Fakty alternatywne, postprawda i fałszywe wiadomości a polityka wobec mediów

Redakcja PR - 13.02.2017
192

Media a dezinformacja - analiza działań wybranych państw

W ostatnim tygodniu w Wielkiej Brytanii Komisja ds. Kultury, Mediów i Sportu Izby Gmin złożyła interpelację w sprawie „fałszywych wiadomości”, które przewodniczący Komisji nazwał „zagrożeniem dla demokracji”, które „obniża zaufanie do mediów jako takich”.

Od listopadowych wyborów prezydenckich w USA kwestia dezinformacji i nieprawdziwych wiadomości rozpowszechnianych w mediach społecznościowych znajduje się w centrum uwagi a badanie YouGov dla Channel 4 w Wielkiej Brytanii pokazało, że tylko 4% osób potrafiło poprawnie zidentyfikować fałszywe informacji. Jak zareagowali politycy i prezesi kompanii technlogicznych?

Nic dziwnego, że doniesienia o macedońskich nastolatkach dorabiających sobie dzięki wymyślaniu i postowaniu przychylnych Trumpowi historii, o rosyjskiej ingerencji w wybory poprzez dezinformację wzmogły niepokój i obawy o wpływ „fałszywych informacji” (fake news) na politykę. Interpelacja Komisji KMiS skupia się na wpływie na opinię publiczną, możliwych reakcjach różnych grup demograficznych, odpowiedzialności wyszukiwarek i portali społecznościowych, co może przynieść zintensyfikowany zalew nieprawdziwych wiadomości i czym rynek brytyjski różni się od innych.

Nie ma jednego rozwiązania. Nieprawdziwe informacje bardzo dobrze udają rzeczywistość i są tworzone przez ludzi bardzo dobrze udających dziennikarzy. Niemniej, bez wdawania się w filozoficzne rozważania o Prawdzie, istnieje wyraźna granica między ograniczaniem i walką z fałszywymi wiadomościami a ograniczaniem wolności słowa. Na kim powinna spoczywać odpowiedzialność za rozstrzyganie o tym, które newsy są fałszywe? Najczęściej zmyślone informacje pojawiają się na portalach społecznościowych, ale nikt nie zdecyduje się, by to prywatne firmy stały się arbitrami prawdy.

Zobacz: Media – nowy wymiar wojny

Przewodniczący Komisji Damian Collins sugeruje, że prawdopodobne rozwiązania skoncentrują się na social mediach, a kompanie technologiczne „muszą pomóc w wychwyceniu źródeł fałszywych informacji na swoich platformach” a „użytkownicy także powinni dostać do ręki narzędzia weryfikacji źródeł”. W rozmowie z Buzzfeed News powiedział też, że być może Komisja zwróci się do Facebooka o dołączanie ostrzeżeń do zmyślonych historii.

Co robią inne rządy?

W Niemczech wysiłki koncentrują się regulacjach przedsiębiorstw social media. We wrześniu odbędą się wybory, a kraj już doświadczył fali zmyślonych informacji, szczególnie uderzających w uchodźców. Prawodawcy rozważają ustawę zmuszającą Facebook do usuwania fałszywych wiadomości i mowy nienawiści w ciągu 24 godzin pod karą bardzo dotkliwych grzywien. Niemiecki polityk pytany przez Deutsche Welle chce odpowiedzialności karnej za tworzenie stron internetowych podających nieprawdziwe newsy, ponieważ, jak powiedział, „osłabiają one wiarę w media i funkcjonowanie państwa”.

Zobacz: Facebook i Google ochronią Francuzów przez dezinformacją w czasie kampanii wyborczej

W Czechach politycy celują prosto w zmyślone wiadomości. Przed październikowymi wyborami rząd powołał „wyspecjalizowaną jednostkę analityczną i komunikacyjną” w obrębie MSW. Według Ministerstwa nie zamierza ono nikogo zmuszać do prawdy ani cenzurować mediów. Oficjalne konto jednostki na Twitterze podało, że będzie ona zajmowała się głównie analizą, czy nieprawdziwe informacje wpływają na bezpieczeństwo wewnętrzne. Jeśli tak, będzie odpowiadało publikując sprostowania, wyjaśnienia i dementując kłamstwa.

Chociaż Włosi spotkali się z przedstawicielami Facebooka, by przedyskutować drogi ograniczenia zmyślonych wiadomości i mowy nienawiści, Giovanni Pitruzzella, szef Organizacji Antytrustowej, wezwał państwa UE do stworzenia sieci niezależnych agencji i organizacji, które będą walczyły z fałszywymi informacjami tak, jak w tej chwili robią to instytucje antytrustowe. Pitruzzella uważa, że sprawa jest zbyt poważna, by zostawiać ją w prywatnych rękach.

W samej Unii udostępniono dodatkowe fundusze specjalnej jednostce ds. wschodniej komunikacji strategicznej (East Stratcom taskforce), której zadaniem jest walka z rosyjską propagandą, dezinformacją i próbami ingerencji w kraje byłej strefy wpływów ZSRR.

