Qantas wykonał najdłuższy lot na świecie. Jak znieśli to pasażerowie

Informacja Prasowa - 21.10.2019
300

Qantas wykonał najdłuższy lot na świecie. Jak znieśli to pasażerowie - INNPoland.pl

Jeśli wierzyć dziennikarzowi Bloomberga, spędzenie 20 godzin w samolocie lecącym z Nowego Jorku do Sydney nie było jakimś traumatycznym przeżyciem. Trzeba jednak wziąć poprawkę na to, że był to lot testowy i wszystkie „ludzkie świnki morskie” podróżowały w klasie biznes.

– Właśnie przetrwałem najnowszy najdłuższy lot na świecie, 16 200 km (10 100 mil), non-stop ultra-maraton z Nowego Jorku do Sydney. Zajęło to około 19 i pół godziny i było prawie tak wymagające, jak się wydaje – pisze Angus Whitley z Bloomberga. Był jedną z osób, które zaproszono do odbycia tej testowej podróży.

Lot realizowały linie lotnicze Qantas, odbył się on na pokładzie Dreamlinera. Maszyna stała się czymś w rodzaju latającego laboratorium, które miało pokazać, jak pasażerowie zniosą 20 godzin w powietrzu. To dystans dzielący Londyn i Nowy Jork od Syndey. Do tej pory żadna linia nie wypuszcza pasażerów w taką podróż bez przesiadki.

Whitley pisze, że lot miał specjalny program, by zminimalizować negatywne skutki dla pasażerów. Najpierw zalecono im nie zasypiać przez kilka godzin, by przyzwyczaić się do zmiany czasu czekającej w Sydney. Nawet potrawy były odpowiednio skomponowane, by pobudzać pasażerów lub wręcz przeciwnie – skłonić ich do snu o odpowiedniej porze.

Obowiązkowy WF

Parametry zdrowotne podróżników były cały czas monitorowane. Project Sunrise – bo tak nazywa się program najdłuższych na świecie lotów pasażerskich – może wystartować w 2022 roku. Ale wymaga to jeszcze wielu zabiegów. Przede wszystkim producenci samolotów muszą dostarczyć odpowiednie maszyny, z większą ilością miejsca na nogi w klasie ekonomicznej. Muszą mieć też specjalnie zaaranżowaną przestrzeń do ćwiczeń fizycznych i rozciągania. Inaczej zakrzepica, zawały i niewydolność krążeniowo-oddechowa zdziesiątkowałyby pasażerów.

Samoloty muszą mieć też większe zbiorniki paliwa. Pierwszy lot Project Sunrise odbył się z zaledwie czterdziestoma pasażerami. Jednak gdyby zapakować Dreamlinera po brzegi, paliwa nie wystarczyłoby na dolecenie do Sydney. A po drodze jest całkiem spory przestwór oceanu, więc możliwości lądowania są dość znikome. W tę podróż Dreamliner wyruszył z zapasem 101 ton paliwa, wylądował z 6 tonami.
Trzeba też zrekrutować specjalne załogi, które zgodzą się na tak długi czas pracy. Dla pasażerów lot był długi i męczący, ale znośny. Whitley pisze, że nie czuł się osłabiony a inni też nie narzekali. Znacznie gorzej wspominał lot do Sydney z międzylądowaniem.
źródło: INNPoland.pl

Comments

comments

300
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...