„Zdrajca Snowden” – kolejny wstępniak do newslettera Artura Kurasińskiego

Informacja Prasowa - 19.09.2019
189

"Zdrajca Snowden" - kolejny wstępniak do newslettera Artura Kurasińskiego

Jest taki bardzo dobry film. Oglądam go co najmniej raz do roku. Nie dlatego, że mam problem z pamięcią ale dlatego, że fascynuje mnie jak świetna jest gra aktorska.

Film nazywa się “A Few Good Men” i opowiada o procesie dwóch marines oskarżonych o morderstwo kolegi z oddziału.

Scena w której Tom Cruise przesłuchuje Jacka Nicholsona jest kultowa i niesamowita. Za każdym razem kiedy ją oglądam mam dreszcze.

Tylko, że im jestem starszy tym coraz bardziej lubię postać Nathana R. Jessupa graną przez Nicholsona.

Nie dlatego, że podobają mi się czarne charaktery (to też) ale dlatego, że takie postacie (kreatury) są jedynymi zdolnymi do powstrzymania prawdziwego zła. Bo obrona najwyższych wartości może pociągać za sobą ofiary. I to właśnie ktoś, kogo nie brzydzą takie metody będzie się tym zajmował.

Dlatego Edward Snowden nie jest moim bohaterem. Wielokrotnie zastanawiałem się dlaczego reaguję na niego tak alergicznie.

Jest bez wątpienia bardzo odważnym człowiekiem – naraził siebie i swoją rodzinę na walkę z jednym z największych mocarstw świata w imię własnej definicji sprawiedliwości.

A przecież prawdy głoszone przez Snowdena powinny być bliskie memu sercu – krytyka amerykańskich firm o szpiegowanie (przemysłowe i wywiadowcze) czy wskazywanie na problem sprawowania przez Amerykę kontroli nad Internetem są rzeczami, które również i ja uważam za istotne.

Za każdym razem jednak kiedy słyszę czy czytam o Snowdenie mam wrażenie, że jest człowiek, którego przerosła rzeczywistość i stał się narzędziem miotanym przez wielką polityką.

Nie widzę w nim bohatera. Widzę pogubionego człowieka, który stara się przetrwać. I jest mi go żal.

Książka na której okładce Snowden figuruje jako autor raczej powstała w klasycznym układzie rozmowy z bardziej doświadczonym pisarzem, dużą dozy pracy redakcyjnej po stronie wydawnictwa a na koniec cała masą poprawek.

Nie znaczy to, że książka jest zła. Jest po prostu zbyt dobra jak na to co Edward Snowden zazwyczaj pisze czy mówi o sobie.

Pytanie najważniejsze – czy jest sens czytania tej grubej książki (430 stron!) autobiografii Snowdena? Tak. Jeśli chcesz lepiej poznać motywy i historię życia bohatera największego skandalu w dziejach amerykańskich służb i aferze, które dotknęła cały cywilizowany świat (w taki czy inny sposób).

Bo w książce pojawiają się opisy najważniejsze momenty i decyzje, które potem owocują wydarzeniami z 2013 roku. Snowden opisuje (trochę rozwlekle) swoje motywy i wybory. I w końcu można go lepiej zrozumieć.

Autor kreśli jasną linię między idealistyczną młodością i niewinnością a pokoleniowym przeżyciem jakim były zamachy na World Trade Center.

Wtedy z hakera idealisty i antysystemowca Edward Snowden staje się cynglem rządu USA. I okazuje się być w tym bardzo dobry.

Chce zemścić się na terrorystach i oferuje swoje usługi służbom. Dyszy chęcią zemsty. Ta część mi się podoba najbardziej. Snowden opisuje to przekonywująco – co wiedział, co się mówiło i jak patriotyczne wzmożenie zadziałało na takich ludzi jak on.

Są w tej książce opisy działań szpiegowskich jakie były udziałem Snowdena. Okazuje się, że nie tylko walczył za pomocą klawiatury i kodu ale brał udział w akcjach “polowych”.

Były to w sumie małe “rólki” ale daje to nam posmak tego czym (lub kim) faktycznie Snowden się stał – był szpiegiem.

Snowden o swoim pobycie w putinowskiej Rosji (choć już nie w książce) opowiada jakby to był taki sam kraj jak każdy inny. Na zarzuty współpracy z rosyjskimi władzami i służbami odpowiada, że “szpiegiem nie jest i wódki nie pije”.

Ciężko nie powątpiewiać w zapewnienia Snowden pamiętając jakimi sposobami posługuje się FSB i po jakie metody potrafią sięgać agenci Putina jeśli chcą kogoś przekonać bądź uśmiercić.

W swojej książce Snowden zarzeka się, że wszystkie dane wyniesione z NAS skasował a na pobyt w Rosji naraził go jego własny rząd anulując mu paszport. Pomimo tego Snowden nie opisuje Rosji jako strasznego kraju w którym może stać mu się krzywda. A nawet odwrotnie – agenci FSB są bardziej przyjacielscy niż administracja amerykańska.

Czy naprawdę podczas swojej pracy dla NSA Snowden nie czytał co się robi w Rosji z amerykańskimi agentami? W swojej książce chwalił się co i rusz, że miał dostęp do każdej rządowej informacji…

W uciecze Snowdenowi pomaga mu w Julian Assange (ten od WikiLeaks), który to serwis upubliczniał informacje wykradzione z komputerów Demokratów w trakcie kampanii prezydenckiej w 2016 roku a dostarczone przez…rosyjskich hakerów. Za dużo tutaj tropów prowadzących na Kreml.

Pamięć nieulotna (tytuł oryginału “Permanent Record”) od dnia 17 września (tego dnia w USA obchodzony jest Dzień Konstytucji) do kupienia w dobrych sklepach. Książka została wydana w Polsce nakładem wydawnictwa Insignis.

Książkę Snowdena można traktować jako próbę ocieplenia wizerunku “whistleblowera”. Przekonania opinii publiczej, że działał bez wsparcia obcych wywiadów. Snowden podobno wysłał wnioski z prośbą o udzieleniu azylu do 27 państw. I wszystkie odmówiły mu.

A amerykańskie władze chcą go sądzić za szpiegostwo i zdradę. W teorii może grozić mu nawet kara śmierci.

Bo czy Snowden uczynił świat zachodu lepszym przez fakt ujawnienia informacji wywiadowczych? Czy post factum przysłużył się demokracji i cywilizacji zachodu? Czy dane jakie posiadał i być może nadal posiada są bezpieczne w jego rękach?

Może Edward Snowden o tym napisze kiedyś książkę?

Taką prawdziwą i szczerą.

Artur Kurasiński

Comments

comments

189
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...