O podróżach, biznesie i młodości

Redakcja PR - 12.05.2016
17

Rozmowa z Piotrem Abramskim.

Pokolenie millenialsów nie boi się niczego. Młodzi ludzie podróżują, zakładają swoje firmy, marzą. Piotr Abramski to osoba, który jest znakomitym przykładem tego, jak w dzisiejszych czasach radzą sobie studenci i absolwenci. Choć w tym przypadku ,,radzić sobie” jest złym słowem, bo Piotr tak jak jego rówieśnicy ZDOBYWA, a nie przeżywa życie. Podróżnik, przedsiębiorca, a może filozof?

A.K.: Przypomnij, na którym roku studiów założyłeś swój biznes?
P.A.: Działalność rozpocząłem w 2011 roku, na trzecim roku studiów.

A.K.: Czym się zajmowała się ta działalność i skąd na nią pomysł?
P.A.: Firma oferowała platformę internetową z narzędziami dla branży architektonicznej/energetycznej.

A.K.: Polecasz zakładanie firm jeszcze podczas edukacji to dobry pomysł?
P.A.: Jak najbardziej, z perspektywy czasu uważam, że studia dzienne to głupota. Gdybym jeszcze raz miał decydować o formie studiów, to bym poszedł na studia zaoczne, w dni powszednie natomiast bym pracował. Studia dzienne raczej zakładają więcej „funu” a mniej „work” – wyznaje jednak zdrowy work life. Poza tym własna firma uczy gospodarności finansowej, poruszania się po labiryncie biurokracji, czy też daje nam możliwość zawarcia ciekawych kontaktów.

A.K.: Już nie prowadzisz firmy, ale masz dużo planów na przyszłość. Zdradzisz nam, co będziesz robić?
P.A.: Docelowo chciałbym wrócić do prowadzenia własnej firmy, mam pomysły na nowe produkty, aczkolwiek potrzebuje chwili czasu, by to wszystko skrystalizować do czegoś, co mogę komuś pokazać.

A.K.: Twoją inną wielką pasją są podróże. W ilu miejscach do tej pory byłeś i co najbardziej Tobą wstrząsnęło do tej pory?
P.A.: Na dzień dzisiejszy odwiedziłem 33 kraje, głównie egzotyczne, niekomercyjne destynacje: Iran, Syria, Jordania, Indie, Kambodża, Wietnam, Gruzja, Azerbejdżan, etc.
Jedyny prawdziwy szok przeżyłem w Indiach, gdzie brałem udział w sekcji zwłok samobójczyni, sceny jak z filmu gore. Zamiast skalpela był nóż kuchenny, a przednia część klatki została odłamana a nie przepiłowana. Welcome to India, kraju w którym prawo podaży ma zastosowanie do ludzi – im więcej, tym mniejsza wartość. Poza tym niesłychanie dziwnym incydentem, traumatycznych „wstrząsów” nie przeżywałem. Raczej takie podróżnicze wypadki jak pościg taksówką za autobusem przez Tblisi w Gruzji, w którym zostawiłem aparat; w Turcji natomiast na wyspie Bozcaada, wzięli nas za greckich szpiegów; w Iranie spotkała mnie mała utarczka z policją religijną. Aczkolwiek by zrównoważyć, muszę napomknąć o pozytywnych „wstrząsach”: wspinaczka i wschód słońca na górze Synaj, „randka” z Persjankami w Isfahanie, Iran; czy też chwilowe pomieszkiwanie w drewnianej chatce w górach z rodziną z plemienia Hmong w Wietnamie. Tych pozytywnych wstrząsów jednak było o wiele, wiele więcej.

A.K.: Co Ci dały podróże? Gdzie kolejna wyprawa?
P.A.: Wspomnienia, doświadczenia, emocje. Poza tym wykształciły pewne cechy charakteru: asertywność, zdolność improwizacji, decyzyjność. Backpacking to szkoła życia. Każda wyprawa była wartością dodaną, trzeba było poznać geografię danego kraju, historię, czy też kuchnię. To nie były puste wyprawy typu – jestem tu, cyknę kilka selfie i odhaczone. Starałem się w każdą podróż włożyć pracę i jak najwięcej wyciągnąć z tego, że jestem w tym miejscu. Dla mnie podróżowanie to przede wszystkim poznawanie świata takim jakim jest, a nie takim jakim nam przedstawiają media – różnica jest olbrzymia. Na koniec mogę dodać że będę mógł zostać w przyszłości dziadkiem który będzie miał cały wachlarz anegdot do opowiedzenia z różnych stron świata:D
Intensywnie myślę o wyjeździe do Birmy, intuicja każe mi się tam wybrać.

A.K.: Jakaś rada dla młodych osób, które jeszcze szukają swojego miejsca na Ziemi?
P.A.: NIE BAĆ SIĘ! A jak się ktoś boi, to trzeba się złapać mocno za jaja lub za coś innego, ścisnąć i powiedzieć sobie, że się da. Świat wydaje się straszny i zły. Tak nam go kreują media – a jest zupełnie inaczej. Kwestia postawienia pierwszego kroku, następny już nas rozpędzi do biegu w nieznany i piękny świat. Nie powinniśmy się też ograniczać tylko do zachodu, który uważam, że jest mocno przereklamowany – osobiście najwięcej nauk wyciągnąłem ze wschodu. Nie ma na co czekać, pakujcie plecak; tylko nie nakładajcie sandałów do skarpetek:)
Trzymam kciuki za kolejne wyprawy! Oto kilka fotografii, które Piotr wykonał podczas swoich podróży.

Comments

comments

17
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...