Mistrzowie barwy i barweny. Tomasz Kaźmierowski o winie

Redakcja PR - 30.03.2017
297

Mistrzowie barwy i barweny. Tomasz Kaźmierowski o winie

Ludzie z Honfleur zawsze widzieli więcej nieba i morza niż ci z Rouen, Paryża i Amsterdamu. Jak by tego było mało, gen zdobywców i podróżników wzmocnili w nich Wikingowie, którzy przybyli tu w IX wieku. Podobnie jak w przypadku niezakłóconego kolejnymi epokami piękna toskańskiej Sieny, uroda Honfluer zawdzięcza swój jednolity sznyt kryzysowi, jaki uderzył w ten port – kwitnący rybołówstwem, odkryciami i handlem – w dobie Rewolucji Francuskiej.

Miasto ma wiele do zaoferowania, począwszy od największego we Francji drewnianego kościoła św. Katarzyny, zbudowanego przez miejscowych mistrzów siekiery, z zastosowaniem prawideł budowy okrętów, a nie budynków. Pierwotna konstrukcja nawy przypomina wręcz odwrócony do góry kilem kadłub okrętu.

Otaczające rozległy port budynki lekko odbijają łupkowymi fasadami wodę i niebo, przez co Honfleur – w zależności od pogody – niepostrzeżenie zmienia suknie.

Jednak najbardziej w Honfleur interesowali mnie ludzie. Przyznaję, że mniej ci dzisiejsi, żyjący z turystów. W końcu stąd Gonneville dotarł do wybrzezy Brazylii, a Denis i Champlain otworzyli dla Francji terytoria dzisiejszej Kanady; ten ostatni założył nawet miasto Québec.

Z Honfleur pochodził też mój ulubiony “mistrz nieba” – tak nazwał go Corot – Eugène Louis Boudin, wychowawca Moneta. Jest tu nawet jego małe muzeum, ale żeby dobrze się przyjrzeć jego malarstwu trzeba udać się do pobliskiego Musée d’art moderne André-Malraux (MuMa) w Hawrze, które nas wręcz zaleje ofertą francuskiego impresjonizmu. Oprócz “Szkoły Honfleur” – Boudina, Jongkinda, Courbeta i samego Moneta – są tam wszyscy wielcy francuscy impresjoniści. Nie tylko zresztą oni, bo znajdzie się i Delacroix, i Janssens, i Ribera, i Stoskopff, wreszcie świetna “Głowa chłopca” Fragonarda.

MuMa stoi  wprost na nabrzeżu, u wejścia do Hawru, gdzie jej nowocześność i przejrzystość doskonale się komponują z tłem, w przeciwieństwie do jej kuzynki, Centrum Pompidou w Paryżu. Oszczędny mistrz nieba i brzegu znalazł w Hawrze swoją przystań, a wszystkie Manety, Sisleye, Renoiry i Matissy są w gościach.

W Normandii ryba północnomorska występuje wciąż w obfitości. Miejscowi też wiedzą zazwyczaj, co z nią zrobić. Mnie najbardziej smakowało miejscowe cudo – czerwono-złoty grot o nazwie Barbet-rouget. Tak, to barwena. W Normandii dobry chef przygotuje ją na maśle, w occie malinowym, deglasując w świeżutkiej, ukwaszonej śmietanie. Do tego biała Loara, na przykład – łatwo dostępne a niedrogie – podstawowe Cheverny od Philippe’a Tessier.

Comments

comments

297
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...