Startuje profesjonalna telewizja internetowa!

Redakcja PR - 26.08.2016
16

O swoim najnowszym projekcie, pracy w telewizji i swojej pasji do tworzenia nowych formatów mediowych opowiada Tomasz Słodki.

Tomasz Słodki

Tomasz Słodki – dziennikarz, biznesmen. Prowadził programy w największych polskich stacjach radiowych i telewizyjnych (Program III Polskiego Radia, Polskie Radio BIS, TVN24, TVN CNBC BIZNES, Patio TV). Entuzjasta nowych technologii – wprowadził na polski rynek nowoczesne transmisje online oraz zaproponował korporacjom multimedialne biura prasowe. Organizował festiwale muzyczne (Nie Zabijaj, Folk Fest, Reggae nad Orlą) oraz akcje charytatywne. Uruchomiony przez niego portal podróżniczy Compas pokazywał cały świat. Bezgranicznie realizuje swoje pasje. Redaktor naczelny Multiferencji.

 

A.K.: Czym różni się praca dziennikarza mediach tradycyjnych od tego, co robisz w Internecie?

T.S.: Różnica jest spora. W mediach tradycyjnych mamy do dyspozycji całą ekipę, która pracuje na sukces osoby prowadzącej program. W mediach internetowych robię to właściwie sam. Jestem jednocześnie montażystą, czasem operatorem, dźwiękowcem, a dodatkowo muszę jeszcze poprowadzić program, wrzucić materiał na fanpage i zająć się marketingiem. Różnica jest również w wynagrodzeniu. Podczas tworzenia programu telewizyjnego wynagrodzenie oczywiście dostaje każda osoba z ekipy, a przy robieniu tego typu projektu działam niemal w pojedynkę, do tego muszę więc dołożyć własne środki.

A.K.: To jest dla Ciebie największe wyzwanie?

T.S.: Największym wyzwaniem jest odpowiedź na pytanie, w co przerodzi się później moja internetowa zajawka. Na razie tworzymy ramówkę, która będzie miała około 4 godziny dziennie. Chcemy w przyszłości zapełnić cały dzień, nadając programy od 8:00 do 22:00 dla bardzo różnych formatów. Od ludzi interesujących się rozwojem osobistym aż po korporacje, ludzi piszących książki i tak dalej. Największym wyzwaniem jest to, aby wszystko się udało. Biorąc jednak pod uwagę dotychczasowe zainteresowanie ludzi, wierzę, że tak będzie.

A.K.: Dlaczego doświadczeni dziennikarze odchodzą do Internetu?

T.S.: Media internetowe zaczynają być coraz bardziej popularne, zwłaszcza wśród młodych ludzi, którzy na co dzień nie oglądają telewizji. Wczoraj rozmawiałem z Hanną Dołęgowską, która jest naczelną Polskiego Radia – Czwórki, powiedziała mi, że przenoszą się do Internetu. Pomyślałem, że to właściwie trochę smutne, ale prawdą jest, że nikt z młodych ludzi nie słucha już radia w tradycyjny sposób, wszyscy robią to w sieci. Myślę, że budowanie mediów w Internecie może spowodować, że dotrzemy do ludzi, których już w ogóle nie interesuje radio czy telewizja.

A.K.: Programy internetowe zagrażają telewizji?

T.S.: Przez najbliższe 5 czy 10 lat nie będzie to dla siebie konkurencja. Kiedy jadę do swojego rodzinnego miasta, u rodziców ciągle telewizor jest włączony – boli mnie od tego głowa. Telewizor jest takim ,,przyjacielem rodziny”, który zawsze gra gdzieś w tle. Myślę, że za te kilka lat wszystko przeniesie się do sieci. W Polsce zresztą bardzo dobrze rozwija się internet i to wyraźnie idzie w jednym kierunku.

A.K.: Jakie są plusy i minusy telewizji/Internetu, jeśli chodzi o media.

T.S.: Jeśli chodzi o media publiczne, są one całkowicie uzależnione od władzy. Te prywatne  grają pod odbiorcę, są tam jednak tematy tabloidowe. Jeśli chodzi o Internet, są to moim zdaniem media bardziej niezależne. Youtuberzy umieszczają na swoich kanałach to, co chcą, a im więcej mają odbiorców, tym bardziej są łakomym kąskiem dla korporacji przy rozmowach o współpracy. Wydaje mi się, że Internet ma więcej luzu, interakcji z odbiorcami. Nadając program na Facebooku, zauważyłem, że fajnie łapie się kontakt z ludźmi. Ja jako prowadzący mogę powitać nowych widzów, odnieść się do osób, które aktualnie mnie oglądają. Internet ma również swoje profesjonalne pasma. Przykładem jest Tomasz Lis, który tworzy z powodzeniem coś ciekawego. Ja również zachęciłem kilkadziesiąt osób do współtworzenia swojego programu na wysokim poziomie.

A.K.: Tworzenie profesjonalnego programu może być problemem, gdy wchodzi się z nim do Internetu. Nie sądzisz, że odbiorca internetowy jest innym niż ten, który ogląda telewizję?

