Prowokacje Rafała Betlejewskiego i ich medialna skuteczność. Raport PRESS-SERVICE Monitoring Mediów

Informacja Prasowa - 27.09.2016
111

Prowokacja Betlejewskiego wywołała medialną burzę

Rafał Betlejewski to twórca słynący z kontrowersji. Prowokacje uczynił nawet tytułowym znakiem rozpoznawczym swojego programu emitowanego w stacji TTV (Twoja Telewizja). Tym razem jednak wielu uważa, że dziennikarz przekroczył wszelkie granice – nie tylko dobrego smaku, ale i dziennikarskiej etyki. 

W sobotę 24.09 na portalu Medium#Publiczne Rafał Betlejewski zamieścił zapowiedź swojego programu, który nazwał „eksperymentem społecznym”. W ramach programu „Betlejewski Prowokacje” (tym razem kręconego w Radomiu) ukazano, na co skłonni są zgodzić się ludzie desperacko poszukujący pracy. Zainscenizowano sytuacje, w których aktorzy odgrywający role pracodawców, nakłaniali ludzi starających się o pracę, do podjęcia działań nieetycznych, upokarzających, albo mających charakter seksualny. Ludzie nieświadomi, że biorą udział w „eksperymencie” niejednokrotnie zgadzali się na te nadużycia.

Już sama zapowiedź programu wywołała burzę wśród komentatorów. Od soboty w mediach ukazały się 102 artykuły na ten temat. Co ciekawe, reakcje zamieszczono na razie jedynie na portalach internetowych, a nie na łamach prasy (z wyjątkiem lokalnego „Echo Dnia-Radom”). W mediach społecznościowych reakcja była intensywniejsza – 11 642 wpisy. Znaczna część tych głosów miała charakter negatywny. Wyraz sprzeciwu wobec zastosowanych metod podnieśli także dziennikarze, także ci, którzy współpracowali z Betlejewskim tworząc portal Medium#Publiczne. W krótkim czasie kilku redaktorów (Paweł Sito, Monika Piątkowska, Leszek Talko i Anna Karolina Kłys) zrezygnowało z tej współpracy. W obronie metod Betlejewskiego stanęli nieliczni (m.in. Anna Grodzka).

Wykres 1. Liczba publikacji w najaktywniejszych mediach tradycyjnych

Wykres 1. Liczba publikacji w najaktywniejszych mediach tradycyjnych

Wykres 2. Liczba publikacji w social mediach

Wykres 2. Liczba publikacji w social mediach

Skalę intensywności krytyki programu TTV pokazują dobitne nagłówki:

  • „Betlejewski poniżył ludzi przed kamerą i nazwał to eksperymentem. Wśród dziennikarzy burza: ubeckie metody, skur***stwo” (wiadomosci.gazeta.pl)
  • „Dziennikarz upokorzył i upodlił ludzi szukających pracy. Zrobił z nich króliki doświadczalne” (warszawawpigulce.pl)
  • „Świetny eksperyment czy obrzydliwe, ubeckie metody? Burza w sieci po fikcyjnej rekrutacji do upokarzającej pracy” (polskaprasa.pl)
  • „Zakpił z bezrobotnych, opuszczają go współpracownicy. Wykorzystanie ludzi nie jest ani dziennikarstwem, ani sztuką” (natemat.pl)

Zobacz: Brad i Angelina – medialna miłość, medialny rozwód – raport PSMM

Wśród wpisów na portalach społecznościowych – oprócz bardzo dosadnej krytyki – można było jednak odnaleźć także wiele komentarzy, które taką formę prowokacji uznawało za pożyteczną, a przynajmniej uzasadnioną.

Przez lata przeczytałem dziesiątki, o ile nie setki artykułów i prac naukowych na ten temat i co z tego? Nic, bo byłem jednym z niewielu, którzy się tym interesowali. Dlatego potrzebny był mocniejszy akcent, by wreszcie ludzi tym zainteresować. Ale i to nie wystarczyło, bo zamiast na problemie ludzie skupili się na tym, który im ten problem pokazał. Zupełnie jak gdyby podświadomie chcieli sobie wmówić, że ten problem nie istnieje, tylko Betlejewski ludzi upokarzał. Ale fakty są takie, że takie rzeczy dzieją się co dzień na masową skale, tylko poza okiem kamer.(Noam Abramowski, pod postem zamieszczonym przez profil Polityka.pl)

Tego rodzaju argumenty spotykały się z kontrą, często w podobnym tonie akcentującym drastyczność środków niewspółmierną do korzyści poznawczych, a także pogoń za oglądalnością:

To bzdury. Taki program ma robić oglądalność. Jest płytki. To żaden eksperyment. Podobne eksperymenty już robiono. Więcej się ich nie robi, bo nic nie wnoszą. To, czy ludzie się zgodzili na pokazanie tego jest bez znaczenia. Odpowiedzialność spoczywa na organizatorze. A jakby się zgodzili na dekapitację przed kamerami to też by było OK? (Rudy Kocur, pod postem zamieszczonym przez profil Polityka.pl)

Sam Rafał Betlejewski, w opublikowanym przez siebie na portalu Medium#Publiczne oświadczeniu, tłumaczy się chęcią nagłośnienia ważnych problemów społecznych. Przyznając przy tym:

Czemu to robimy? Ktoś powie, że dla oglądalności. To prawda. Ale oglądalność można osiągnąć też rozrywką w stylu Taniec Na Lodzie, my jednak wybraliśmy robienie telewizji zaangażowanej, trudnej, poruszającej społeczne struny.

Jak pokazuje sama liczba postów i komentarzy w przestrzeni internetowej – plan zyskania rozgłosu jak najbardziej się powiódł, przynajmniej w pierwszych, najgorętszych dniach. Fala wpisów w social media wezbrała w niedziele i poniedziałek, by już od 27.09. stopniowo opadać. Analiza tych wpisów dodatkowo pokazuje, że reakcja internautów to nie tylko lakoniczne wyrażanie emocji, ale i rozbudowane dyskusje o samym przedmiocie eksperymentu.

Wykres 2. Liczba publikacji w social media w poszczególnych dniach

Wykres 3. Liczba publikacji w social media w poszczególnych dniach

Pytanie, jak tego rodzaju kontrowersja wpłynie długofalowo na rozgłos i reputację samego performera (unikającego nazywania samego siebie „dziennikarzem), a także zatrudniających go mediów. Trudno bowiem pominąć wpływ ostatniego programu także na media, w których pracuje Betlejewski. W okresie od 24.09 w social media portal Medium#Publiczne wzmiankowany był ponad 2000 razy. Stacja TTV – 3665 razy. Oznacza to duży wzrost rozpoznawalności i cytowalności dość niszowego portalu oraz telewizji.

Martyna Martynowicz

Starszy Analityk Mediów

PRESS-SERVICE Monitoring Mediów 

Comments

comments

111
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...