„Jak zdobyć 1,3 mln PLN na Kickstarterze?” – wstępniak do newslettera Artura Kurasińskiego

Informacja Prasowa - 14.11.2019
236

"Jak zdobyć 1,3 mln PLN na Kickstarterze?" - wstępniak do newslettera Artura Kurasińskiego

Udało się. Po trzech tygodniach dobiliśmy do mety naszej kampanii na Kickstarterze dzięki wsparciu 1578 osób na kwotę miliona i trzystu tysięcy złotych.

Szczerze? Niewiarygodny wynik – przed startem byśmy brali w ciemno. Pod koniec, kiedy widzieliśmy, że kampania nabierała jeszcze większego rozpędu mieliśmy już pewność, że panujemy nad całym procesem. Na samym początku mieliśmy zupełnie inne uczucia – co chwila coś się zmieniało i musieliśmy reagować błyskawicznie.

Pewnie tak samo jak większość osób na hasło „kampania na Kickstarterze” reagowałem tak samo „wystarczy mieć dobry produkt i trochę znajomych”. Otóż nie. Nie wystarczy mnie dobry produkt.

Potrzeba mieć ogromną rzeszę ludzi, którzy nas znają, uwierzą i powierzą nam swoje pieniądze. Trzeba mieć ogromną cierpliwość i wiarę w to, że kontaktowanie się po raz kolejny dziennikarzami pozwoli na zaprezentowanie naszego produktu szerzej grupie (w skrócie: dziennikarze i media workerzy chętnie opiszą coś unikatowego i bardzo popularnego – najchętniej sukces więc jeśli przychodzisz do nich i prosisz o pomoc na początku kampanii szanse na to są…zerowe).

Trzeba wiedzieć kiedy rozpocząć a ile ma trwać kampania. A także kiedy jej nie uruchamiać. Na przykład w naszym wypadku złym pomysłem był start zbiórki w tym samym czasie kiedy zaczynały się największe targi branży gier w Essen a koniec kampanii przypadał na kilka dni przed Black Friday. Zdecydowanie zły pomysł.

Trzeba mieć ogromne kieszenie pełne pieniędzy na reklamę. Między bajki włóżcie to, że na Kickstarterze można zrobić naprawdę duży wynik „czystą organiką”. Te czasy już minęły. I pewnie nie wrócą. No i trzeba umieć wydawać pieniądze kupując wartościowy ruch.

Trzeba znieczulić się i mieć grubą skórę na to co ludzie piszą na forach i na samym Kickstarterze w komentarzach. Byliśmy nikomu nie znaną polsko-amerykańską firmą, która zadebiutowała kampanią z produktem za 225$. Wymarzony podmiot, na którym można się wyżyć i któremu można zarzucić wszystko – szybką chęć wzbogacenia się kosztem frajerów, stworzenie gry, która nikomu nie jest potrzebna itd.

A do tego odpowiedź na komentarz z naszej strony zawsze musiała być fair i profesjonalna. Spróbowałem kilka razy wcielić się w takiego moderatora – dopóki używałem emoji i GIFów animowanych dobrze się bawiłem. Ale to jest pestka.

Czasami nasi najbardziej zaangażowani hejterzy tworzyli piętrowe wątki na Reddit albo innych serwisach w celu udowodnienia nam, że pisząc o sieciach neuronowych użytych w grze nie mamy zupełnie o tym pojęcia. A potem okazywało się, że po kilku godzinnej rozmowie na takich forach wracali na Kickstartera i wspierali nas. Bo potrafiliśmy ich przekonać do naszych argumentów.

Trzeba odrzucić uprzedzenia i stereotypy. Bardzo baliśmy się reakcji i komentarzy naszych kochanych rodaków a okazało się, że nie tylko bylitrzecią co do wielkości grupą (po USA i Niemczech), która nas wsparła ale do tego mieliśmy z nimi najmniejszy problem. Zero trollowania, hejtu czy typowo polskiego czarnowidztwa „nie uda wam się, jesteście do bani”. Polsko, potrafisz być fajna!

Trzeba mieć zespół działający na dwóch kontynentach, który jest w stanie radzić sobie z kilkunastoma tysiącami komentarzy, pytań i odpowiedzi w trakcie kampanii.

Trzeba mieć wyrozumiałych inwestorów, którzy będą pomagali nawet obudzeni w nocy. I wiedzieć jak z ich pomocy skorzystać w odpowiedni sposób bo czasami mogą pomóc tylko raz.

Bardzo fajnie jest mieć specjalistów i branżowych profesjonalistów, którzy będą służyć radą, wymieniać informacjami i czasami kompletnie bezinteresownie wspierać kampanie.

Trzeba też powiedzieć sobie jasno, że nawet najlepiej przygotowana kampania może się nie udać ponieważ Kickstarter jest serwisem bardzo kapryśnym i nieprzewidywalnym. Nie ma 100% pewnej matematycznej formuły na sukces na tej platformie.

Trzeba w końcu być przygotowanym na jazdę bez trzymanki a w dodatku cały czas umieć minimalizować straty czynione przez „wspieraczy”, którzy impulsywnie dokonali wyboru a w obliczu innych kampanii po prostu uciekają z naszej.

Permanentny brak snu, emocjonalny rollercoaster, kłopoty ze wszystkim co może się akurat popsuć. Do tego walka z cenami reklam, odpływem backerów, problemami samej platformy Kickstartera. Jednym słowem ogromny, stały stres.

Na koniec chciałbym podziękować wszystkim (w tym wielu czytelnikom tego newslettera), którzy poprzez lajki, shares, komentarze i aktywną promocję bardzo pomagali nam w ostatnich tygodniach. Jesteście wspaniali i doceniamy to, co zrobiliście dla nas.

Dziękuję w imieniu całej załogi Beyond Humanity: Colonies

A teraz zaczynamy prace nad produkcją samej gry.

 Artur Kurasiński

 

 

Comments

comments

236
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...