O zawodzie copywritera słów kilka

Redakcja PR - 23.05.2016
270

Wywiadu udzielił nam Artur Jabłoński.

Artur Jabłoński

Artur Jabłoński to człowiek wielu talentów. Doradza firmom, publikuje w magazynach i portalach branżowych, a nam zdradził, że mógłby być bardem. Wcześniej pracował dla takich klientów jak: BIC, Makro, Polpharma czy Danone. Prowadzi też własną stronę internetową: arturjablonski.com. O zawodzie copywritera słów kilka. Ciekawi?

A.K.: Jak wyglądała Twoja edukacja i ścieżka zawodowa? Już na studiach myślałeś o tym, jakie aktywności pomogą Ci w przyszłej pracy?

A.J.: Miałem szczęście trafić na bardzo dobrych ludzi. Przede wszystkim mojego ukochanego wykładowcę, a obecnie serdecznego przyjaciela, Rafała Moczkodana, który tak długo straszył mnie bezrobociem po studiach, aż zacząłem szukać pracy (śmiech)!

Moja ścieżka była dość typowa. Chciałem być dziennikarzem, reporterem. Pisywałem do kilku mniejszych portali, potem przez 2 lata współpracowałem z Onetem. Razu pewnego oglądając serial Mad Men pomyślałem: „hej, ten koleś z brodą ma fajną pracę”. Był copywriterem w teamie Dona Drapera, tworzył reklamy. Ja też chciałem. Więc zacząłem szukać.

W moim przypadku upór zawsze popłacał. Onet sobie wychodziłem, a raczej wymejlowałem. Pisałem do redaktorki przez niemal rok, tydzień w tydzień. Za kazdym razem nowego mejla. Po roku mi odpisała: „kropla drąży skałę”. Mejle wpadały do spamu, a ona do niego w końcu zajrzała i postanowiła zobaczyć, co to za wariat tak jej łącze zapycha!

Z copywriterem było tak samo – szukałem uparcie aż znalazłem, co w Toruniu nie było rzeczą łatwą. Tak trafiłem do swojej pierwszej agencji interaktywnej i zacząłem się uczyć branży. Potem poszło z górki – kolejna agencja, coraz lepsze stanowiska, przeskok na drugą, kliencką stronę barykady. Teraz jestem zaś już na swoim.

A.K.: Jaką rolę teraz odgrywa według Ciebie wykształcenie w zawodzie copywritera?

A.J.: Na pewno przydaje się wykształcenie humanistyczne. Copywriter musi być ciekawy świata, szukać inspiracji z różnych dziedzin, a to specjalność humanistów właśnie.

Polonista w tym zawodzie – wiem po sobie – ma z jednej strony łatwiej (znajomość reguł językowych, oczytanie), a z drugiej trudniej, bo uniwersytet uczy bardzo specyficznego posługiwania się językiem, niekoniecznie odpowiedniego do tekstów użytkowych.

Udało nam się to zmienić na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika, gdzie podsunąłem stosowny pomysł i na polonistyce powstała specjalizacja copywriterska. Cieszy się olbrzymią popularnością,a ja mam przyjemność prowadzić tam część zajęć.

A.K.: A czym tak naprawdę zajmuje się copywriter? W jakich obszarach może działać?

A.J.: Jest mi smutno, gdy widzę, że copywriter kojarzy się ludziom głównie z pisaniem tekstów. To straszne spłycenie tego zawodu, w którym chodzi przede wszystkim o tworzenie konceptów kreatywnych, zajmowanie się szeroko pojętą komunikacją. Nie tylko słowem, ale przede wszystkim ideami. Nad nimi siedzieli copywriterzy w teamach kreatywnych w dawnych latach, tak robią to i dzisiaj.

Gdy oglądam strony zagranicznych konsultantów ds. marketingu, to są to ludzie z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem na przykład jako szefowie zespołów kreatywnych, którzy, będąc już na swoim, tytułują się copywriterami właśnie. U nas copywriter to  wymyślacz haseł. Smutne. Dlatego unikam określania siebie w ten sposób, bo wiem, że zostałbym opatrznie zrozumiany i mylnie zaszufladkowany, do zbyt wąskiej działki, a mój obszar działań jest znacznie szerszy.

A.K.: W dobie mediów społecznościowych powstają stanowiska takie jak np. content designer. Osoby, które zajmują się tworzeniem treści, muszą być w świecie internetu. Jakie Twoim zdaniem cechy i umiejętności powinien mieć nowoczesny copywriter?

A.J.: Specyfiki kanałów i mediów można się nauczyć stosunkowo łatwo. Dużo ważniejsza jest empatia, zrozumienie meandrów ludzkich zachowań. Sprowadzając to do contentu: na przykład dlaczego ludzie dzielą się treściami określonego typu. Jakie potrzeby spełnia. Bez zrozumienia mechanizmów po prostu adaptujemy sztuczki i chwyty do naszych potrzeb, ale tak naprawdę nie wiemy, dlaczego działają. Zawsze na swoich szkoleniach i wykładach polecam przede wszystkim książki naukowe: opracowania socjologiczne, psychologiczne, badania ekonomów behawioralnych. To powinna być podstawowa lektura dla marketera.

A.K.: Jest sobie Kasia, która studiuje polonistykę na drugim roku. Interesuje się nowymi technologiami, lubi pisać. Od czego Kasia powinna Twoim zdaniem rozpocząć swoją ścieżkę zawodową?

A.J.: Bardzo ciężkie pytanie! Rozpocząłbym od znalezienia NGOsów, fundacji i innych pożytecznych organizacji, które nie mają kasy na marketing, a potrzebują w tym zakresie pomocy. W tego typu obszarach świetnie się działa, bo człowiek wie, że jest częścią czegoś ważnego, a jednocześnie można się nauczyć mnóstwa rzeczy i stworzyć portfolio, z którym można już uderzać do agencji czy innego wymarzonego miejsca.

A.K.: Czym zajmowałbyś się, gdyby nie było internetu?

A.J.: Byłbym bardem! Gram na gitarze i śpiewam, czasami nawet koncertuję. Pewnie więc chciałbym zarabiać na chleb muzyką. Więc w sumie dobrze, że ten internet jest – mam większe szanse na sukces (śmiech)!

A.K.: Co radzisz młodym ludziom, którzy dopiero wkraczają w świat briefów, szaleństwa agencji i mediów społecznościowych?

A.J.: Róbcie swoje, podpatrujcie mądrzejszych od siebie i nie zaraźcie się pogardliwym stosunkiem do klientów – to oni są najważniejsi i pozwalają nam tworzyć ciekawe koncepty komunikacyjne. Szanujmy się nawzajem.

 

O zawodzie copywritera słów kilka

Comments

comments

270
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...