Szampan – niekoniecznie do szampańskiego nastroju…

Redakcja PR - 31.03.2016
207

Szampański nastrój kojarzy się bowiem ze stosunkowo szczerym, prostym uczuciem, raczej chwili, niż dłuższym

Dla osiągnięcia takiego efektu wystarczą inne czynniki, ewentualnie wsparte dobrym Moscato, Cremant czy Cava. Szampana, w każdym razie dobrego – trochę szkoda.

Potocznie nazwy „szampan” zdarza nam się używać w stosunku do wszystkich win musujących. To oczywiście błąd. Szampan bowiem musi zostać wyprodukowany odpowiednią metodą (zwaną szampańską) i pochodzić z Szampanii. Metoda szampańska polega na przeprowadzeniu wtórnej fermentacji w butelce. Najpierw wina fermentują w stalowych kadziach lub beczkach fermentacyjnych. Gdy wino staje się klarowne następuje mieszanie (assemblage). To ten sam proces, jaki jest stosowany przy produkcji win nie-musujących. W wypadku szampana powstałą mieszankę umieszcza się w butelkach, dodaje cukru i drożdży, a te powodują kolejną fermentację. Efektem ubocznym tej fermentacji jest dwutlenek węgla oraz pewna ilość osadu. Dwutlenek węgla jest pożądany, zaś osadu trzeba się pozbyć stosując specyficzną procedurę : odwraca się butelki do góry dnem, żeby cały osad zebrał się w szyjce, następnie zamraża się szyjkę, otwiera butelkę i usuwa zamarznięty osad (to właśnie słynne dégorgement).

Powstałe ubytki uzupełnia się mieszanką starego wina i cukru (dosage). Ilość cukru, którą dodano zdecyduje ostatecznie, z jakim szampanem będziemy mieli do czynienia. Najbardziej wytrawne to tak zwane zero brut, do których dodaje się tylko stare wino bez cukru. Najsłodsze to demi-sec i w zasadzie tylko te nadają się do deserów. Pozostałe są zbyt kwaśne.

Stosunkowo niedrogo jak na tę kategorię można kupić szampana nierocznikowego (tylko rocznikowe – Millésimés – powstają z kupażu win bazowych z jednego tylko rocznika). Warto pomyśleć o nietrudno dostępnym Nicolas Feuillatte, z nutami tostowymi i cytrynką (od 100 zł), albo o ulubieńca De Gaulle’a,  Drappier Premier Cru Brut (od 150 zł), twardszy, intensywniejszy, z gruszką na pierwszym planie. Grande Sendree Drappiera będzie jeszcze bardziej wysublimowane – to zapewne top-de-top nierocznikowych. Maciej Mizerka, mój współautor (właśnie wydanych “Podróży z kwasem, garbnikiem i słodyczą”, wyd. Zysk i S-ka, , choć nie przepada za “wielorybami” (wielkimi producentami), w tym segmencie chętnie patrzy jednak na Moet & Chandon Imperial Brut (od 160 zł): w nosie bardziej drożdże i chlebek niż owoce. Smaczny, a do grzanek z pastą z sardynek, wyśmienity!

Jest i polski szampan wśród tych bardziej dostępnych cenowo wytwarzany pod francusko brzmiącą marką Météyer”. W każdym razie w połowie polski, gdyż współzawiaduje tym niewielkim producentem dama z Chrzanowa rodem.

Ich Cuvee Prestige Brut, za ledwie 80 zł, to klasyka ze skórką od chleba przy niewielkim owocu. Amatorzy tegoż wybiorą raczej Carte d’Argent.

Z rocznikowej drożyzny postanowiłem wymienić zaledwie kilka win w odmiennych typach. Zapewne najlepszą relacją ceny do jakości będzie Heidsieck Monopole 2009 Gold Top, bogaty, nieco tłusty, przy dużym owocu : szerokie pole rażenia (za jedyne140 zł).

Wybitny pod każdym względem Jacquesson to zupełnie inna półka. Champagne Brut Millésimé 2002, pełen zaskakująco drobniutkich bąbelków, migdałowy, bardzo długi, z niemałą kwasowością… Nie pretenduję do choćby podstawowej oceny, która oddałaby jego złożoność. (od 450 zł).

Symbolem elegancji i czystości w tym gronie pozostaje mocno musujący Louis Roederer Cristal (opisuję posiadany rocznik 1999) stworzony dla cara Aleksandra II w 1876 roku (od 800 zł).

Wyraźnie mniej musujący będzie ulubieniec Mizerki; jak twierdzi „strzelisty i cytrusowy” Brut Clos de Goisses 1999 od Philipponnat (ponad 450 zł).

 

Wybieram Météyer raz na miesiąc i Jacquessona raz na jakiś czas

IMG_6686

 

Uwaga : podajemy ceny po jakich kupujemy, osiągalne w sklepach internetowych różnych rynków UE (w Polsce są one zazwyczaj wyższe).

 

 

Comments

comments

207
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...