Sto milionów ryb uśmierconych przez Elektrownię Kozienice (Enea). Państwo wreszcie zareagowało

Informacja Prasowa - 11.06.2026
100

Co roku Elektrownia Kozienice zasysa i uśmierca nawet połowę larw i narybku dryfującego Wisłą – ponad 100 milionów osobników rocznie

Po raz pierwszy w Polsce organ ochrony środowiska formalnie zażądał od spółki energetycznej naprawy tych szkód.

28 maja 2026 r. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Warszawie wezwał koncern Enea Wytwarzanie, właściciela Elektrowni Kozienice, do uzgodnienia w ciągu 60 dni działań naprawczych dla Wisły i chronionych gatunków ryb w niej występujących.

– Mówimy o pierwszej udanej próbie przypisania odpowiedzialności za szkodę w środowisku państwowemu koncernowi. W Polsce funkcjonuje 12 elektrowni z otwartym systemem chłodzenia i żadna z nich nie była wcześniej objęta postępowaniem naprawczym mimo, że tego typu działania powinny być tak naprawdę prowadzone z urzędu. Większość tych elektrowni to kilkudziesięcioletnie, wyeksploatowane bloki węglowe. Tymczasem nie dość, że nie podejmuje się wobec nich żadnych działań naprawczych, to często obok nich lub w ich miejsce powstają kolejne bloki gazowe wykorzystujące destrukcyjne dla środowiska otwarte systemy chłodzenia. Oznacza to, że jeśli nie uda się powstrzymać tego trendu, ryby w tych lokalizacjach nadal będą masowo ginąć – mówi Robert Wawręty z Towarzystwa na rzecz Ziemi.

Postępowanie trwa od 2021 r., kiedy szkodę jako pierwsze zgłosiło Towarzystwo na rzecz Ziemi a następnie Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA, które są stronami postępowania. Na problem zwracały także uwagę Fundacja Greenmind oraz Stowarzyszenie „Wspólna Ziemia”.

Jak ginie narybek

Bloki energetyczne Elektrowni Kozienice chłodzone są wodą pobieraną bezpośrednio z Wisły. Na ujęciu wody system zasysa ogromne ilości ichtioplanktonu – larw i wczesnych form narybku. W wyniku czynników mechanicznych, drastycznych zmian ciśnienia oraz szoku termicznego całość zassanych organizmów, w tym gatunków chronionych, ginie. Konsekwencje dotyczą zarówno stanu populacji ryb, jak i stanu ekologicznego wód.

[Link do animacji na YT]: https://youtu.be/-gZ6FKQNsK4

Badania naukowe jako podstawa postępowania

Wykazanie szkody jest możliwe dzięki wieloletnim badaniom naukowym prowadzonym pod kierunkiem ichtiologa prof. Tomasza Mikołajczyka, opublikowanym w recenzowanym piśmie „Knowlegde & Managment of Aqatic Ecosystems”. Według nich, w Elektrowni Kozienice giną 23 gatunki ryb, w tym gatunki chronione: różanka, kiełb białopłetwy, boleń, koza złotawa, koza pospolita i kiełb Kesslera. Naukowcy oszacowali, że łączna liczba zassanych ryb tylko w 2022 roku wyniosła nawet 102 mln, co stanowiło blisko  połowę osobników dryfujących Wisłą.

– Badamy Wisłę i wpływ otwartych systemów chłodzenia od 2018 r. Nasze wyniki pokazujące wysoką śmiertelność ichtiofauny wpisują się w wyniki monitoringu GIOŚ, które mówią o katastrofalnym stanie polskich rzek. Dane są zatrważające: mamy coraz mniej ryb, coraz mniej wody i potężną suszę. Już na około 10% stanowisk nie prowadzi się połowów monitoringowych z powodu braku wody. Przyczyny są złożone: to pobór wody, susza, zmiana klimatu, regulacje rzek i zapory. Działalność elektrowni się do tego dokłada: mówimy o wywołanej sztucznie bardzo wysokiej śmiertelności larw i narybku, którą można ograniczyć – wyjaśnia autor badań prof. dr hab. Tomasz Mikołajczyk z Pracowni Ekspertyz i Badań Ichtiologicznych PEBI.

Monitoring spółki kontra niezależna nauka

W  czasie, gdy trwały badania zlecone przez Towarzystwo na rzecz Ziemi, koncern Enea zlecił podobne prace Instytutowi Rybactwa Śródlądowego, który nie stwierdził istotnych szkód.

– Enea Wytwarzanie należy do Grupy Enea S.A. spółki akcyjnej, w której Skarb Państwa posiada pakiet kontrolny. Koszty nadzoru przyrodniczego, który miał rozgrzeszyć elektrownię z uśmiercania milionów ryb obciążają zatem akcjonariuszy, w tym podatników. Nie jest publicznie wiadome, ile kosztowały kilkuletnie badania ani dlaczego jego wyniki pozostawały w tak rażącej sprzeczności z badaniami prowadzonymi pod kierownictwem prof. Mikołajczyka. Dobrze, że stanął po stronie przyrody warszawski RDOŚ – mówi Radosław Gawlik ze Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA.

Co dalej?

Enea ma 60 dni na złożenie wniosku o uzgodnienie działań naprawczych. Jeśli zignoruje wezwanie, RDOŚ wyda decyzję nakazową, od której spółka będzie mogła się odwołać.

– ENEA może i powinna natychmiast redukować moc w nocy, od kwietnia do lipca, w okresie gdy larwy dryfują Wisłą. Ograniczenie pracy bloków jest możliwe, chodzi o to, by zmniejszyć drastycznie pobór wody, co ograniczy straty w ichtiofaunie o kilkadziesiąt procent. Rozwiązaniem długofalowym jest zmiana systemu chłodzenia – mówi prof. Mikołajczyk.

– Z punktu widzenia ochrony ryb oraz zasobów wodnych najkorzystniejsze byłoby jak najszybsze odejście od paliw kopalnych i szersze wykorzystanie energii słonecznej, wiatrowej oraz biogazu. Technologie te nie wymagają masowego poboru wody z rzek, a więc nie powodują śmiertelności ryb –  podsumowuje Robert Wawręty.

100
Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Sonda

Czy sztuczna inteligencja w postaci Chatbotu GPT zrewolucjonizuje branżę public relations?

Loading ... Loading ...