Public Affairs, czyli branża z potencjałem – komentuje Piotr Mościcki

Redakcja PR - 21.06.2016
12

Polska uznawana jest przez rynki i analityków jako kraj najszybciej rozwijający się w całej Unii Europejskiej.

Ci bardziej odważni, stosując indeks HDI postawią nawet tezę, że osiągnęliśmy już status kraju rozwiniętego. Rozpędzona gospodarka to liczne inwestycje potrzebujące profesjonalnego wsparcia Public Relations w kontakcie z administracją rządową, samorządami czy społecznościami lokalnymi. Jednym zdaniem potrzebujące Public Affairs… który w naszym kraju, wciąż traktowany jest trochę po macoszemu.

We wszystkich demokracjach o, być albo nie być firm decydują przepisy, a ściślej rzecz ujmując uchwalający je politycy i urzędnicy. W tych bardziej dojrzałych demokracjach procesy te odbywają się przy akceptacji społeczeństwa i kontroli mediów. Dlatego też coraz częściej podejmując decyzje biznesowe wielkie korporacje i małe firmy decydują się na poszanowanie interesu ogólnego, albo przynajmniej sprawienie wrażenia poszanowania. Choć dla każdej firmy liczy się przede wszystkim efekt biznesowy i partykularny interes, to jednak ostateczne decyzje dotyczące wielkich inwestycji czy wygrywanych przetargów nadal w dużej mierze podejmowane są w gabinetach politycznych decydentów. Dlatego też dla każdej odpowiedzialnej i rozwijającej się firmy ważny jest nie tylko wizerunek wśród klientów czy partnerów biznesowych, ale również otoczenia politycznego.

W Stanach Zjednoczonych oraz w tzw. starej Unii Europejskiej instrumenty public affairs wykorzystywane są praktycznie wszędzie, a podmioty prowadzące działalność gospodarczą już dawno zauważyły korzyści, jakie może im przynieść utrzymywanie pozytywnych relacji z decydentami. W Polsce nie wiedzieć czemu bardzo wolno przekonujemy się do tych działań. Koncerny farmaceutycznej, gazowe, energetyczne czy nawet branża deweloperska coraz częściej poszukują firm zapewniających coś więcej niż napisanie i rozesłanie informacji prasowej. Kompleksowość agencji wyznaczana jest nie tylko poprzez działy media czy digital, ale coraz częściej poprzez posiadanie silnego, doświadczonego i etycznego działu public affairs.

Przeglądając oferty największych agencji public relations praktycznie zawsze znajdziemy ofertę działań public affairs, jednakże firm specjalizujących się w profesjonalnym „rzecznictwie interesów” nadal jest w naszym kraju jak na lekarstwo. Wciąż pokutuje w nas kult produktówki i pr’u korporacyjnego, a działania public affairs niesłusznie mylone są ze zwykłym „załatwiactwem”.  Tymczasem komlpeksową kampanię PA od „załatwiactwa” dzieli długofalowy cel nastawiony nie tylko na efekt w postaci określonych zapisów ustawowych, ale przede wszystkim na budowanie trwałych, opartych na zaufaniu i szacunku stosunków z podmiotami czy osobami które za otoczenie prawne odpowiadają. Wdrożenie narzędzi public affairs pozwala bowiem na efektywne przewidywanie zmian instytucjonalnych i prawnych na rynku oraz wychodzenie im na przeciw, a nie tylko reagowanie na nie.

Działania public affairs to nie tylko znany z filmów lobbing wpływający na kształt projektów ustaw przygotowywanych na poziomie parlamentarnym, ale coraz częściej planowanie oraz wdrażanie długoterminowych kampanii na poziomie lokalnym. Dla przykładu: żadna wielka galeria handlowa nie powstanie na terenie na którym Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego nie przewiduje tego typu przedsięwzięć. Wielkie firmy deweloperskie planując wielomilionowe inwestycje zatrudniają więc wyspecjalizowane agencje których zadaniem jest dbanie o ich pozytywne relacje z samorządami, budowanie wiarygodności inwestora i koalicji poparcia dla planowanych inwestycji. Firmy np. zajmujące się energetyką wiatrową zatrudniają „pi-ej’owców” pilotujących procesy konsultacji społecznych, koordynujących komunikację podczas informowania społeczności lokalnych, czy w przypadku wystąpienia niepokoi społecznych niwelujące ich skutki poprzez negocjację czy mediację.

Popyt rodzi podaż, dlatego na rynku pojawiło się coraz więcej firm oferujących usługi public affairs, czasami niestety też takich które nie mają na jego temat bladego pojęcia. A przecież PA to sztuka wymagająca od pr’owca doświadczenia zdobywanego przez lata i szeregu unikalnych umiejętności: monitoringu legislacyjnego, biegłości w analizie sytuacji prawnej i politycznej, szerokiej bazy kontaktów, zdolności koncyliacyjnych, czy wręcz praktyki w negocjacji i mediacji. Do tego zawsze rękojmia zachowania tajemnicy i obowiązkowo wysokie standardy etyczne, których nieznajomość lub niepraktykowanie może rodzić opłakane skutki biznesowe, ale i prawne. To wszystko razem składa się na unikalne know-how którym w Polsce jak na razie pochwalić mogą się nieliczni stanowiące bardzo elitarną grupę.

Kilka miesięcy temu znajoma pracująca dla jednej z europejskich firm farmaceutycznych poszukiwała w Polsce agencji public relations doświadczonej w realizacji projektów public affairs, posiadającej min. 5 osobowy, dedykowany zespół ekspertów z odpowiednim doświadczeniem zawodowym, know-how i spełniającej wysoko postawione standardy etyczne. Okazało się, że firmy które spełniają wyśrubowane kryteria postawione przez zamawiającego… pracują już dla konkurencji, a te które się zgłosiły nie spełniały warunków postawionych konsultantom.

Inwestujcie zatem w rozwijanie kompetencji public affairs wśród swoich pracowników, budujcie w nich wiedzę na temat sceny politycznej, mechanizmów władzy oraz praktykę w realizacji skomplikowanych projektów wychodzących poza działania press release. Wciąż mamy bowiem na rynku za dużo ekspertów od social media i media relations, a za mało profesjonalistów public affairs.

Comments

comments

12
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...