Morsowe ABC wg. dr. hab. Jacka Trębeckiego

Jerzy Ciszewski - 04.02.2016
27

Widział ich chyba każdy. Ludzi, którzy z kąpieli w przeręblu uczynili sport. Nie są ze stali, bo morsowanie, wbrew pozorom, jest zabawą dla każdego

To naprawdę to sport dla każdego. Może za wyjątkiem zawałowców. Nie trzeba przechodzić specjalnej zaprawy, czy treningów. Nie potrzeba też specjalnego wyposażenia. Kąpielówki szorstki ręcznik, termos z gorącą herbat. Przydaje się też karimata i buty na deskę surfingową lub do nurkowania, na głowę czapka na ręce rękawice.

Czynnikiem niezbędnym jest towarzystwo innych morsów. Zwłaszcza jeśli ktoś dopiero rozpoczyna. Ważne jest wybranie odpowiedniego akwenu, czystego jeziorka czy stawu. Średnio do morsowania nadają się rwące rzeki czy brudne glinianki. Każdy klub ma swoje stałe miejsca zbiórek i z chęcią się podzieli.

Przed wejściem przeżyjesz dwa trudne momenty. Pierwszym jest rozebranie się. Pal sześć patrzących z niedowierzaniem przechodniów. Wyzwaniem jest mróz, czasami przenikliwy wiatr albo śnieżyca. Drugim wejście do wody. Ale boli tylko na początku. Ciało przenika tysiące szpilek, ból wnika pod casinoe, szarpie skórą przenika do mięśni. Ale potem kiedy jest się już w wodzie najpierw skóra staje się jak z gumy a potem przychodzi fala gorąca. To moment w którym wyskakuje się z wody i dogrzewa biegiem, wytarzaniem w śniegu, natarciem.

Wejście można powtórzyć, albo od razu intensywnie wytrzeć się ręcznikiem i czym prędzej ubrać w suche rzeczy. Dobra energia na długo jeszcze rozgrzewa ciało. Doświadczeni morsy ostrzegają jednak. Nigdy nie morsuj sam, przerębel wycinaj piła ręczną, po spalinowej w wodzie zostanie olej, uważaj na szybko zamarzający lód, ostre krawędzie poraniły niejedną morsią klatę czy brzuch. Wykalkuluj wyjście i ubranie. Gorąca euforia nie trwa wiecznie. A jak cię złapie trzęsionka to możesz nie być w stanie nie tylko wciągnąć koszuli ale i ustać na nodze przy spodniach.

Czy warto? Na pewno.

Euforia, podziw w oczach przechodniów przeminą ale fajni znajomi i odporność na przeziębienia pozostanie.

dr. hab Jacek Trębecki jest  pracownikiem naukowym Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Pracuje w public relations praktycznie od początku lat dziewięćdziesiątych. Pełni wiele odpowiedzialnych funkcji; jest:

  • Adiunkt w Katedrze Publicystyki Ekonomicznej i Public Relations
  • Red. Nacz. kwartalnika Forum Uniwersytetu Ekonomicznego
  • V-ce Prezes Stowarzyszenia Absolwentów UEP
  • Członek KOmisji Rektorskiej ds. Promocji Uczelni
  • Członek Senackiego zespołu ds. Startegii n alata 2013- 2020
  • Sekretarz Wydziałowej KOmisji ds. Nostryfikacji Dyplomów i Tytułów Naukowych Uzyskanych za Granicą
  • Członek Wydziałowej Komisji ds. Startegii
  • Członek Wydziałowej Komisji ds. Organizacji i Promocji
  • Sekretarz Wydziałowej Komisji Rekrutacyjnej Wydziału Ekonomii

Dodatkowo jest biegaczem, wielokrotnym maratończykiem

12391162_10205477067742403_2796183342997661005_n

 

 

 

 

 

Comments

comments

27
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...