Post-prawda zdominowała rok 2016

Jerzy Ciszewski - 14.12.2016
254

Jerzy Ciszewski subiektywnie ocenia mijający rok

Papież Franciszek  stwierdził niedawno, że ogromne szkody społeczne niesie w dzisiejszych czasach dezinformacja, mówienie tylko jednej części prawdy. – Słuchaczowi czy widzowi przedstawia się tylko półprawdę, a zatem nie może wydać on poważnego osądu. Dezinformacja to prawdopodobnie największa szkoda, którą może wyrządzić środek przekazu. Nakierowuje opinię w jedną stronę, pomijając drugą część prawdy.

Przytoczyłem słowa najważniejszego Pasterza, aby oczywiście posiłkować się jego autorytetem i osobistą mądrością. Zastanawiałem się bowiem, jakie wydarzenie w dziedzinie komunikacji było najważniejsze w mijającym roku. Dochodzę do wniosku, że jest nim tzw. post-prawda.

Jest to termin, opisujący sytuację, w której prawda lub obiektywne fakty nie mają kompletnie żadnego znaczenia dla źródła, z którego pochodzą. Gdzie podstawowym celem takich działań jest kształtowanie opinii publicznej poprzez „granie” emocjami, kwestiami wiary, przekonaniami politycznymi i społecznymi. Kolegium redakcyjne słownika oksfordzkiego wybrało wyrażenie post-prawda – słowem roku 2016.

Jaki to ma związek z marketingiem, komunikacją, public relations?

Nie bądźmy hipokrytami – ma związek zasadniczy i podstawowy!

Świat marketingu ma postawione jedno zasadnicze zadanie. Komunikacyjnie wspomagać produkt, aby ten, w jak największej ilości sprzedał się na rynku lub by jakaś idea dotarła i zaprzątnęła umysły mas.

Coraz częściej więc, nie jest ważne to, by – prawda była prawdą dobrze powiedzianą. Ważne jest to, co komunikować, aby towar opylił się; …a czy to, co jest „mówione” jest prawdziwe czy nie … fuck it oraz who cares.

Gorzej. My już nie jesteśmy wyłącznie widzami, jesteśmy uczestnikami tych zawodów. Przecież mamy do dyspozycji swoje fejsy, twittery, youtuby, blogi, vlogi i co tam świat jeszcze wymyślił. My również publikujemy „prawdę”, która nader często jest wyłącznie naszą. Mimowolnie, dokładamy maleńkie cegiełki do tego chaosu.

Najlepiej widać to w wyborach politycznych, jakie dokonywane są przez społeczeństwa różnych krajów. Po efektach działań biznesowych na wielką i małą skalę podejmowanych przez globalne koncerny, jak również małe firmy. Są co najmniej trzy żyzne pola, na których w ostatnich latach post-prawda rozwinęła swe trujące korzenie.

Pierwsze, to postępujący upadek profesjonalnych mediów i odpowiedzialnego dziennikarstwa. Gdzie: obiektywizm, odpowiedzialność, badanie i naświetlanie wszystkich aspektów było naczelną zasadą odpowiedzialności tak redakcji, jak i dziennikarza. Tak było jeszcze kilka, kilkanaście lat temu (to jest skrót myślowy, więc proszę się nie czepiać).

Innymi słowy, są oczywiście media, dla których staromodne zasady są niezwykle ważne; jest ich jednak coraz mniej. Zresztą…, jak dobrze wiemy, ludziom nie chce czytać się długich treści. Obowiązuje kultura 140 znaków przetykana: infografikami, memami, filmami video lokowanymi na YouTube. A najważniejsza jest „klikalność”. Jak się „klika” – jest OK; jak się nie „klika” to – „… kurwa, coś musimy szybko wymyślić by się niosło”.

Dla publikujących ważne jest, aby wyzwolić szybką emocję u odbiorcy, a nie pogłębioną refleksję.

Drugie pole, to rozwój mediów społecznościowych. Sami dobrze wiecie, że założenie własnej telewizji, gazetki internetowej jest bajecznie proste. Każdy, nawet średnio zdolny człowiek może to stosunkowo szybko uczynić. Mało tego, jeśli ma się wizję i jest się pracowitym – internet może być stylem życia, źródłem zarobku. W niektórych przypadkach bardzo dużego. „Influencerzy wszystkich krajów łączcie się”.  Innymi słowy – od zera do mediów bohatera. Tak więc internet przy swoich wielu dobrodziejstwach może służyć i często służy złej i występnej mocy – nie ma czegoś takiego jak instytucjonalna cenzura. Można publikować wszystko i jeszcze więcej: kłamstwo, dezinformację, hejt, opinię odmienną… czyli – post-prawdę.

