozolnego kartkowania różnych książek, tak aby znaleźć jakieś nazwisko, datę, drobne wydarzenie i zanotować je na marginesie notatnika. To nie ja.

Zatem napisanie powieści było dla mnie jedynym praktycznym  rozwiązaniem, które miało szansę zaprowadzić mnie do finału. Tak też się wydarzyło, choć zabrało mi to dobrych kilka lat.

W jakiś sposób musiałeś jednak gromadzić informacje ?

Garść zdarzeń zawartych w książce jest historią mojej rodziny i powstańczej drogi mojego ojca. Sceny rozbicia Pantery i zestrzelenia Stukasa są w miarę precyzyjnymi refleksami tego co przeczytałem ze wspomnień spisanych na łamach różnych gazet. Ojciec był dziennikarzem, miał stosunkowo łatwy dostęp do mediów. Pomagali mi również przyjaciele i rodzina

Jakaś część opisanych zdarzeń to małe okruchy scen wziętych z powstańczych: książek, fotografii, filmów z tamtych dni czy tych ostatnich jak choćby „Miasto44” Jana Komasy. Zaryzykuję twierdzenie, że moja książka jest podobna do jego filmu. Nie tylko poprzez tytuł „Ojciec’44” … to próba maksymalnego nagromadzenie skrajnych emocji na jednym milimetrze kwadratowym w jak najkrótszym czasie.

Wstęp osadziłem w latach pięćdziesiątych; epilog w 1961. To rok moich urodzin – i w książce i w realu. Głowna część książki to powstańcze inferno, ze wszystkim możliwymi atrybutami okrucieństwa, jakie tylko była w stanie opisać moja wyobraźnia wspomagana różnymi historiami z różnych książek.

Męczyłem się z tym materiałem ze trzy lata; wierciłem dziurę w brzuchu kilku osobom. Sam byłem na czele procesu tego procesu self męczeństwa. Wiele razy rzucałem tekst na tygodnie lub miesiące. Z turbo kacem moralnym, wracałem do niego. Z trudem i mozołem kułem tekst w w granicie. W jakimś  momencie przestraszyłem się, że nie zdołam uporać się z tym materiałem.

Z czego to wynikało ?

Moje doświadczenia w dziedzinie pisania książek było, a może nadal jest na poziomie zerowym albo i niższym. Technologia pracy nad czymś tak rozciągniętym w czasie i wrażliwym na wszystko dzieje się dookoła, była dla mnie bardziej niż obca.

Po wtóre wkroczyłem w świat moich własnych emocji co do których nie zdawałem sobie wcześniej, kompletnie sprawy. Relacja ojciec/syn nie była mi znana. Starego znałem   w sposób bardzo ograniczony. Wyjechał na stałe z Polski do USA gdy byłem w pierwszej lub drugiej klasie podstawówki. … proszę, nie pytajcie, który to był rok … nie pamiętam.

Później jako wczesna młodzież licealna, pojechałem dwa razy na wakacje do USA. Ojciec mieszkał w Miami Beach, pracował w pobliskich knajpach: na zmywaku, jako kucharz i kelner.

Wcześniej rozwiódł się z moją mamą gdy byłem dość mały. Nie mam o to żadnych pretensji. Widocznie taki mieli czas. Dorastałem jednak w jakimś trudnym do opisania: skręcaniu, konwulsjach, wyrzutach, niewiedzy. Kim on był ?; ale co ważniejsze – kim ja byłem ? Nie znałem ojca; nie znałem siebie.  Nic nie wiedziałem. A wziąłem się za pisanie powieści o nim i tamtych czasach.

Dostarczony powyżej opis jest jakby rzutem terenu po którym  poruszałem się. W sumie, nie tyle testując kierunki ile samego siebie. Droga wiodła mnie po rozszalałym emocjonalnie morzu; wedle skalistego wybrzeża z zepsutym kompasem, brakiem widoczności. Słaba sprawa.

Kto jest wydawcą powieści ? kiedy ona się  ukaże ?

Zaufało mi wydawnictwo „Czarna Owca”. Może akurat słowo … „zaufało” … jest nie do końca precyzyjnym. Podjęło ryzyko współpracy z debiutantem za co jestem im bardzo wdzięczny. W ramach redakcji tekstu współpracowałem ze wspaniałą redaktor Mileną Schefs. Gdy wysłała ostatnią część tekstu w treści maila napisała słowo „…uff…” Ją też chyba dużo zdrowia ta książka kosztowała.

Książka celuje w rocznicę Powstania Warszawskiego; sądzę, że w księgarniach, będzie dostępna najpóźniej w czerwcu 2016 roku.

Jaki będzie nosiła tytuł ?

Ojciec’44 – jak się dobrze nad tym zastanowić, tytuł nie mógł być inny; nic by nie pasowało

Mam już gotowy portret mojego ojca, który namalował mój przyjaciel malarz gruzińskiego pochodzenia, David Pataraia. Ujął go w sposób nowoczesny, może nieco komiksowy. Zresztą sama fabuła w książce i opisane tam przygody Jerzego Ciszewskiego seniora są ujęte właśnie tak. 

Grafik wydawnictwa przygotował – chyba atrakcyjną okładkę … sami oceńcie ?

13151724_1630664123919001_2330840888939886996_n

dziękujemy za rozmowę

IMG_0632

 

Comments

comments

200
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...