Poszukiwania „Wojtka z Polski” to fejkowa komercyjna kampania. Celowo nie podam, o jaką markę chodzi

Redakcja PR - 22.03.2017
86

Amerykanka szuka Polaka - kampania okazała się oszustwem marki

„HELP! HELP! POLISH BOY WANTED!” – filmik dziewczyny szukającej chłopaka z Polski zelektryzował polskich internautów. Dziś okazało się, że wszystko było ustawione od początku, a film to element nowej kampanii marketingowej jednej z polskich marek. Celowo nie podaję jej nazwy, by nie promować stylu komunikacji opartego na oszustwie. 

Cała akcja zaczęła się 17 marca. Amerykanka Dee Dee opublikowała filmik na YouTube, w którym prosi o pomoc w znalezieniu Wojtka. Chłopaka poznała na koncercie, niestety nie zdążyła wziąć numeru, a bardzo jej się spodobał. Odzew na film był bardzo pozytywny – tysiące internautów pomagało dziewczynie w poszukiwaniach, temat natychmiast podchwyciły media. Przez kilka kolejnych dni o Dee Dee mówiło pół polskiego internetu. Film do dziś (22 marca) obejrzano ponad 1,6 mln razy.

21 marca Dee Dee opublikowała drugi film. Dziękuje w nim za wsparcie i pomoc internautów. Wydawało się, że piękna historia zakończy się happy endem, Dee Dee znajdzie Wojtka. „…i żyli długo i szczęśliwie” – jak w bajce, prawda? Albo w reklamie. Tak, cała akacja była teaserem kampanii pewnej polskiej marki.

Dlaczego nie napiszę, jaka to kampania i marka? Bo to byłaby realizacja celu kampanii – kolejna wzmianka i nabijanie publicity. „Niech piszą, byleby nazwy nie przekręcili” – powiada stare marketingowe porzekadło. Bum, nazwy nie będzie.

W dobie coraz ciaśniej oplatającej nas sieci postprawdy, fejków, kreowania alternatywnych rzeczywistości, wydawać by się mogło, że kto jak kto, ale specjaliści od komunikacji rozumieją, jak wielkie jest to zagrożenie dla całych społeczeństw. A jednak –  zdaje się, że zamiast oszustwo w komunikacji tępić, część środowiska radośnie łapie się z nim pod rękę i biegnie po więcej lajków, emocji, klików.

Dlatego właśnie celowo nie napiszę, o jaką markę chodzi. Która agencja za nią stoi. Myślę, że kilka minut w Google da informacje, których tutaj brakuje.

Jeżeli kampanie oparte na źle pojętym „wkręcaniu”, „spontanicznych” filmikach, angażowaniu społeczności w pozorację faktów ma być normą, to znaczy, że krucho w naszej branży z kreatywnością. O etyce i odpowiedzialności za społeczeństwo nawet nie wspomnę.

Jestem ciekawa Waszych opinii. Czekam na komentarze, chętnie podyskutuję.

 

Comments

comments

86
Komentarze
Sonda

Czy weryfikujesz informacje znalezione w sieci przed ich udostępnieniem??

Loading ... Loading ...