,,Hipnotyczny marketing” Joe Vitale

Redakcja PR - 08.07.2016
14

Czy warto mieć ten podręcznik w swojej biblioteczce?

Nie wiem, czy warto, ale dlaczego nie spróbować? Sięgnęłam ze strachem książkę i wcale nie żałuję! ,,Hipnotyczny marketing” Joe Vitale.

Każdy, kto lubi się kształcić na wielu płaszczyznach, skazany jest na dwie rzeczy. Pierwszą jest zmęczenie, bo przecież praca po pracy może być wykańczająca. Ale czego się nie robi dla samorozwoju? Druga rzecz to książki wspaniałe i te do wyrzucenia. Niestety, ale czytając różne pozycje z różnych półek cenowych, kategorii, dekad, wydawnictw, szerokości geograficznych nie mamy pewności, że to, co wybraliśmy, będzie dobre dla nas. Ja na chybił trafił postanowiłam sięgnąć po ,,Hipnotyczny marketing”. I choć okładka nie zachęca (jest trochę przerażająca), może w środku kryją się prawdziwe skarby?

Trochę o autorze

Porozmawiajmy trochę o autorze książki. Joe Vitale jest człowiekiem, który na doskonałej szermierce słownej zdobył niemal złote góry, czego dowodem są jego bestsellerowe publikacje. To nie tylko praktyk, ale i teoretyk, czego dowodem jest wykształcenie w kierunku marketingu.

Jesteśmy przyjaciółmi

W moim odczuciu książka ta jest niemal w całości demonstracją umiejętności autora, jeśli chodzi o sprzedaż i autopromocję. Narracja jest prowadzona w języku bardzo luźnym, przyjaznym, autor zwraca się bezpośrednio do czytelnika ,,Ty”, co ma zmniejszać dystans między autorem a czytelnikiem. Bardzo lubię ten sposób komunikacji, dzięki czemu czuję, że mam przy sobie partnera do rozmowy a nie mentora lub nauczyciela.

Czy to naprawdę działa?

Nie wiem, czy działa, ale bez powodu ten człowiek nie sprzedałby tylu egzemplarzy swojej książki. Rady, które w jakiś sposób mnie zainteresowały? Jedną z nich jest wysyłanie do dziennikarzy informacji prasowej z nagłówkiem: ,,Drogi Redaktorze”. Wydaje mi się, że dziś, lata po wydaniu tej książki, nie jest to już tak bardzo odkrywcze. Ludzie z branży dostają dziś mnóstwo komunikatów na swoje skrzynki mailowe, wydaje mi się, że to nie wystarczy. Warto jednak mieć z tyłu głowy, aby myśleć nad tytułami naszych wiadomości, a także ciekawej treści, dlatego forma wyżej przedstawionego listu, opowiadania, anegdoty może być kluczem do otrzymywania większej reakcji od mediów i nie tylko. Tych rad i ,,tipów” autor podaje jednak wiele, co pomaga czytelnikowi przestawić nieco swoje myślenie na tryb zaskakiwania i kombinowania w wielu płaszczyznach.

Bez spoilerów

Nie chcę streszczać książki, której treść jest tak zróżnicowana, ciekawa i dynamiczna. Nie jest to też lektura z fabułą, ale poradnik, więc nawet nie miałoby to większego sensu. Według mnie warto przejść przez tę książkę, ponieważ autor nie tylko dzieli się swoją wiedzą o reklamie i mechanizmach, dzięki którym jesteśmy w stanie kogoś zaskoczyć. Przede wszystkim doskonale komunikuje to w praktyce, co zauważamy dopiero, gdy przyjrzymy się konstrukcji poszczególnych rozdziałów i wypowiedzi. Jednocześnie jest to lektura dość lekka i bardzo przyjemna, co jest jej niewątpliwym walorem. Nie uważam, aby było to coś niezbędnego w naszej biblioteczce, ale i tak śmiało można ryzykować. 

Comments

comments

14
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...