Identyfikacja muzyczna firmy, czyli audio branding

Redakcja PR - 07.09.2016
260

Po co firmie audio branding? Czym jest ta usługa? Dlaczego w Polsce tak mało się o tym mówi?

Rafał Konieczny

Producent muzyczny, aktywista, audiofil, założyciel Delphy Records, jedynej w Polsce firmy, która ma tak wyjątkowe podejście do identyfikacji dźwiękowej firm i tworzenia muzycznego DNA marek.

A.K.: Zacznijmy od początku. Powiedzmy, że jestem firmą i sprzedaję polskie kosmetyki naturalne? Co możecie dla mnie zrobić?

R.K.: Mamy w gronie klientów, którzy uważają nasze działania i efekty za czystą magię. Finałem współpracy Delphy Records z Pani marką będzie to, że za parę lat nie będzie Pani musiała przeznaczać już wielkich pieniędzy na marketing swoich kosmetyków. Po prostu sprawimy – a raczej Pani sama to zrobi, z naszą pomocą – że Pani firma zostanie zakotwiczona w umysłach potencjalnych klientów na długie lata. Mówiąc krótko, jeżeli ktoś w przyszłości pomyśli „najlepsze polskie kosmetyki naturalne”, od razu przypomni sobie nazwę Pani marki. Czyż nie każda firma chciałaby to osiągnąć? Trudno to obecnie wykonać, jeżeli stawia się jedynie na przekaz w formie obrazu. Oczywiście można, ale mówiąc wprost, trzeba przeznaczyć na to potężne środki. Brandingu wizualnego jest już jednak tyle, że odbiorcy, a szczególnie pokolenie millenialsów, zaczynają go zwyczajnie ignorować, co potwierdzają liczne badania i statystyki. Ze swoim przekazem trzeba zatem dotrzeć głębiej – do podświadomości odbiorcy. Jest kilka sposobów, aby to osiągnąć, a najlepszym z nich jest skonstruowany od podstaw dźwięk, bo to najstarsza forma komunikacji. Metoda ta została określona ćwierć wieku temu jako audio branding, czyli tzw. identyfikacja muzyczna marki. My stworzyliśmy własną, autorską usługę pod nazwą Soundize Audio Branding i to właśnie oferujemy klientom w segmencie B2B.

 

A.K.: Czym jest audio branding?

R.K.: Audio branding, czyli wspomniana identyfikacja muzyczna/identyfikacja dźwiękowa firmy, polega dokładnie na tym samym, co branding wizualny, ale wartości i charakterystyka marki są przekazywane nie przez obraz, a przez dźwięk. Zatem tak jak na branding wizualny składa się nie tylko logo, ale także cała masa innych obrazów, czcionek itd., tak na branding dźwiękowy składa się audio logo, audio DNA, muzyka do filmów, do radia, do telefonów, na wydarzenia, targi, wystąpienia publiczne, do galerii i showroomów – jest niesamowita ilość touchpointów, gdzie skonstruowany od podstaw dźwięk można wykorzystać. A ich liczba się nieustannie powiększa wraz z pojawianiem się nowych technologii (np. VR, interaktywne lustra). Audio branding to nie są zwykłe „dżingielki”. Tak jak wspomniałem, jest to od podstaw wykreowany dźwięk, który zapada w pamięć klienta na długi czas. Na świecie audio branding stosowany jest już od dawna i obserwujemy obecnie jego powolny rozkwit. Wciąż jednak muzyka „firmowa” jest lekceważona – zdecydowana większość firm korzysta albo z usług agencji, pojedynczych producentów albo ze stocka muzycznego – i ta muzyka ma po prostu „pasować do obrazka” plus „pozytywnie wpływać na emocje”. Ale dźwięk można opanować, można wytworzyć charakterystyczne brzmienie dla danej marki i sprawić tak, że zdziała on cuda w kontekście komunikacji tej firmy z klientem. Najważniejszą informacją jest to, że można zamknąć oczy, ale nie uszy. I warto tę sposobność odpowiednio wykorzystać.

 

A.K.: Jaka jest w Polsce świadomość, jeśli chodzi o ten temat?

R.K.: Bardzo, bardzo niska. Kiedy rozmawiamy z potencjalnymi klientami, na początku nie wiedzą zwykle, czym jest audio branding, ale nie ma co się dziwić. Wynika to m.in. z naszego systemu edukacji, w którym generalnie artyzm, sztuka, muzyka, nie są promowane. Podczas toku nauczania nie przykłada się dużej wagi do tego, aby człowiek rozwijał się artystycznie, niestety. Stąd ludzka niewiedza dotycząca dźwięku i jego siły. Dlatego zawsze podczas spotkań z klientami spokojnie tłumaczymy, o co chodzi z opanowanym, okiełznanym dźwiękiem i jaką on moc w sobie kryje. Bardzo cieszy jednak fakt, że po spotkaniach z nami, klienci zaczynają zupełnie inaczej „słyszeć” dźwięk – a raczej, zaczynają go „słuchać” i ich percepcja muzyczna ewoluuje.

 

A.K.: Może przewrotnie, ale jakie pytania najczęściej zadają Wasi klienci?

