Jak wypadnie w tym roku żużlowe Grand Prix w Warszawie ?

Redakcja PR - 25.02.2016
83

Zbliża się święto kibiców żużla - Grand Prix w Warszawie. Ubiegłoroczna impreza była niewypałem organizacyjnym ...

Wielkimi krokami zbliża się święto fanów sportów motorowych – Grand Prix w Warszawie. Ubiegłoroczna impreza była jednym wielkim niewypałem organizacyjnym i rozczarowaniem dla widzów. Tor naprawiano jeszcze dzień przed startem, a trening przeniesiono dopiero po skargach zawodników. Grand Prix zapowiadano jako jedną z największych sportowych imprez roku, na którą trzeba było czekać latami ze względu na budowę Stadionu Narodowego. Okazała się fiaskiem. Jak to się stało, że przedsięwzięcie, które pochłonęło miliony złotych, zostało tak kiepsko zorganizowane?

Rok temu Grand Prix przeszło najśmielsze oczekiwania organizatorów. Bilety rozeszły się z prędkością światła. Ci, którzy nie zarezerwowali miejsca w dniu ich wypuszczenia, mogli mieć duży kłopot. Tor zbudowała duńska firma Speed Sport należąca do byłego zawodnika żużlowego – Ole Olsena. Ponad 270 metrów toru, 10 osób budujących i ogromne nadzieje widzów to ogrom pracy i nadziei, jakie pokładano w wydarzeniu. Organizacją zajął się Polski Związek Motorowy, a koszt całej imprezy to 5 milionów złotych. Coś jednak poszło nie tak…

Problemy zaczęły się już w dniu treningu, który został odwołany. Jedynymi, którzy posmakowali jazdy na torze to Nicki Pedersen i Tomas H. Jonasson, ale bez szaleństw ze względu na trudne warunki do jazdy. Kwiecień plecień, bo przelata… ale w tym przypadku chodziło głównie o stan nawierzchni. Inni zawodnicy zdawali sobie z tego sprawę, ponieważ bardzo mocno protestowali przed jazdą. Należy wspomnieć, że żużlowcy nie są bardzo wybrednymi zawodnikami, jeśli chodzi o warunki jazdy. Z uwagi na fakt, że to jeden z najniebezpieczniejszych sportów motorowych, jednak należy powziąć szczególne środki ostrożności. Trening się nie odbył

– Mam nadzieję, że coś zrobią z tym torem, bo na razie nie da się na nim jeździć. Nie chodzi przecież o to, żebyśmy się pozabijali – skwitował jeden z zawodników – Krzysztof Kacprzak.

Nic nie zapowiadało odwołania wyścigu, ponieważ zdarzały się podobne sytuacje wcześniej. Ekipa przez cały ten czas pracowała nad poprawą warunków na torze. Przełożony trening miał się odbyć w sobotę rano. Według różnych relacji tor był w złym stanie. Pękał, a tworzące się na nim dziury mogły być przyczyną bardzo niebezpiecznych wypadków.

– W pojedynkę można było wybierać optymalne ścieżki i jeszcze w miarę się jechało. Ściganie w czterech na tej nawierzchni byłoby niebezpieczne – powiedział Tomas Jonasson.

(Tomasz Gollob w wypowiedzi opublikowanej przez Przegląd Sportowy, opowiada o tych zawodach)

Organizatorom zależało na przeprowadzeniu zawodów z kilku względów. Po pierwsze był to ogrom przygotowań i funduszy, jakie pochłonęła organizacja. Oczekiwania widzów były ogromne. Kolejną przyczyna to planowane pożegnanie jednego z najbardziej kultowych i utytułowanych polskich zawodników – siedmiokrotnego mistrza świata – Tomasza Golloba. Wielu widzów chciało swoją obecnością podziękować mu za lata wspaniałych występów i promowanie polskiego żużla na arenie międzynarodowej.

W dniu zawodów już od samego początku były problemy. Kłopoty z maszyną startową, która nierówno wypuszczała zawodników sprawiły, że w czwartym biegu znak do startu zawodnikom dawało zielone światło. Potem przypomniał o sobie zły stan toru, dzięki któremu zawodnicy wciąż się przewracali, co już było obarczone ryzykiem kontuzji. W dwunastym biegu żużlowcy zaczęli protestować i po długich naradach zawody zakończono własnie w tym momencie. Zgodnie z planem jednak pożegnano Tomasza Golloba. Zawody wygrał Matej Zagar, jednak w tym świetle można rzec, że nie miało to aż takiego wydźwięku jak chciałby zawodnik.

Co można było zrobić inaczej? Przede wszystkim widzowie poczuli się oszukani ze względu na poświęcony czas (a znaczna większość publiki nie mieszkała w Warszawie), bilety zarezerwowane były na kilka miesięcy wcześniej, nic więc dziwnego, że mieli wielkie oczekiwania. Zawodnicy skarżyli się już w dniu treningu na tor, decyzja o odwołaniu zawodów powinna zapaść wcześniej, być może nawet jeszcze przed treningiem. Po wszystkim zaproponowano zadośćuczynienie rozczarowanym. Lepsze ceny przy zakupie biletów na kolejne Grand Prix, dodatkowo możliwość obejrzenia innego turnieju następnego dnia (Polska kontra Reszta Świata) i niespodzianki to niektóre z propozycji. Czy widzom to wystarczy?

W tym roku Grand Prix odbędzie się nieco później, bo w maju. Na organizację zawodów więc jest nieco więcej czasu, pogoda również może być bardziej przewidywalna. Miejmy nadzieję, że organizacja tego wielkiego święta dla żużlowych fanów będzie perfekcyjna, a przynajmniej bez nieprzyjemnych niespodzianek.

Zrzut ekranu 2016-02-25 o 16.57.42

 

 

 

 

Comments

comments

83
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...