Andrus Asip, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej ds. rynku cyfrowego ostrzega, że jeśli Facebook i inne kompanie nie zaczną kontrolować treści udostępnianych na swoich portalach, Komisja podejmie zdecydowane działania. „Wierzę w samoregulację, ale jeśli będzie potrzeba dodatkowych wyjaśnień, wtedy będziemy gotowi” – powiedział w wywiadzie dla Financial Times. Komisja Europejska podpisała także zbiór zasad z Facebookiem, Twitterem, YouTubem i Microsoftem dotyczących zwalczania mowy nienawiści i usuwania jej w ciągu doby.

Zobacz: Postprawda zdominowała rok 2016 

Co robią korporacje technologiczne?

Facebook w USA testuje sposoby zgłaszania mistyfikacji i oznaczania zmyślonych wiadomości. Firma zaktualizowała także algorytm wyświetlania aktualności, by „lepiej identyfikować i rangować treść pod kątem jej prawdziwości”. Poza tym, walczy ze spamem i wyłudzaczami pieniędzy. By lepiej walczyć z dezinformacją Facebook podjął pracę z organizacjami zajmującymi się sprawdzaniem faktów (fact checking). W następnej kolejności portal zamierza wprowadzić te regulacje w Niemczech, a potem i innych państwach.

Google usuwa wydawców publikujących fałszywe doniesienia na platformie reklamowej AdSense jako część regulacji zakazującej wprowadzania użytkowników w błąd.

Także agencje informacyjne podejmują walkę z nieprawdziwymi informacjami. Dobrym przykładem jest BBC, które podczas Brexitu wprowadziło sprawdzanie informacji a teraz włączyło ją w swoje usługi na stałe. Będzie także współpracowało z portalami social media „celowo wprowadzające w błąd historie udające prawdziwe wiadomości”. Zaś francuski dziennik Le Monde uruchomił „Decodex” – narzędzie oparte na bazie danych z fałszywymi informacjami umożliwiające internautom sprawdzenie prawdziwości (wystarczy przekleić URL). W całej Europie powstają strony zajmujące się weryfikacją informacji.

Skoro firmy i organizacje pozarządowe już zajmują się problemem, czy potrzeba dodatkowych regulacji prawnych?

Nowe przepisy mogą rykoszetem odbić się na wolności słowa. Przedstawiciel Wolnych Mediów przy OBWE Dunja Mijatović napisał, że próby odfiltrowania ‘fałszywych’ historii „może okazać się większym zagrożeniem dla wolności wypowiedzi niż jakiekolwiek kłamstwa, nawet najbardziej szkodliwe”. Te obawy podziela także IFEX (International Freedom of Expression Exchange).

Pojawia się także pytanie, czy zmyślone informacje w ogóle zasługują na tyle uwagi. Rasus Kleis Nielsen wskazuje na badania sugerujące, że efekt każdego jednego przekazu, na który ludzie są wystawienie (na przykład nieprawdziwe wiadomości) są bardzo ograniczone a sami odbiorcy nie są tak głupi jak często nam się wydaje. Badanie naukowców z Northwestern University pokazuje, że publiczność fałszywych informacji jest mniejsza niż prawdziwych.

Nieprawdziwe wiadomości uważa się za szczególnie groźne podczas kampanii wyborczych. Mimo że większość Amerykanów przepytanych przez Pew Research w grudniu 2016 roku uważała, że fałszywe newsy powodują zamieszanie, inne badanie Pew pokazało, że głównym źródłem informacji podczas kampanii prezydenckiej pozostały tradycyjne media. Naukowcy z NYU i Stanforda doszli w styczniu 2017 do wniosku, że „aby zmyślona wiadomość zmieniła w jakikolwiek sposób wynik wyborów, pojedynczy artykuł musiałby mieć tę samą siłę perswazji, co 36 reklam telewizyjnych”. Charlie Beckett powiedział, że przy rozważaniu wyników wyborów prezydenckich trzeba pamiętać o tym, że to polityka i działania kandydatów są kluczowe, a nie od razu czynić kozła ofiarnego z mediów.

Według BuzzFeed News, zmyślone informacje nie są tak obecne w Wielkiej Brytanii jak w innych krajach, ze względu na bardzo stronniczą prasę. Analiza nawyków w social mediach wykazała, że „najpopularniejsze wątpliwe historie o brytyjskich politykach są niemal zawsze efektem długiego procesu i wynikają raczej z wyolbrzymienia niż kłamstwa”.

Co może zalecić Komisja Kultury, Mediów i Sportu?

Najprawdopodobniej Komisja zachęci Facebooka i innych potentatów do wzmożonej kontroli źródeł. Prawdopodobnie dopuści, by firmy miały głos co do tego, co jest prawdą, a co nie, ale ostateczna decyzja zostanie pozostawiona odbiorcom.

Trzeba więc zadać najważniejsze pytanie: „Jak możemy edukować ludzi w zakresie używania różnych mediów, pozyskiwania i weryfikowania informacji z różnych źródeł?”. Poprawa cyfrowej alfabetyzacji powinna unieważnić większość z zagrożeń, jakie niosą za sobą zmyślone informacje. Do tego jednak daleka droga, a jej koniec wcale nie jest oczywisty.

Źródło:

Emma Goodman, http://blogs.lse.ac.uk/mediapolicyproject/2017/02/07/how-has-media-policy-responded-to-fake-news/

 

Zobacz:

Wojna informacyjna Rosji w XXI wieku

Jak działa rosyjska propaganda o Ukrainie – cz. 1

Comments

comments

192
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...