Potrzeba nowoczesnych rozwiązań – wywiad z założycielem Kings, start-upu zajmującego się technologią edukacyjną

Redakcja PR - 21.11.2016
11

W każdej branży kluczowe jest indywidualne podejście - mówi w rozmowie z publicrelations.pl Irakli Vekua

Irakli Vekua

Pochodzi z Gruzji, gdzie skończył Uniwersytet Kaukaski, obecnie mieszka w Polsce. Jest przedsiębiorcą, start-uperem, biznesmenem. Zajmuje się nowoczesną edukacją - logistyką, e-nauczaniem. Założył Kings, które z sukcesem działa już w kilku krajach Europy Wschodniej - teraz wkracza na rynek polski.

Zindywidualizowane podejście jest przyszłością każdej branży, wkraczając na kolejne rynki lokujemy swój produkt od nowa, dostosowując go do lokalnych potrzeb i warunków. Nie tylko w marketingu, ale przede wszystkim podczas działania – w każdej branży – kluczowe jest indywidualne podejście do klienta. – opowiada w rozmowie z publicrelations.pl Irakli Vekua, przedsiębiorca z Gruzji i założyciel „Kings”, które właśnie startuje w naszym kraju.

Irakli Vekua z Kings

Irakli Vekua z Kings

Jan Błoński: Kings wkracza do Polski. Jaka jest Wasza historia?

Irakli Vekua: Studiowałem biznes w Gruzji. Razem z przyjaciółmi musieliśmy zrealizować projekt zaliczeniowy na zajęcia. Zorganizowaliśmy konkurs szkolny, zorganizowaliśmy olimpiadę matematyczną w Imeretii, jednym z regionów Gruzji.

JB: Od lokalnego konkursu w ramach projektu na studia do międzynarodowej firmy jeszcze daleka droga.

IV: Otrzymaliśmy bardzo pozytywne opinie. Pomyśleliśmy, że może powinniśmy potraktować to bardziej poważnie i organizować konkursy w pełni profesjonalnie. Obecnie w Gruzji działamy w 40 miastach dla ponad 120 tysięcy uczniów rocznie. To znaczy, że więcej niż co czwarty uczeń bierze udział w naszym projekcie. Gdy zaczynaliśmy, w olimpiadach startowała określona, ograniczona grupa uczniów – niecałe 30 tysięcy. Po naszym pojawieniu się, ta liczba wzrosła pięciokrotnie w ciągu trzech lat – zdominowaliśmy rynek. W krótkim czasie dokonała się zmiana społeczna w podejściu do edukacji, nauka stała się cool.

JB: Jaka jest Wasza recepta na sukces? Zmotywować tyle dzieciaków do nauki nie jest rzeczą prostą.

IV: Diabeł tkwi w szczegółach. Jako dziecko uczestniczyłem w wielu szkolnych olimpiadach. Bardzo mi się podobały, ale okazało się, że wszystkie są takie same, podczas gdy świat dookoła się zmieniał. Chcieliśmy stworzyć taki konkurs, w którym sami jako uczniowie chcielibyśmy wziąć udział. Ulepszyliśmy wiele małych detali i okazało się, że to robi wielką różnicę.

JB: To co konkretnie zrobiliście?

IV: Organizujemy oddzielne wydarzenie w weekend, a nie konkurs podczas lekcji. Nie jest to część normalnego toku nauczania, ale coś wyjątkowego. Wydarzenia są bardzo ważne, bo tworzą społeczność, pozwalają poczuć się częścią czegoś większego, poznać rówieśników. Poza tym, bardzo wiele odbywa się przez Internet. Kluczowe jest dla nas indywidualne podejście – spersonalizowane wyniki z analizą zwrotną uczniowie otrzymują już w 1-2 dni po konkursie. Można obejrzeć błędy, rozwiązania, wyjaśnienie, co i jak należy poprawić.

JB: Stawiacie na nowoczesne rozwiązania?

