Jedzą i piją- Tomasz Kaźmierowski o winie

Redakcja PR - 18.08.2017
87

Jedzą i piją- Tomasz Kaźmierowski o winie

Nie palili, nie pili, nie jedli mięsa, nie znosili rzymskiego kościoła, dążyli do społecznej równości… Stop. Choć brzmi to zapewne atrakcyjnie dla wszelkiej maści lewicowych utopistów, nie będę szerzej przypominał idei pewnego początkującego malarza z Linzu, kaprala armii kajzera.

Jeszcze raz: Odmawiali alkoholu, nie jedli mięsa, nie znosili rzymskiego kościoła, dążyli do społecznej równości i poprawy sytuacji kobiet. Nie uznawali przysiąg, służby w wojsku i oddawania czci krzyżowi. O ile dotąd moglibyśmy kojarzyć ten zbitek poglądów z komunistyczną apostołką wolnej miłości Aleksandrą Kołłontaj czy też z profesor Środą, to dalej wchodzimy w ostry zakręt.

Ci kojarzeni z manicheizmem dualiści uważali bowiem, że szatan (a raczej „Zły Bóg”) stworzył cielesność i seksualność, niechętni byli więc małżeństwu, a ich quasi-kapłańska elita zachowywała zupełną wstrzemięźliwość seksualną. Właśnie dlatego nie jedli mięsa – zwierzęta rozmnażały się przecież „nieczystą” drogą płciową.

Świat na którym żyli – skoro stworzył go szatan – sam był już piekłem. “Dobry Bóg” istniał tylko w sferze niematerialnej.

Wielu historyków francuskich (z ich bodaj najsilniejszymi w Europie Zachodniej marksistowskimi lub maoistowskimi fundamentami) w XX wieku tak manipulowało historią Katarów, by ich zniknięcie uzasadnić “polityczną, arogancką i brutalną” wszechwładzą papieży i ich dążeniem do zachowania religijnego monopolu. Podbój “katarskiego” południa Francji w XIII wieku miał być dowodem na skuteczność złych papieży i ich wysłanników – dominikanów.

Prawda jest znacznie bardziej skomplikowana.

Katarzy nigdy w Akwitanii, Langwedocji czy Prowansji nie byli większością, a niektórzy ochraniający ich władcy, jak hrabia Tuluzy, czynili to ze względów politycznych, dla zachowania lub rozszerzenia swojej władzy i dochodów (im mniej dla Rzymu i króla Francji czy Aragonii, tym więcej dla książąt i hrabiów). Kościół zaś długo próbował pokojowo ich nawracać, ze św. Dominikiem na czele, zanim poparł wyprawy rycerstwa z Północy.

Herezja Katarów była doskonałym pretekstem dla królów Francji by zapanować nad bogatym, zasadniczo niezależnym od kilku wieków Południem. Nad Carolençą, o której ostatnio pisałem. Królestwo Francji w końcu wchłonęło niemal cały ten, obcy kulturowo i językowo obszar, a baronowie, jak Szymon z Montfort, mogli zrealizować swoje, czy to krucjatowe, czy zgoła materialne ambicje. Obok rycerstwa francuskiego w

wyprawach na Południe wzięli także masowy udział rycerze flamandzcy, niemieccy i anglonormandzcy. Niektórzy dla suwerena, większość dla awantury, zysku, a nawet ziemi.

Qui prodest? Oczywiście, Królestwo Francji. Dzisiejsze, ahistoryczne bajki dla poprawnych politycznie można jedynie obśmiewać. Kultura okcytańska (dla której herezja katarska była jednym z wielu przemijających wydarzeń) w Langwedocji, Roussillon czy Prowansji ostała się, a nawet ożyła w XIX wieku. Czuć to tu na każdym kroku. W księgarni, na rynku, w apiçarié (spożywczak) czy w pouart (port).

Stojąc na murach Peyrepertuse mój przewodnik rodem z Narbonne zadumał się, mówiąc: jak nie Maurowie, to Frankowie, jak nie Aragonia, to Francuzi, a to przecież środek naszego kraju.

Dalej temat rozbieraliśmy przy nieco przebudowanym, trochę nowoczesnym, lecz wciąż bardzo autentycznym i dośc poważnym winie z miejscowej spółdzielni Castelmaure. Wino La Pompadour (kurtyzana była dużo później niż siedlisko) z 2013 z apelacji Corbieres to 50% Carignan, 30% Syrah i 20% Grenache, to jest – okcytański klasyk. Krągłe, garbnikowe i zioła. Koniecznie karafkować.

Zwykle tego nie czynię, tym razem jednak polecam stronę spółdzielców:

https://www.castelmaure.com/montagnef.htm

Comments

comments

87
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...