Przykładem niech będą dzielni Macedończycy, którzy postawili coś koło setki stron www, których wyłącznym celem było podawanie kompletnie nieprawdziwych informacji o ostatniej prezydenckiej kampanii wyborczej w USA. Jakoby ich celem było generowanie ruchu reklamowego. Udało im się. Wygenerowali tak duży, że niektórzy twierdzą, że to właśnie między innymi dzięki temu macedońskiemu wsparciu, Donald Trump wygrał z Hillary Clinton. Można by powiedzieć – nie do wiary… gdyby nie to, że tak było. Opisaliśmy to wcześniej na naszych łamach w materiale pt. „Armia trolli z Bałkanów tubą dezinformacji dla zwolenników Trumpa”.

Kolejnym czynnikiem jest zmiana statusu – zjawiska tak starego jak sama ludzkość – kłamstwa. Kiedyś, w określonych środowiskach obowiązywały kanony zachowania, gdzie jednym z obowiązków społecznych była prawdomówność i nietolerowanie kłamstwa w życiu codziennym. Dziś, jeśli nie kłamiesz, jesteś frajerem, który nie wykorzystuje sytuacji i możliwości.

Kłamstwo jako takie nie powoduje dyskwalifikacji tego, kto kłamie. Dziś mówi się o relatywizacji prawdy, wygładzaniu prawdy, zbliżeniu do rzeczywistej prawdy. Jak mówił Donald Trump – kłamstwo jest hiperbolą prawdy. Więcej –  prawda jako taka nie istnieje, ponieważ wszystko jest konstruktem społecznym.

Więc post-prawda w niewidoczny sposób zatruwa nasze dusze i środowiska. Przenika w każdą szczelinę. Co najgorsze – wykryte kłamstwo nie równa się dyskwalifikacji w hierarchii społecznej. Polityk indagowany o to, co się stało, że w czasie kampanii wyborczej kłamał, bez żenady odpowiada „O co chodzi?! Przecież kampania wyborcza rządzi się swoimi prawami”.

Przy tej okazji odesłałbym do Kultury Liberalnej, która ostatnio poświęca dość dużo uwagi tej tematyce, posiłkując się m.in. wydaną w 2004 r. książką Ralpha Keyesa  o post-prawdzie –  okazało się, że dziś wszyscy sobie o niej przypomnieli…

W dużym skrócie, autor stawia tezę (chyba raczej słuszną) – „kłamanie stało się w zasadzie wykroczeniem, za które nie sposób kogokolwiek obwiniać”. Kategorie uczciwości i nieuczciwości zatraciły swój binarny, zero-jedynkowy charakter. Dawne kłamstwa zostały zastąpione niejednoznacznymi stwierdzeniami, które choć nie odpowiadają prawdzie, trudno też zakwalifikować jako jawne łgarstwa. Zamieszania dopełniają liczne postmodernistyczne teorie, przekonujące, że prawda zawsze jest pojęciem względnym oraz dziesiątki wyrażeń stawiających kłamstwo w bardziej korzystnym świetle.

Łącząc te trzy elementy w jedno, czujemy smród siarki wydobywający się z przygotowywanego dla nas diabelskiego koktajlu.

Post-prawda, choć obecna w życiu ludzkości od jej początków, dziś stała się aksamitnym materiałem wybuchowym nacelowanym na ład i porządek społeczny.

Oto wydarzenie roku 2016!

Comments

comments

254
Komentarze
  • Sebastian Bykowski

    Z zawodowego punktu widzenia, mogę powiedzieć, że dziś jeszcze bardziej niż wcześniej jest potrzebny szeroki dostęp do informacji. Kiedyś np. zarządy firm zamawiały monitoring mediów bo miały problem ze zdobyciem informacji. Dziś, bardzo często dla tej grupy odbiorców powodem korzystania z monitoringu mediów jest właśnie możliwość zapoznania się z informacjami o danej sprawie z wielu perspektyw, bo tylko wtedy jest możliwe bardziej obiektywne ocenienie danego faktu, projektu, osoby. Niby żyjemy w świecie bardzo otwartym gdzie media się przenikają, informacje bardzo szybko docierają do odbiorców. Jednocześnie zamknięci jesteśmy w bańkach informacyjnych, do których docierają głównie przekazy reprezentujące jeden punkt widzenia i tylko strzępki danych z innych obiegów. Dywergencja informacyjna, o której zresztą znowu często rozmawiam z moimi studentami, nabiera siły i jest perfidnie przez wielu wykorzystywana. I między innymi właśnie z powodu powyższego, tak ważną rolę, również społeczną (cieszy mnie, że jest to coraz częściej zauważane), pełnią we współczesnym świecie „przeglądy prasy” i monitoring mediów. Dzięki takim narzędziom możemy w jednym miejscu skonfrontować argumenty i punkt widzenia mediów prawej, środkowej i lewej strony, specjalistów i spindoktorów, profesjonalistów i hobbystów, reporterów i manipulatorów… Dla biznesu i wielu organizacji są to fantastyczne narzędzia. Niestety zwykłemu Kowalskiemu pozostaje często tylko zdrowy rozsądek i większa determinacja w poszukiwaniu wiedzy.

Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...