„Pycha poprzedza upadek”, czyli przygotuj się do debaty

Redakcja PR - 10.05.2016
43

Szkolenia medialne według red. Dariusza Łukawskiego

Temat tego felietonu podsunęło mi zdjęcie sprzed kilku lat. Jego autorem jest ceniony na świecie fotoreporter Piotr Andrews. Przez 20 lat przemieszczał się po naszym globie  fotografując  wojny i konflikty. W 2007 Reuters skierował go wyjątkowo do studia na Woronicza, na starcie gigantów: Tusk- Kaczyński. Nie muszę dodawać, że Piotr wykonywał to zlecenie bez zbytnich emocji. W jego oczach wydarzenie było tak pasjonujące, jak obserwowanie obyczajów godowych ślimaków. Poziom adrenaliny: -1. Ja z kolei byłem po maratonie przygotowań do serii debat. Spotkania, narady, napięcie i zwykłe zmęczenie. Z ramienia „dwójki” odpowiadałem za całe przedsięwzięcie.  Adrenalina: +10. Dlatego unikałem fleszy, choć Piotr prawie mnie zaskoczył.  Zdjęcie zrobił na kilkanaście minut przed debatą. To właśnie, co dzieje się przed debatą, jest najważniejsze.  Chodzi mi o pracę, jaką mają wykonać jej bohaterowie oraz ich otoczenie. A jest parę rzeczy do zrobienia.

Po pierwsze należy określić zasady, na jakich ma toczyć się debata i nie chodzi tylko o przedwyborcze starcia, ale dyskusję w dowolnych gremiach. Należy poznać przeciwników w dyskusji, a także osobę prowadzącą spotkanie. Rzeczą oczywistą jest zebranie informacji o tych osobach. Jakie mają poglądy? Co lubią, co robią, jakie mają osiągnięcia lub dlaczego ich nie mają. Słabe, mocne strony. Temperament i zachowanie przed kamerą. Dotyczy to również dziennikarza prowadzącego, który nie musi być naszym sympatykiem. Może być jednak zneutralizowany celną ripostą np. krótkim pytaniem „dlaczego znowu nie jest przygotowany”?

Po drugie w wąskim gronie należy przećwiczyć hipotetyczny przebieg dyskusji. Donald Tusk, który setki razy występował przed kamerą,  poświęcił przed tą debatą 2 dni na szkolenie medialne, łącznie z zajęciami z najlepszą w kraju specjalistką od wymowy. Intonacja głosu jest niezwykle ważna w każdej dyskusji – głosem możesz uciszyć przeciwnika, pokazać swoją przewagę intelektualną, zyskać wiarygodność, poprawić wizerunek lub…osiągnąć odwrotny efekt.  Głosem możesz zirytować,  czego przykładem może być Vincent Rostowski w debacie z Leszkiem Balcerowiczem.  Rostowski, jako urzędujący minister finansów z nonszalancją odnosił się do tez stawianych przez prof. Balcerowicza, swoją drogą nieprzyzwyczajonego do komentowania jego słów i  do wtrącania się w jego wywody. Przerywanie wypowiedzi skutecznie wytrąciło go z równowagi.

Po trzecie nigdy, ale to nigdy nie należy tracić zimnej krwi i poddawać się emocjom. Można to osiągnąć tylko i wyłącznie jeśli się odpowiednio przygotujesz do debaty. Każdej debaty, nieważne czy to radio, tv,  internet czy spotkanie w auli uniwersytetu. Większość dyskusji jest zawsze do odtworzenia w sieci. Przydatne w takiej sytuacji są nawet krótkie szkolenia medialne, przygotowujące do konkretnego programu (każdy program publicystyczny jest swoistą debatą). Warto zaufać specjalistom, bo przekonanie o własnej wszechwiedzy jest pychą, a ta poprzedza upadek. Wielokrotnie byliśmy tego świadkami.

Oczywiście szczegółów i niuansów do przepracowania przed taką debatą jest zdecydowanie więcej, ich poznanie  doda pewności siebie. Wtedy każda dyskusja będzie przyjemnością i miłym wyzwaniem intelektualnym. Po takim treningu medialnym poziom adrenaliny nie przekroczy normy. Zapewniam.

Dariusz Łukawski

darek1

Comments

comments

43
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...