T.S.: Na pewno tak jest. Śledząc statystyki, nasze programy oglądają osoby w przedziale 25-45. Głównie robią to przez smartfony. Widzę już teraz, że odbiorca korzysta z telefonu i jest tu zupełnie inny kontakt. Trzeba zastanowić się również nad celem programu. Jeśli np. Tomasz Lis przechodzi z telewizji do Internetu, to Onetowi chodzi o zwiększenie oglądalności, wpływów od reklamodawców itd. W moim przypadku jest trochę inaczej, bo od dziecka marzyłem o tworzeniu własnej telewizji. Od początku założeniem było to, że inwestycja zacznie przynosić zyski natychmiast, nie za 2-3 lata. W związku z tym wyszedłem z zupełnie inną propozycją – wynajmuję studio w centrum Warszawy, daję je do dyspozycji, wy zrzucacie się ze mną na koszty produkcji, które będą niskie. Dałem możliwość ludziom, którzy nie mieli z różnych względów opcji robienia swojego programu w telewizji na żywo, a teraz mogą tworzyć to samo przez Internet. Gdy rozmawiałem z osobami, które się do mnie zgłosiły, za każdym razem mówiły, że od dziecka chciały poprowadzić coś takiego. Ktoś inny mówił, że chciał robić webinaria reklamujące swoje usługi, a nie chciał robić tego przy pomocy telefonu komórkowego. W moim przypadku stworzyłem biznes, w którym mamy sytuację win-win-win. Ja mam produkcję – moje marzenie. Osoba, która kupuje ode mnie dostęp do studia, robi to w profesjonalny sposób przy pomocy kilku kamer. Widz dostaje merytoryczną wiedzę, przekazaną w atrakcyjny sposób. Taki był mój cel.

A.K.: Co będzie się działo w programie?

T.S.: Zrobiliśmy ramówkę tak, że każdy program ma pół godziny. Trwają one w godzinach 18-22. Programy podzielone są na pasma takie jak: lifestyle, rozwój osobisty, biznesowe rozmowy, webinarium. Te pasma są przez cały tydzień o stałej porze. Dzięki temu ludzie przyzwyczają się do tego, że jeśli będzie ich interesować rozwój osobisty, u mnie na kanale trafią na taki program. Kto może współpracować? Każdy, kto ma ciekawą merytorycznie wiedzę do przekazania. Uwaga, musi poczuć nasz projekt! Zgłosiło się do nas kilkadziesiąt firm i zrobiliśmy dużą selekcję. Niektórzy po prostu nie czuli, że nie robimy projektu korporacyjnego. Jeśli ktoś nie rozumie idei tworzenia naszego wspólnego kanału, nie będzie z nami współpracować. Maruderzy, osoby niezadowolone, które węszą spisek, nie znajdą miejsca u nas. Doceniamy za to pozytywną energię, dobre nastawienie. Osoby, które do nas przychodzą muszą zdawać sobie sprawę z tego, że robimy coś na skalę światową. Ja do tej pory nie widziałem jeszcze telewizji na Facebooku, gdzie kilkadziesiąt osób nadaje na żywo według ramówki.

A.K.: Możesz zdradzić, ile osób do współpracy już pozyskaliście?

T.S.: Mamy już blisko 30 firm, osób i instytucji, które zdobyliśmy w ciągu trzech tygodni. Część programów już zaczęliśmy nagrywać. Mamy firmy z Wrocławia, Gdańska, tak naprawdę z całej Polski. Kiedy uzbieramy około 20 firm z danego miasta, możemy otworzyć w takim miejscu studio, aby osoby przyjezdne nie musiały fatygować się aż do Warszawy. Planujemy w przyszłości również stworzyć KorpoTV dla firm, które zajmują się np. marketingiem, doradztwem podatkowym i innymi rzeczami, a w ramach pasma istnieje możliwość tworzenia webinarium. Dyrektorzy, menadżerowie, specjaliści będą mieli okazję poprowadzić swoje szkolenie. Miejsce znajdzie się dla każdego.

A.K.: A co najbardziej nakręcało Cię podczas tworzenia programu?

T.S.: Przede wszystkim pasja. Mało kto wie, że od dzieciństwa marzyłem o pracy w radiu, a najbardziej chciałem trafić do Programu Trzeciego Polskiego Radia. To marzenie spełniło się w 2005 roku, kiedy zacząłem tam pracę. Oprócz tego bawiłem się również w telewizję, chciałem najbardziej nadawać na żywo. Jestem tym maksymalnie podekscytowany! Spotykam na swojej drodze wspaniałych, otwartych ludzi – to mnie nakręca. Bardzo podoba mi się również cały ten model biznesowy. Planujemy później, że osoby chętne, będą mogły nagrywać swoje szkolenia online (płatne), które potem będziemy wspólnie sprzedawać i dzielić się zyskami. Wspomnę jeszcze tylko, że obecnie działa u nas również system partnerski. Jeśli np. Ty prowadzisz u nas program, ale nie masz pieniędzy na tworzenie go, możesz przyprowadzać nam klientów, którzy będą chcieli tworzyć z nami produkcje. Każdej takiej osobie, która przyprowadzi kogoś do nas, od ceny abonamentu płacimy 10%. Może się okazać więc, że dzięki temu można zarobić w fajny sposób.

A.K.: Wspomniałeś już o dalszych planach. Planujecie wejść w program anglojęzyczny?

T.S.: Tak. Chciałbym w przyszłości puścić tłumaczenie symultaniczne na język angielski, w przyszłości na kilka języków. Skoro jesteśmy innowacyjni na skalę światową, czemu nie? Pisałem już w tej sprawie do Marka Zuckerberga, ale jeszcze nie odpisał… (śmiech).

Tomasz Słodki

zdj. Pat Nogal
Program startuje już 5 września! Trzymamy kciuki i oglądamy.

Comments

comments

16
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...