Grzegorz Szczepański – Prezes Związku Firm Public Relations

Jerzy Ciszewski - 04.03.2016
60

- Nie zawrócimy kijem Wisły. Nie odwrócimy zmian, jakie zaszły w ciągu ostatnich 20-25 lat. Chciałbym jednak oczyścić pojęcie PR ze wszystkich nalecia

– Zostałeś prezesem ZFPR – czy tego typu stanowiska nie są fasadowe, a ludzie, którzy je obejmują bardziej myślą o promowaniu własnego nazwiska i firmy w której pracują.

– Myślę, że nie. Świadczy o tym przykład Norberta Ofmańskiego, który właśnie skończył urzędowanie. Wydaje mi się, że nie było tak również w latach 2001-2002 kiedy ja byłem prezesem ZFPR.

– Co zmieni się w Twoim życiu zawodowym, po 29 lutego, kiedy zostałeś wybrany na prezesa ZFPR?

– Jestem już doświadczonym pracownikiem. Na podstawie długoletnich obserwacji sformułowałem kilka wniosków. Po pierwsze, świetnie umiemy doradzać klientom, ale mamy problemy z własną reputacją; branża PR znajduje się teraz w tej chwili pod straszliwą presją.

Nawet wizerunek nas jako pracodawców jest bardzo zły i bardzo nieprawdziwy. Politycy stawiają znak równości między PRem a propagandą. To ostatni moment aby skutecznie temu przeciwdziałać. Mam nadzieję, że moje doświadczenie, widzenie problemu, szczere chęci pozwolą mi zacząć rozbrajać tę minę. Wyłącznie konsekwentne, zdecydowane działanie  takiej instytucją jaką jest Związek Firm Public Relations polegające na prostowaniu, wyjaśnianiu, przedstawianiu swojego stanowiska jest w stanie to umożliwić.

– Od lat 90. branża bardzo się zmieniła. Wtedy dla młodych ludzi było to zajęcie niemal magiczne. Dziś to robota jak każda inna.

Pojawiają się głosy, że może powinniśmy w ogóle odejść od tej nazwy, wymyślić coś innego.

– A jak się nazywa firma, w której Ty pracujesz?

– Hill&Knowlton Strategies.

– Czyli odeszliście od nazwy public relations.

– Nigdy nie było frazy „public relations” w nazwie. Kiedy firma powstawała w 1928 roku, było to tylko Hill&Knowlton.

Jeżeli wprowadzimy ogólnego dyskursu bardzo dużo pozytywnej treści związanej z naszą działalnością, z naszymi polami eksperckimi obronimy się. Od strony wizerunku, może nawet reputacji, nigdy nie było tak źle, jak dzisiaj. Zaś od strony globalnych zmian społecznych, radykalizujących się ruchów, internetowej presji społecznej, żeby uwzględniać zdanie ludzi nie tylko na szczeblu państwowym, ale i w korporacji. Może być to renesans naszej branży. Żadna inna kategoria biznesowa nie posiada kompetencji, by dogadywać ze sobą strony układu, w tym wypadku firmy i odbiorców. Jeśli jakiekolwiek przedsiębiorstwo chce wyjść z garażu, musi budować współzależności ze światem zewnętrznym – jesteśmy w tym najlepsi, od tego właśnie jest public relations.

– Obraz branży jest zaburzony. Do świadczenia usług PR roszczą sobie prawa firmy doradcze, domy mediowie, agencje ATL i BTL. Pojawili się nowi gracze, którzy chcą wejść na to pole biznesowe.

– Tak było od zawsze. Ostatnio może się nasiliło. PR jest tą oryginalną profesją na najwyższym poziomie. U nas też jest dużo reklamy i Digitalu – te trzy profesje się ze sobą wymieszały.

Niemniej, to branża PR-owa jako jedyna pracowała od samego początku na informacji zwrotnej – uwzględnialiśmy stanowisko drugiej strony, prowadziliśmy dialog. Nikt inny tego nie robił. Teraz trzeba podkreślić naszą wyjątkowość, dookreślić dziedziny, w których jesteśmy ekspertami, tak by chociaż w ZFPR wiedział, jakie są granice PR-u. A na pewno nie chodzi o „farmy lajków” na portalach społecznościowych.

– Wiesz, jakie są dochody Związku?

– Wiem, ale na razie zachowam to dla siebie.

– Rozmawialiśmy kiedyś na temat pieniędzy – by skutecznie promować i Związek, i PR są one potrzebne. Bez pieniędzy nie da się tego zrobić.

