Kto sieje ASAP’y, ten zbiera F*CKUP’y

Andrzej Śmiech - 27.04.2016
142

Kto sieje ASAP’y, ten zbiera F*CKUP’y czyli samo życie - Andrzej Śmiech

Byłem ostatnio u jednego z moich klientów i zobaczyłem na ścianie genialny napis. Napis, który był podsumowaniem wielu rzeczywistości, z którymi spotykam się każdego dnia.

„Kto sieje ASAP’y, ten zbiera F*CKUP’y”

Odnoszę czasem wrażenie, że w biegu zwanym „kariera i życie” zapominamy o istotnych wartościach, które są odpowiedzialne za poczucie spełnienia w życiu. Nierzadko widzę nieudolne próby zastąpienia ZDROWEGO ROZSĄDKU zestawem nieudolnych mistyfikacji rzeczywistości zwanych MOJE O NIEJ WYOBRAŻENIE.

Jeżeli termin NA OSTATNIĄ CHWILĘ, staje się naszym standardem funkcjonowania i zaczyna wypełniać większość naszych aktywności życiowych, prędzej, czy później wylądujemy na kozetce zbierając po drodze potężne żniwo zniszczonych relacji, poczucia osobistej klęski, lżejszych lub cięższych uzależnień kończąc na głębokiej depresji.

Miałem ostatnio wydarzenie z innym Klientem, który chciał odwołać ustalony od miesiąca termin warsztatów w dzień poprzedzający je, tłumacząc, że cytuję: „jego ludzie się rozjechali” i nie ma wystarczającej grupy uczestników. Pomijam fakt, że był zaskoczony pytaniem o moje wynagrodzenie w takiej sytuacji, które zwyczajowo w takich sytuacjach wynosi 100% stawki.

Usłyszałem w odpowiedzi, że przecież warsztatów nie odwołuje tylko przesuwa na inny termin. Ciekaw jestem jego reakcji w sytuacji odwrotnej – cała kadra zarządzająca wybiera się na jutrzejsze szkolenie i wtedy dzwonię ja, z informacją, że jestem w rozjazdach i nie będzie mnie jutro. Oczywiście nie musi się martwić, ponieważ ja nie odwołuję spotkania, tylko je przesuwam.

Znam wiele osób, dla których takie przeramowanie sytuacji byłoby trudne do zaakceptowania.

Zastanawiam się, jakim kołowrotku zdarzeń trzeba funkcjonować, by temat zarządzania zasobami odjechał na drugi plan. Oczywiście uzasadnień jest wiele. Jednak warto pamiętać, że z wymówką jest, jak z prawdą, każdy ma swoją. Niestety, wymówka nie przesuwa nas realnie do przodu. Daje chwilowe ukojenie emocjonalne, jednak nie wpływa na rzeczywistość, która nas zawsze dogoni.

Jechałem ostatnio w windzie z kobietą, która podróżując na 16 piętro trzy razy włączała i wyłączała telefon sprawdzając … w zasadzie nie wiadomo co. Działając na tak silnym pobudzeniu, nie mamy czasu by złapać kierunek i sens naszych działań. W ciągłym biegu do przodu zapominamy, po co w ogóle biegniemy. Sytuacja trochę przypomina chomika, który po całym dniu biegania w kołowrotku w klatce w końcu z niego wyskoczył i ze zdziwieniem odkrył, że już w tym miejscu kiedyś był.

Efektywność w działaniu jest funkcją dwóch czynników: sprawności i skuteczności, gdzie sprawność, to robienie rzeczy we właściwy sposób, a skuteczność to robienie rzeczy właściwych. Aby być wysoce efektywnym konieczne jest wprowadzenie obu tych aspektów w codzienność zarządczą, jednak rzeczywistość nierzadko daleka jest od ideału. Obserwujemy coraz więcej wysoce sprawnych menedżerów, którzy nie potrafią być skuteczni, ponieważ stracili poczucie kierunku, w jakim zmierzają. Swoje niedociągnięcia związane z ustalaniem priorytetów starają się zrekompensować wysoką aktywnością, gdyż będąc mega zajętym, można na chwilę zapomnieć o tym, że nie wiemy w jakim celu to wszystko.

A może trzeba na chwilę zwolnić. Dać sobie czas wytchnienia i zadać kilka kluczowych pytań dotyczących kierunku, celu i sensu. Odpowiedzi na te pytania zwykle nie przychodzą łatwo i wymagają czasu. A tego ciągle nam brak.

Nadchodzi majowy weekend. Może to dobry moment, by go sobie podarować i spojrzeć na życie z innej perspektywy. Nie tygodnia, miesiąca, czy kwartału tylko wielu lat. Kolejnych dziesięciu, które przed nami. I zamiast uciekać w ulubione zajęcia kompensujące silne pobudzenie emocjonalne, oddać się refleksji, z której być może pojawi się nowy kierunek dla naszego życia.

IMG_8529

Comments

comments

142
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...