Szantaż w Wenecji

Jerzy Ciszewski - 09.11.2017
245

Szantaż w Wenecji

W jednej z weneckich restauracji za obiad dla trzech osób wystawiono rachunek w wysokości 526 euro. Turyści z Anglii, którzy zamówili posiłek, poczuli się urażeni wysokością kwoty do zapłaty. Napisali więc do burmistrza Wenecji Luigi Brugnaro list ze skargą; w jego treści stwierdzili, że nie znali włoskiego i zostali ordynarnie „naciągnięci” na bardzo drogie dania.

Indagowany przez media burmistrz stwierdził, że to personel restauracji miał rację. Dania zostały bowiem zjedzone do ostatniego okruszka – na talerzach znalazły się ostrygi i małże, a napiwku nie zostawiono. Powiedział również, że chwali restaurację za wystawienie paragonu fiskalnego, co pokazuje, że w Wenecji panuje praworządność. – Jeśli tu przyjedziecie, musicie pamiętać, że jesteście w Wenecji, musicie trochę wydać – stwierdził Luigi Brugnaro. Później, podczas wywiadu telewizyjnego, nazwał trójkę turystów „łachmaniarzami”.

Angielscy turyści kończąc swój list protestacyjny napisali, że takie traktowanie klientów może zniszczyć reputację Wenecji. Czy takie wydarzenie, polegające na wystawieniu dużego rachunku w restauracji, może zniszczyć reputację miasta czy też, w szczególności, Wenecji? Szczerze wątpię. Nie zniszczy. Takie stwierdzenie jest populistyczne i naiwne. Gdzie Wenecja, jej historia i turystyczna sława? Dodatkowo Wenecja czy też jej mieszkańcy mają po kokardę turystów; rocznie do miasta przybywa ich ponad 25 milionów. Zwraca się nawet uwagę, że należałoby ograniczyć przyjazdy jednodniowych turystów, którzy nie zatrzymują się w miejscowych hotelach i wydają bardzo mało pieniędzy podczas zwiedzana. Szacuje się, że jest to około 70% wszystkich gości. Miejscowi przedsiębiorcy argumentują – Wenecja nie może być parkiem tematycznym, otwieranym rano i zamykanym wieczorem.

Reasumując, czasami argument podnoszony przez konsumentów, że reputacja produktu, miejsca czy usługi narażona jest na potężny uszczerbek, ma podłoże emocjonalne. Taki element szantażu emocjonalnego ma oddziaływać na odbiorcę. Nie bronię Wenecji (i restauracji), bo ta sama się obroni. Nie bronię turystów, bo każdy normalny człowiek wie, że jak się jedzie w takie miejsce – czy to się podoba czy nie – należy bardzo się pilnować na okoliczność wysokich rachunków w różnych placówkach.

Na co liczyli brytyjscy turyści? Może na to, że miasto Wenecja się ugnie i zwróci im te ponad 500 euro. A co de facto powiedział burmistrz Wenecji ? Aby owi turyści więcej do tego miasta nie przyjeżdżali.

Comments

comments

245
Komentarze
Sonda

Czy nagrody branżowe przynoszą agencjom PR, oprócz prestiżu, korzyści biznesowe??

Loading ... Loading ...