– Zgadzam się w zupełności. Jestem świadomy, że trzeba zadbać o stronę finansową ZFPR, by realizować kampanie. takie jak choćby odczernianie wizerunku PR – nikt nam tego nie zasponsoruje, sami musimy zarobić konieczne środki. Mamy dwa produkty, które nie mają konkurencji na rynku: Złote Spinacze, które są marką samą w sobie wciąż mają w sobie potencjał, żeby powiększać strumień dochodów. Drugi, świetny projekt, czyli – LSPR. Moim zdaniem ten program bije na głowę każde inne studium PR. Trzeba go tylko lepiej wypromować. Będziemy pracowali nad kolejnymi inicjatywami, ale nawet mając tylko te dwie mamy bardzo duże możliwości, by poprawiać fundusze.

– Niektórzy uważają, że LSPR był formą „korumpowania” prezesów firm związkowych, aby nie występowali przeciwko ZFPR. Honoraria za wykłady były raczej wysokie.

– Szczerze mówiąc, nie słyszałem o tym. Kiedy zaczynaliśmy, na pewno tak nie było. Poza tym, zajęcia w LSPR prowadzi teraz chyba tylko dwóch prezesów, reszta to niezależni eksperci. Na początku rzeczywiście mieliśmy takie idee fixe aby wykładali tylko prezesi.  To przyciągało i było unikalne. Dziś odeszliśmy od tego pomysłu. Prezesi nie mają czasu. Poza tym, bycie świetnym biznesmenem nie oznacza, bycia dobrym wykładowcą.

– Jak ZFPR zamierza walczyć z najbardziej dotkliwymi problemami – przetargami, do których zaprasza się ponad 20 firm, podkradanie pomysłów, terminami płatności i praoma jeszcze innymi problemami

– To jest drugi element mojego programu. Dyskusję chciałbym przeprowadzić ze wszystkimi Prezesami firm związkowych. Chcę przedstawić swój punkt widzenia, zderzyć go z tym, co myślą zarządzający poszczególnymi agencjami.

ZFPR powinien zająć się dwiema sprawami – po pierwsze o wizerunek i respekt. Po drugie, o rozwojem biznesu. Jeśli jakiekolwiek działania nie będą spełniały któregoś z tych kryterium, to powinniśmy je redukować.

Chodzi o takie działania edukacyjne, które będą pokazywały naszym usługobiorcom, co jest wartościowe, że nie wystarczy wziąć „konsultanta” z dwutygodniowym doświadczeniem, który działa na zasadzie „kopiuj-wklej”. Jeśli ktoś ma problem ze zdrowiem, to idzie do najlepszego specjalisty i nie zastanawia się, ile będzie go to kosztować.  Jak ma pieniądze, to dopłaci, by nie stać w kolejce. Tak samo będąc przed procesem sądowym nie powierzamy naszej sprawy studentowi, który dopiero co skończył prawo, tylko doświadczonemu adwokatowi, który zna się na tym, co robi.

Chcę, żeby nasza branża była postrzegana podobnie – jako ludzie, których się zatrudnia, kiedy to naprawdę ma znaczenie. Żebyśmy z jednej strony potrafili zająć się problemami klientów, a z drugiej – żeby klienci zrozumieli, że najważniejszych spraw nie można oddać stażystom.

– Jak technicznie pogodzisz pracę w firmie i ZFPR? Jesteś już prezesem H&K Strategies; to wymaga pracy od świtu do nocy; równocześnie realizacja planu, który naszkicowałeś. będzie wymagała czasu i wysiłku. Jak zamierzasz to sobie poukładać ?

– Nie zamierzam siedzieć w biurze od rana do wieczora w ZFPR. Postrzegam swój wkład jako osoby stymulującej kolejne projekty czy inicjatywy. Organizującej grupy zadaniowe. Do prac technicznych będziemy wykorzystywać biuro. Jest świetnie zorganizowane. Od kilku lat zarządza nim Barbara Pałdyna, która ma i doświadczenie i kompetencje. Centrum zarządzania wiedzą jest zorganizowane w jednym miejscu, teraz będziemy dokładać do tego, co już jest, poprawiać, co złe i rozwijać, co dobre. Liczę też na członków związku – że uda się zaktywizować oddolnie; kiedy będzie potrzeba znajdą się ręce do pracy. Jeśli natomiast, okaże się to konieczne, będziemy za tę pracę płacić, jak każda inna poważna organizacja branżowa.

Moim głównym zajęciem jest kierowanie H&K Strategies i to się nie zmieni. Liczę jednak, że każdy z nas – z osób w zarządzie – poświęci kilka godzin w tygodniu dla Związku i to wystarczy.

Z Grzegorzem Szczepańskim, prezesem Hill+Knowlton Strategies oraz nowym prezesem ZFPR rozmawiał Jerzy Ciszewski

7O6A0708

7O6A0716

Comments

comments

60
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...