R.K.: Najczęstszym pytaniem jest oczywiście: „Po co mi to?” – odpowiadamy wówczas, że stworzony, przemyślany od początku dźwięk działa na ludzką podświadomość, co w ciągu kilku lat poprawnego stosowania audio branidngu poskutkuje zmultiplikowaniem rozpoznawalności marki. A to przyniesie oszczędność kosztów przeznaczanych na marketing, jednocześnie zwiększy sprzedaż i zyski. Clue audio brandingu to nie tylko sam dźwięk, ale także jego odpowiedzialne i poprawne jego wykorzystywanie – uczymy naszych klientów jak to robić. Innym częstym pytaniem jest: „Gdzie mogę to wykorzystywać?” – i tu także, jak wspomniałem wcześniej, jest masa audio touchpointów, o których niektórzy wcześniej nawet nie pomyśleli. Oprócz kontentu wideo i innych płaszczyzn, dźwięk firmy można wykorzystać na przykład współpracując ze znanymi artystami. Dokładnie tak jak zrobił to McDonald’s z Justinem Timberlakiem (piosenka pt. „I’m lovin it”). O tych wszystkich polach wykorzystania mówimy podczas spotkania z klientem, zwykle jest ich kilkanaście i wciąż ta liczba rośnie. Jeszcze innym pytaniem, rzadszym, jest: „Czemu mam z Wami współpracować, skoro już jedna agencja mnie obsługuje/skoro mam fajną, tanią muzykę ze stocka?”. Na to pytanie odpowiedź jest prosta – jesteśmy jedyną firmą w Polsce, która w ten sposób traktuje dźwięk. Nasz zespół to 10 osób, w skład którego wchodzą przede wszystkim producenci muzyczni i sound designerowie, wyszkoleni jak transferować wizję, misję i charakter firmy przez dźwięk. Tylko my w Polsce w ten sposób tworzymy „muzyczne DNA” firmy i tłumaczymy jak wykorzystać dźwięk, aby zwiększyć swoje przychody. Oczywistym pytaniem jest „Ile to kosztuje?” – i proszę mi wierzyć, że inwestycja w audio branding u nas w Delphy Records jest bardzo niewielka.

 

A.K.: Jakie firmy najczęściej korzystają z Waszej pomocy?

R.K.: Generalnie nasz Soundize Audio Branding kierujemy do firm, które „wiedzą, że nie upadną” – zatem nie są to raczej startupy albo małe firmy, które dopiero co pojawiły się na rynku i dopiero kształtują swoją wizję i kierunek działania. Są to marki z branży interaktywnej, „internetowej”, fashion, sportowej, branża trenerów personalnych, FMCG, to firmy zarówno działające w modelu B2C (przede wszystkim) jak i B2B (w tym także firmy np. budowlane, developerzy etc.). Z bardziej znanych firm, które skorzystały już z naszego audio brandingu, mogę wymienić portal NaszeMiasto.pl, fundację Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości czy popularne narzędzie do monitoringu sieci – Brand24 (publikacja ich identyfikacji muzycznej nastąpi już wkrótce i na pewno się tym pochwalimy – to, co wykonaliśmy dla tej firmy jest absolutnym killerem!).

 

A.K.: Czy każdy może skorzystać z usług audio brandingu?

R.K.: Oczywiście, że tak! Jedynym „wymogiem” jest to, aby firma miała jasno sprecyzowaną wizję i misję swojej działalności. Wówczas my potrafimy dane słowo kluczowe, emocję związaną z marką przekazać przez dźwięk.

 

A.K.: Częściej Wy poszukujecie klientów czy coraz częściej oni sami przychodzą?

R.K.: To wciąż my poszukujemy potencjalnych klientów, bo jak już rozmawialiśmy, świadomość o komunikacji dźwiękowej w Polsce jest jeszcze znikoma. Są oczywiście przypadki, że firmy same się zgłaszają, ale są to przedsiębiorstwa prowadzone przez ludzi o bardzo otwartych umysłach. Wierzymy, że dzięki naszym działaniom, coraz więcej właścicieli firm zrozumie wartość okiełznanego dźwięku i oni sami zaczną się do nas zgłaszać. Warto tu wspomnieć, że nie „wciskamy” audio brandingu wszystkim. Jest w istocie mały procent firm, którym identyfikacja dźwiękowa nie jest zwyczajnie potrzebna – są to na przykład te firmy, które działają głównie w oparciu o model rekomendacji. Odzywamy się tylko do tych firm, w przypadku których mamy przekonanie, że identyfikacja dźwiękowa naprawdę pomoże w ich rozpoznawalności, w przypieczętowaniu pozycji lidera na rynku i we wzroście sprzedaży.

 

A.K.: Jak prognozujecie przyszłość tego typu działań?

R.K: Jesteśmy pewni, że wartość audio brandingu będzie coraz bardziej doceniana. Potrzeba tylko czasu i promocji tego typu działań. W dobie smartfonów, tabletów, coraz istotniejszego kontentu wideo w mediach społecznościowych, nie da się już lekceważyć muzyki.

 

A.K.: Jakie macie cele na najbliższy czas?

R.K: Pragniemy dalej rozwijać nasz Soundize Audio Branding poprzez zatrudnianie i szkolenie nowych producentów muzycznych i sound designerów. Chcemy na różne sposoby edukować klientów z tego, jaką siłę ma w sobie dźwięk i dlaczego nie warto go pomijać w kontekście komunikacji marki z klientem. Bo edukacja w tym przypadku jest najważniejsza. Jeżeli ludzie zrozumieją, że warto zainwestować w muzykę, wówczas świat, który nas otacza, będzie pełen harmonii i muzycznego piękna. 

 

Rafał Konieczny

 

Comments

comments

260
Komentarze
  • O tak! To będzie prawdziwy killer – Brand24 potwierdza. No i już niedługo premiera 🙂

Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...