PREMIERA DZIENNIKÓW ANDRZEJA ŁAPICKIEGO Z LAT 1984-2005

Informacja Prasowa - 14.03.2018
108

PREMIERA DZIENNIKÓW ANDRZEJA ŁAPICKIEGO Z LAT 1984-2005

Dziś – w środę, 14 marca br. nakładem Agory ukazała się książka „Jutro będzie >>Zemsta<<. Dzienniki 1984-2005” Andrzeja Łapickiego, będąca niepublikowanymi zapiskami ikony polskiego kina i teatru.

„Dzienniki” Andrzeja Łapickiego to książka wyjątkowa: niepodobna do narcystycznych wspomnień i pamiętników gwiazd teatru i filmu, pełna pasji, błyskotliwych spostrzeżeń i często bezwzględnych, ostrych jak nóż ocen i konstatacji. Ich autor miał tego świadomość. Zapewne dlatego pod koniec życia powiedział córce Zuzannie: – Później, zza grobu, chcę przypieprzyć wszystkim „Dziennikami”.

Dwadzieścia jeden relacjonowanych lat to może nie tak wiele, ale jaki to intensywny czas! W Polsce trzy epoki: komunistyczna, przejściowa i rozwijająca się III RP. We wszystkich legendarny „pierwszy amant polskiego kina” żył i działał wyjątkowo aktywnie na wielu polach: rektorował PWST, wikłając się dla dobra szkoły w układy polityczne, by na przykład skutecznie interweniować wobec aresztowań studentów, pracował w sejmie – to na jego interpelację wreszcie przyznano z sejmowej trybuny, że Katyń był dziełem Stalina i NKWD, objął prezesurę ZASP-u, podzielonego jak nigdy ze względu na niedawny bojkot reżimowej telewizji, zarazem nieustannie pracując w teatrze jako aktor i coraz częściej reżyser, uznany za specjalistę od Fredry.

Na każdym z tych pól dawał z siebie wszystko, a niewątpliwe sukcesy okupione zostały rozczarowaniami, którymi dzielił się na kartkach kolejnych zapisywanych zeszytów. Ale, gdy należało, Łapicki potrafił docenić i pochwalić. Także kogoś, kogo wcześniej zbeształ. Trudno tu nie wspomnieć o często pojawiającym się na tych stronach Gustawie Holoubku: jednej z najbliższych Łapickiemu osób (w słynnym „triumwiracie” z Tadeuszem Konwickim), na której chwilami nie zostawia przysłowiowej „suchej nitki”.

Łapicki był nietuzinkową osobowością, obdarzoną wieloma talentami, a wśród nich i talentem pisarskim. Lekkość stylu, dystans, ironia i celne puenty sprawiają, że „Dzienniki” czyta się jak dzieło rasowego pisarza, pełne żaru, cenzurek, anegdot, ale i ponadczasowych refleksji. O życiu, codzienności, starzeniu się, depresji, przemijaniu, o wszystkim, co dotyczy każdego człowieka. W kontekst zdarzeń i meandry skomplikowanej osobowości Łapickiego, tyleż obiektywnie co z wielką empatią wprowadza czytelników we wstępie jego ukochana córka, Zuzanna Łapicka, informująca w posłowiu także o tym, co wydarzyło się jej ojcu do śmierci w 2012 roku, bo przecież z powodu drugiego małżeństwa sędziwy artysta znalazł się jeszcze potem w centrum uwagi rubryk towarzyskich.

Comments

comments

108
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...