Wino do bani. Tomasz Kaźmierowski o winie

Redakcja PR - 14.07.2017
273

Wino do bani. Tomasz Kaźmierowski o winie

Gogol retorycznie pytał: “Który Rosjanin nie lubi szybkiej jazdy?”

Mistrz wychwytywania treści – i groteski – codzienności pochodził jednak z żyjącej na naddnieprzańskich stepach rodziny Gogolów-Janowskich, więc zamiłowanie do szaleńczej jazdy “trojką” lub wierzchem na jakimś dońcu miał we krwi bardziej niż ruską banię.

W Rosji właściwej, która ciągnie się gdzieś od linii Rosław – Trubieck – Rylsk na wschód-nie-wiadomo-dokąd, nikt nie ma wątpliwości, że ostoją zdrowia fizycznego i psychicznego była i jest bania.

Ponad dwieście lat temu Rosję dogłębnie poznawał angielski pisarz i historyk, wielebny William Tooke, który w swoich wspomnieniach zawyrokował: “Bez najmniejszych wątpliwości należy stwierdzić, że Rosjanie swoją długowieczność, czerstwe zdrowie, niepodatność na niektóre śmiertelne choroby oraz swój radosny temperament zawdzięczają przede wszystkim bani”.

Rosjanie rzeczywiście zrobili wszystko, by bania (“druga matka”, jak chciał Puszkin) kojarzona była właśnie z Rosją.

Ani Herodota dowodzenie, że “wszyscy Scytowie” (Słowianie?) ochoczo polewali wodą gorące kamienie, ani argumenty naukowców wskazujących na ugro-fińske lub turkijskie pochodzenie bani nic z Rosjanami nie wskórały.

Wspierają ich w tym ocalałe źródła: po raz pierwszy w politycznym kontekście bania pojawia się w historii Rusi Kijowskiej. Księżna Olga pomściła przecież męża zapraszając wrogów do swojej bani, by tam skrócić ich pobyt na tym padole łez. A że od Rusi Kijowskiej wywodzą swoje korzenie Ukraińcy, to Wielkorusów najmniej interesuje. Zresztą, powiedzą: eta wied’ jasna, narkotik Ukraincow eta że sało!

Ruska bania jest, rzecz jasna, inna od fińskiej sauny czy rozmaitych łaźni narodowości turkijskich. I nie chodzi tu tylko o znacznie wyższą jej wilgotność, ani o “wieniki” – brzozowe witki do chłostania ciała. Ta pryncypialna to odmienność to dyferencjał temperatur: w porządnej rosyjskiej bani zimą jest +80’C, a po wybiegnięciu na śnieg lub lód kłuje i ścina nas czterdziestostopniowy mróz.  Jakby nie liczyć: 120 stopni rozpiętości. Inną, nieodzowną cechą tradycyjnej ruskiej bani jest jej położenie na jeziorem lub rzeką, aby z gorąca wskakiwać wprost w przerębel. Sam schodziłem z bani po drabince zimową nocą w ciepłą wodę jeziora (cały 1‘C), by potem biegać jak sumaszedszy po zmrożonym lesie.

Bania w dzisiejszej Rosji jest często deserem po – lub ledwie pauzą w –  alkoholowej uczcie. Z pewnością otrzeźwia jak nic innego, ale alkohol & bania – to bardzo zły pomysł. Jedno i drugie powoduje odwodnienie, a w efekcie przegrzanie i czriezwyczajnyj risk.

Dlatego nie doradzę wina do bani; nigdy zresztą tego nie robiłem. Za to trzy – powiedzmy – dni po bani można sobie spokojnie pozwolić choćby i na szampanoburgunda, jak chciał gogolowski kłamca.

Witalij Tichow, Ruska bania, 1916

Witalij Tichow, Ruska bania, 1916.

Comments

comments

273
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...