United Airlines ma poważny kryzys po brutalnym ataku na swojego pasażera

Piotr Rogacki - 12.04.2017
42

Internauci wzywają do bojkotu amerykańskich linii lotniczych United Airlines

W Internecie w lawinowym tempie rośnie liczba publikacji i komentarzy o filmie nakręconym podczas bestialskiego wyrzucenia pasażera z pokładu samolotu United Airlines.

 

 

Amerykańska linia lotnicza sprzedała za dużo biletów na rejs z Chicago do Louisville, dlatego z samolotu chciano wyprosić czterech losowo wybranych pasażerów. Jeden z nich odmówił  – był lekarzem i pilnie potrzebował dotrzeć do swoich pacjentów. Cywilni pracownicy policji siłą wyciągnęli mężczyznę z fotela i przeciągnęli po pokładzie. Miał on również zostać uderzony w twarz. Chińskie media podają, że pasażer krzyczał, że musi opuścić samolot dlatego, że jest Chińczykiem.

 

 

 

Cała sytuacja wynika z faktu, iż United Airlines chciało przetransportować dodatkowych pracowników kosztem pasażerów.

Linie lotnicze nie przejęły się tą sytuacją. W odpowiedzi na rosnący w oczach kryzys wizerunkowy opublikowały przeprosiny – skierowane wyłącznie do innych pasażerów za „konieczność zamiany miejsc”. Ani słowa o poszkodowanym lekarzu pochodzenia azjatyckiego.

Na chińskim odpowiedniku Twittera zawrzało. Ja podaje RP.pl, informację o zajściu przeczytało ponad 160 milionów Chińczyków, a 97 tysięcy zamieściło pod nią komentarz. Najczęściej powtarzają się apele o bojkot amerykańskich linii – gdyby okazały się skuteczne, to United Airlines może ponieść olbrzymie straty. Nie tylko wizerunkowe, ale i finansowe. Linie są bowiem głównym przewoźnikiem oferującym bezpośrednie połączenia z USA do m.in. Pekinu czy Szanghaju. Portal Mashable informuje, że United Airlines od publikacji nagrania straciło na wartości już 800 mln dolarów.

Mocno spóźniony CEO United Airlines  przeprosił pasażera.

 

 

Głos zabrali również kluczowi liderzy opinii i influencerzy, np. amerykański YouTuber Casey Neistat. Jego wideo wyświetliło już blisko 2 mln osób.

 

 

Jerzy Ciszewski, wydawca publicrelations.pl komentuje:

Mam przekonanie – wynikłe z wieloletniego doświadczenia – że „marki” mają gdzieś sytuacje kryzysowe, które dotykają ich od czasu do czasu.  Owszem, może i przez sekundę przejmują się zamieszaniem medialnym, hejtem internetowym, odpowiadają na pytania bądź nie, wydają oświadczenia i komentują, a później wszystko wraca do normy.  Tak samo będzie przy okazji przypadku amerykańskich linii lotniczych – United Airlines, które sprzedały zbyt dużą ilość biletów na lot z Chicago do Louisville …

Z samolotu trzeba było wyprosić cztery osoby wybrane drogą losowania. Jedna osoba odmówiła. Był to lekarz pochodzenia chińskiego, który tłumaczył się, że spieszy się do swoich pacjentów.  Cywilny pracownik policji siłą, ciągnąc za ręce i nogi wywlókł tego Pana z samolotu. Dodatkowo miał zostać uderzony w twarz. Takie zachowanie oburzyło oczywiście opinię publiczną  w USA i na całym świecie. Na chińskim odpowiedniku Twittera – Sina Weibo tą informację przeczytało 160 milionów chińczyków; 97 tysięcy zamieściło komentarz. Generalnie publikowane są apele aby bojkotować tę linię lotniczą.

Co więc będzie dalej ? …. Otóż nic nie będzie; za kilka dni „wszyscy” o zapomną o tym wydarzeniu; kurs akcji United Airlines wróci do poprzedniego poziomu.  Samoloty tej linii lotniczej nadal będą latać w tą i z powrotem wypełnione do ostatniego miejsca.  Innymi słowy ja w Polsce, Chińczyk z Chin oraz Amerykanin z USA możemy im naskoczyć. Nie będzie żadnych dłuższych i dotkliwych konsekwencji.

Próbowałem sobie przypomnieć ile sytuacji kryzysowych obsługiwałem w ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat. Sytuacji – faktycznie kryzysowych oraz takich, które klient identyfikował jako „zagrożeniowe” … dziesiątki, jeśli nie setki. Żadna z tych firm nie zbankrutowała, klienci nie odeszli, nikt nie pamięta, że kiedyś kogoś: otruli, okradli, oszukali, pobili, nie dopełnili obowiązku w rezultacie czego ropa naftowa zalewała Zatokę Meksykańską – pamiętacie, … która to firma? … czego nie zrobiła? … jakie były konsekwencje?  Ta firma oraz inne działają dalej, nadal zarabiają pieniądze; wyciągają lub nie – mniej lub bardziej stosowne wnioski; w istocie nic się nie dzieje.

To, co piszę jest oczywiście uogólnieniem i bieżącą refleksją. Oczywiście wsparcie komunikacyjne w takich przypadkach bardzo się przydaje ponieważ minimalizuje bieżące straty wizerunkowe i finansowe. Jednak jak się nad tym głębiej zastanowić, iluzją jest sądzenie, że mamy jakikolwiek wpływ na duże firmy. Można „wykończyć” małą kawiarnię, sklepik dzielnicowy … ale nie globalny koncern. Ten jak ma się wywalić, to uczyni to wyłącznie poprzez potknięcie się o własne nogi.

Comments

comments

42
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...