Dariusz Łukawski. Czy da się zarobić na mediach – Zakładnik z Wall Street

Redakcja PR - 18.05.2016
259

Zakładnik z Wall Street, czyli jak zarobić na mediach – Dariusz Łukawski

Szkolenie Medialne – Dariusz  Łukawski

Właśnie trafia do kin, zbierający dobre recenzje „Zakładnik z Wall Street”. Bohater grany prze Georga Clooneya jest gwiazdą telewizyjnego show ekonomicznego. Doradza w co inwestować, do momentu gdy w studiu pojawia się niezadowolony inwestor… Resztę musicie zobaczyć sami. Film przypomniał mi program nieodżałowanego Tadeusza Mosza „Plus Minus”, który miałem przyjemność razem z Tadkiem prowadzić. Zgodnie z jego pomysłem prowadzący i goście występowali bez marynarek, bardziej na luzie, czyli serio ale bez nadęcia. Drugi ważny element był mniej widoczny jednak równie istotny – chodziło o język, o jego zrozumiałość. Nie doradzaliśmy w co inwestować, ale pokazywaliśmy trendy i omawialiśmy z gośćmi mechanizmy rządzące gospodarką i finansami naszych widzów.

Rozpoczynając współpracę byłem zaskoczony komunikatywnością zapraszanych ekspertów. Zresztą najciekawsze i najzabawniejsze rozmowy toczyły się tuż przed wejściem na antenę. Potem było już odrobinę „drętwiej” ale nie aż tak bardzo. To naprawdę byli profesjonaliści z różnych dziedzin ekonomii, że wspomnę np. zajmującego się teraz polityką Ryszarda Petru czy prof. Orłowskiego czy też innych prezesów, doradców, analityków i prawników funkcjonujących skutecznie na rynku. W większości mieli jedną wspólną cechę – przeszli szkolenia medialne.

Często wiem nawet u kogo. Co więcej, niektórzy z gości zatrudniali własnych PR-owców lub byli pod opieką agencji. Co skłaniało i skłania wykształconych, zamożnych, spełnionych zawodowców do poświęcania własnego czasu na występy w tv i wcześniejszy trening medialny? Można to nazwać „kreowaniem własnej kariery”. Przynosiło to wymierny skutek, nasi eksperci często zmieniali pracodawcę. Zawsze chodziło o atrakcyjniejszą ofertę. W niektórych branżach nie można się też reklamować. Występując w mediach można zyskać wiarygodność (można też ją szybko stracić, jednak jak wspomniałem, zapraszaliśmy do programu zawodowców, nie oszołomów). Można zyskać popularność, można zyskać… po prostu zyskać lub zabrać głos w ważnej sprawie i spełniać się społecznie czy politycznie.

Osobiście szkoliłem panią prezes pewnej fundacji, bo dzięki umiejętnemu funkcjonowaniu w mediach, chciała być bardziej skuteczna. To co istotne – media obecnie to nie tylko telewizja. Kamery są wszędzie, należy je tylko wykorzystać. Polecam nawet nagrywanie własnych przekazów do internetu. Szkoliłem niedawno dział komunikacji pewnego koncernu, który stworzył własną redakcję i internetową telewizję. Obraz zwiększa skuteczność przekazu, wypada jednak poświęcić chwilę na poznanie mediów, wyszkolenie kilku nawyków, zyskanie pewności przed obiektywem.

Eksperci w programie „Plus Minus” byli do tego stopnia obeznani z telewizją, że zdarzyło się nam podglądać w trakcie programu konkurs skoków. Jeden z wybitnych prezesów dojeżdżał na Woronicza 20 kilometrów swoją kultową kolarzówką REKORD z 1974 roku. Zawsze był godzinę przed programem – wiedział, że musi ochłonąć, opanować oddech, dać sobie również margines bezpieczeństwa na nieprzewidziane okoliczności w drodze.

Były minister finansów z kolei spóźnił się raz, bo miał stłuczkę. Problem polegał na tym, że jeździł czterdziestoletnim oldtimerem. Ale w programie zachował stoicki spokój. Nie było po nim widać, że martwi go perspektywa "klepania" drogocennego zabytkowego błotnika. Podobnie „kamienną” i uśmiechniętą twarz zachowała pewna główna analityk ogromnego banku, gdy tuż przed emisją okazało się, że zapodziała gdzieś nowiutki pierścionek zaręczynowy. Po programie brylantowa zguba odnalazła się w samochodzie …

Tymi drobnymi przykładami chcę podkreślić wagę przygotowania się do każdej działalności, do wystąpień medialnych również. Tylko trening pozwoli na opanowanie sztuki koncentracji, niezależnie od nastroju i sytuacji. 

„Plus Minus” to było fantastyczne przedsięwzięcie z nietuzinkowymi gośćmi, którzy o „nudnej” ekonomii mówili prosto, z pasją i nieprawdopodobną wiedzą. Pewnie dlatego, nie odwiedził nas w studio, żaden niezadowolony inwestor z rewolwerem. Bo jak żartowaliśmy, dobry analityk to taki, który potrafi wytłumaczyć się z błędnych prognoz, a zapraszaliśmy najlepszych. Nie tak jak w „Zakładniku z Wall Street”.

Red. Tadeusz Mosz i red. Dariusz Łukawski

Red. Tadeusz Mosz i red. Dariusz Łukawski

 

Comments

comments

259
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...