IV: System nauczania – dotyczy to całego świata – jest przestarzały, właściwy dla wieku XIX, a nie XXI. Potrzeba natychmiastowych i głębokich zmian. Jesteśmy start-upem ed-tech, czyli zajmującym się technologią edukacyjną. Dla mnie jest oczywiste, że nauczanie powinno być spersonalizowane. Ja i mój kolega z klasy jesteśmy różni, nie można do obydwu podchodzić tak samo. Ale nie zamierzamy przejmować roli ministerstwa, tworzyć ostatecznych i systemowych rozwiązań. Staramy się pokazać uczniom, jak i jakie cele sobie wyznaczać, oraz jak je osiągać.

JB: W Gruzji się udało. Skąd pewność, że w Polsce także odniesiecie sukces?

IV: Jestem w Polsce od lutego i dość dobrze zdążyłem się rozeznać w Waszym systemie edukacji. Mam też porównanie z państwami bałtyckimi i Polska wydaje mi się bardzo podobna do Gruzji. W Estonii robiliśmy badanie pilotażowe i znów zebraliśmy bardzo pozytywne opinie, choć Estonia to zupełnie inna kultura. Na Litwie informacja zwrotna była jeszcze lepsza niż na początku w Gruzji – to dowód, że cały czas się uczymy i poprawiamy produkt.

JB: W ilu krajach teraz działacie?

IV: Polska będzie czwartym. To dla nas bardzo ważny przystanek. Potem zamierzamy wystartować w 10-15 kolejnych państwach jednocześnie.

JB: W jakim kierunku planujecie się rozwijać – Europa, Rosja, państwa trzeciego świata?

IV: Na razie skupiamy się na Unii Europejskiej.

JB: To będzie ogromne przedsięwzięcie logistyczne i organizacyjne.

IV: Zadanie jest trudne, ale radzimy sobie. W każdym kraju lokujemy produkt od nowa. To nie jest gruziński projekt przeniesiony do Polski, ale polski projekt skierowany do Polaków, a także tworzony przez Polaków. Od siebie dostarczamy markę i wiedzę, a na miejscu dostosowujemy się do warunków krajowych. Inne były strategie w Gruzji, Litwie, Estonii, inne będą w Polsce, potem w kolejnych krajach UE. Zatrudniamy zmotywowanych i inteligentnych młodych ludzi, którzy myślą kreatywnie, przetwarzają naszą wiedzę i doświadczenia, tworząc miejscowy produkt.

JB: W tym momencie jesteście pomiędzy lokalnością a globalnością. Łatwo jest komunikować jeden przekaz wszystkim lub dotrzeć do niewielu osób z dostosowanym do nich przekazem. A jak to robić na średnim poziomie – docierać do wielu osób z indywidualną wiadomością?

IV: Lokalny sklepikarz zna większość swoich klientów, a Google nikogo osobiście, jednak dzięki metadanym mogą dotrzeć do każdego. My jesteśmy pomiędzy – większości nie znamy osobiście, a nie mamy też narzędzi Google’a. Działamy na własną rękę, nie zatrudniamy nikogo z zewnątrz. Najważniejszą formą reklamy jest dla nas marketing szeptany – klienci polecają nas dalej i tak się rozwijamy. Na drugim miejscu jest oczywiście Internet.

JB: Jak docieracie do klientów i się z nimi komunikujecie, zwłaszcza na początku?

IV: Udajemy się bezpośrednio do szkół, wysyłamy specjalnych „ambasadorów”, używamy social mediów. W każdej chwili można się z nami skontaktować, staramy się odpowiedzieć na potrzeby wszystkich. Tak, żeby każdy był zadowolony.

JB: Dogodzenie każdemu jest możliwe? Do tego potrzeba bardzo spersonalizowanego podejścia.

IV: I na tym cały czas się koncentrujemy, udoskonalamy naszą komunikację. Deep Learning, big data, których już używamy, na pewno nam w tym pomogą. Dzięki najnowszym technologiom indywidualizacja komunikacji i marketingu na wszystkich poziomach jest przyszłością każdej branży.

Comments

comments

11
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...