„Żyjemy w epoce kapitalizmu inwigilacji” – wstępniak do newslettera Artura Kurasińskiego

Informacja Prasowa - 21.08.2019
36

"Żyjemy w epoce kapitalizmu inwigilacji" - wstępniak do newslettera Artura Kurasińskiego

Zanim zagłębisz się bardziej w dzisiejszy wstępniak proszę Cię żebyś zadał(a) sobie dwa pytania:

1) Czy nie masz wrażenia, że ostatnio w twoich kanałach social mediowych widzisz linki do wydarzeń, produktów czy usług z którymi albo nigdy nie miałaś styczności albo wręcz są ci kompletnie obce (np. widzisz reklamę podpasek będąc mężczyzną)?

2) Jaki dzisiaj wieczorem obejrzysz film na Nefliksie?

Dlaczego o to pytam? Wytrzymaj ze mną następne 5 minut żeby poznać odpowiedź.

Kiedy w 2001 roku branża internetowa doznała zapaści (na własne życzenie dając się szybko obłaskawić przez banki i inwestorów liczących na szybkie zyski wynikające z debiutów na NASDAQ) ogromna część firm “nowej gospodarki” zbankrutowała.

Te, które przetrwały wypracowały nowy model biznesowe – reklama, ale taka bardzo skuteczna, bo bazująca na śledzeniu zachowania użytkownika i próba przewidzenia jego zachowań w przyszłości (jaki proszek do prania kupi? Gdzie będzie chciał wyjechać na wakacje? Jaki kanał płatnej TV chce zasubkrybować?).

Najlepszym przykładem jest Google, który pomimo zbudowania najlepszej ówcześnie wyszukiwarki informacji w Internecie nie umiał na tym zarabiać i w firmie delikatnie mówiąc nie działo się dobrze finansowo. W 2000 roku nadeszła zmiana – tak dla samego Google jak i rynku reklamowego i internetowego na świecie.

AdWords pozwoliły firmie zarabiać na wyszukiwaniu informacji w Internecie. Odtąd na stronach wyników pojawiały się reklamowe bloki. I w końcu można było zarabiać na ludzkiej ciekawości albo braku wiedzy. Pomysł wcale nie taki nowy – przed Google robiła to już inna firma GoTo.com a jak twierdził jej założyciel pomysł został zaczerpnięty z popularnych wydawnictw typu “yellow pages”.

Google jak i inne firmy serwujące reklamę starały się jak najlepiej sprzedać powierzchnię swoich klientów (ten wszak płacił w modelu “za kliknięcie”). Paliwem zatem stał się historia naszych zachowań w Internecie a produktem – przewidywanie naszych zachowań.

Tym samym największe firmy “nowej technologii” z Googlem i Facebookiem na czele z rynku reklamowego i gładko przeszły do branży przewidywania przyszłych zachowań ludzkich (behavioral futures markets). W czym tkwi różnica i zagrożenie?

Kiedyś kupując gazetę czy oglądając blok reklamowy nie dość, że byłeś świadom czym jest reklama to jeszcze mogłeś ją świadomie pominąć – nie oglądałeś bloków reklamowych w TV, nie czytałeś reklam w prasie albo nie zwracałeś uwagi na billboardy na ulicy? Nie byłeś poddany wpływowi reklamy.

Obecnie w pogoni za klientem a będąc wyposażonym w technologię (i co ważniejsze – dane potencjalnego kupującego) giganci sieciowej reklamy umieją kształtować nasze zachowania. Bo nie rozstajemy się już ze smartfonami a informacji szukamy tylko online. Afera Cambridge Analytica to pokazała dobitnie.

 

Tylko, że to samo robią platformy reklamowe dla swoich klientów. Każdego dnia. W każdym momencie. Wyłuskują z naszych danych informacje, analizują je i tworzą reklamy, które mają działać jak najlepiej na nas.

Nie reklamują nam już samych batoników czy wycieczek. Google, Facebook, Amazon et consortes modyfikują nasze zachowania (behawior) tak abyśmy wybierali te a nie inne produkty.

Kapitalizm inwigilacyjny to już nie tylko same firmy “internetowe”. Ten pomysł na biznes “rozlał” się właściwie już na wszystkie branży – telekomunikacyjną, ubezpieczeniową, finansową czy ochrony zdrowia.

 

Ten technologiczny determinizm pcha nas w stronę smutnej konkluzji, że w zasadzie nasze wybory są iluzją. To nie my decydujemy czy pojedziemy znowu na dwa tygodnie do Grecji tylko Google, który buduje nam “narrację” potrzeby “pojechania na urlop” (wystarczy podsunąć nam parę linków do “10 najlepszych miejsc do wypoczynku w Europie” albo “Jak poznać, że jesteś zmęczona i potrzebujesz wakacji?” lub relację wideo jakiegoś blogera czy celebryty zachwalającego piasek i słońce na Rodos).

Och. Myślisz, że jesteś tak bardzo niepowtarzalny i przez to nieprzewidywalny? Że jesteś “płatkiem śniegu”? Nic bardziej mylnego.

Idąc dalej – kto nam zagwarantuje, że któregoś dnia na czele któregoś z podmiotów GAFA nie stanie osoba, która będzie chciała kształtować już nie samych klientów, ale całe społeczeństwa na swoją modłę? Albo kiedy okaże się, że AI danej platformy wpadnie na “idealny” przepis kształtujący przyszłych klientów w najlepszy z możliwych sposobów?

W lutym 2010 roku profesor Albert-László Barabási 2010 r. pochwalił się badaniem – z grupy 10 mln abonentów jednej z sieci komórkowych wybrał 50 tys. osób. Na podstawie danych od operatora z poprzednich kilku miesięcy (zawierających m.in. informacje o położeniu geograficznym badanych), obliczył dla każdego z nich stopień przewidywalności miejsca w którym dana osoba się znajdzie w przyszłości. Okazało się, że średnie prawdopodobieństwo właściwej prognozy wynosi aż 93 proc a przewidywalność osób poddanych testom nie była niższa niż 80 proc.

Nadal upierasz się, że jesteś wyjątkowy i nieprzewidywalny?

Dlaczego dziecko ma tylko oglądać patostreamerów i grać w gry sieciowe? To marny klient. Trzeba go zainteresować sztuką (będzie chodził go galerii i będzie bardziej wyczulony na kwestię mody) albo polityką (aktywny wyborca, posiadający poglądy ukształtowane poglądy polityczne zwiększa szansę na kupowanie produktów tzw “patriotycznych”) a może sportem (taki klient będzie chodził na mecze, jeździł za swoją drużyna po świecie i będzie wydawał więcej na sport).

Bo kto powiedział, że taka AI będzie chciała “wychować” samych Sebiksów i Karyny? To są przecież źli klienci – żyją na zasiłkach i nie mają pieniędzy.

Świętujemy właśnie 20 rocznicę premiery filmu “Matrix” gdzie (jak się ówcześnie śmiano) autorzy pokazali ludzkość jako de facto baterie dla maszyn. Rodziliśmy się, śniliśmy swoje własne “matriksy” doglądani przez wszechobecne sztuczne twory…

Na początku zadałem Ci dwa pytania. Teraz, po lekturze tego tekstu chyba wiesz co chciałem przekazać. Po pierwsze być może zmiany jaki zaobserwowałeś to są “błędy” uczenia się Ciebie przez algorytmy. Widzisz rzeczy jakie nie powinny pojawiać się na Twoim wallu czy w “polecanych” na różnych serwisach.

A kwestia wybór filmu chyba jest naprawdę nie wymaga tłumaczenia – w większości wypadków po otworzeniu aplikacji czy strony Netfliksa decyzja podejmujesz na bazie propozycji systemu. Przypomnij sobie ile razy chciałeś obejrzeć np. “Przyjaciół” a kończyło się na binge’owaniu jakiegoś skandynawskiego serialu…

Na zakończenie osobista refleksja. Na początku września będę świętował 45 urodziny. Jestem też ojcem dwójki córek – metrykalnie więc jak i środowiskowo powinienem coraz bardziej stawać się konserwatywny w swoich poglądach i działaniach.

Diagnozuję u siebie coś zupełnie innego – moje poglądy zaczynają przesuwać się w stronę lewicową. Pytanie czy to nie jest również skutek takiego “programowania”? Albo może właśnie w taką stronę kierują mnie algorytmy?

Friedrich Nietzsche powiedział kiedyś “kiedy długo patrzysz w otchłań, otchłań zaczyna patrzeć w ciebie.”

P.S. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat kapitalizmu inwigilacyjnego to polecam gorąco książkę “The Age of Surveillance Capitalism: The Fight for a Human Future at the New Frontier of Power” autorstwa Shoshany Zuboff (z której to książki pochodzą cytaty) oraz tę lekturę (tylko polecam ją czytać ze świadomością kto jest autorem!) Yasha Levine “Surveillance Valley: The Secret Military History of the Internet” (uwaga – nie założyłem linków afiliacyjnych – nie czerpię profitu z poleceń książek więc w razie czego proszę nie wracać z reklamacjami 😉

AD 2019 wypada to zmienić na “kiedy szukasz czegoś w Google’u, Google szuka informacji na twój temat”

Artur Kurasiński

Comments

comments

36
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...