Czy wpuścić social do domu?

Redakcja PR - 08.02.2016
258

Nie zawsze, a może nawet częściej, różni wielcy przedsiębiorcy, innowatorzy, start-upowicze i tak dalej mylą się w swoich przewidywaniach.

Nie zawsze, a może nawet częściej, różni wielcy przedsiębiorcy, innowatorzy, start-upowicze i tak dalej mylą się w swoich przewidywaniach. Nie można im jednak odmówić tego, że budują trendy. Może ich konkretne przewidywanie się nie sprawdzi, ale za to wyczują skąd wieje wiatr i co najważniejsze, w którą stronę.

Wiele technologicznych firm organizuje konferencje, na których ich twórcy prezentują swoją wizję rozwoju produktu, a właściwie wizję świata, bo dziś taki Zuckerberg to nie jest zwykły właściciel jakiejś tam dużej globalnej firmy. To gość, którego wizje wpływają na życie każdego z nas i to nawet gdy nie zdajemy sobie z tego sprawy. W jego wizji nasza komunikacja idzie w stronę obrazków i transparentności – bo dziś przecież z SMSów prawie nie korzystamy, przerzuciliśmy się na styl komunikacji przez internet, coraz bardziej obrazkowy, a więc taki jak pierwotne gatunki pisma znane ze starożytności. Dodatkowo to my sami stajemy się social mediami albo ich przedłużeniem.

Kilka dni temu w sieci pojawiła się informacja o inteligentnym lustrze, które skonstruował jeden z inżynierów Google’a. Ciekawy i fajny mechanizm, który pozwala na zaprezentowanie na łazienkowym lustrze kalendarza oraz prognozy pogody. Oczywiście wszystko jest zintegrowane z Waszym kontem w Google’u. Jeśli pójść dalej tym tropem to dlaczego nie zintegrować lustra z Facebookiem czy innym serwisem społecznościowym, dzięki któremu moglibyśmy np. poprosić znajomych (lub nieznajomych) o poradę dotyczące makijażu czy stylizacji?

Źródło: http://qz.com/609042/a-google-engineer-invented-this-smart-mirror-that-tells-you-the-news-while-you-admire-your-looks/

Technologię już dawno wpuściliśmy do domu, social media też. Dziś są naszą trzecią ręką. Czasem to one decydują o tym kim jesteśmy. Mój znajomy ostatnio rodził (wraz z żoną oczywiście) dziecko, trzecie. Pochwalił się porodem na Facebooku, co spowodowało reakcję jego znajomej – taką jak na poniższym screenie.

Niby byli znajomymi, ale poprzednimi dziećmi nie pochwalił się na Facebooku, także dla niej ojcem zostawał po raz pierwszy. PR wszedł na poziom wcześniej niespotykany – dziś każdy z nas, nieważne czy jesteśmy robotnikiem z fabryki, pracownikiem biurowym czy gwiazdą show-biznesu, kreuje swój wizerunek. Prywatny miesza się ze służbowym, intymne z publicznym. Granic nie przewidziano.

Mój znajomy nie wykorzystuje możliwości social mediów, nie ma potrzeby czy też ich nie zna – nie wnikam. Są jednak ciekawe przykłady na to, że można dziś – w epoce wszechogarniającej paniki dotyczącej big data i bezpieczeństwa – pokazywać swoje życie w mediach społecznościowych. Nie trzeba na tym tracić, a można wręcz zyskać. Tak robi chyba najsłynniejszy polski start-upowiec Michał Sadowski z Brand24. Wielu klientów czy współpracowników znakomicie orientuje się w jego życiu prywatnym, bo Michał dużo udostępnia w social mediach i nie kryje się ze swoim dziećmi, zwyczajami, sympatiami kibicowskimi i kilkoma innymi kwestiami, które wiele osób skrywa przed światem. A tymczasem dziś to ty jesteś przekazem – swoim prywatnym i swoim służbowym. Granicy wyznaczyć się nie da, bo nie jesteś w stanie całkowicie kontrolować swojego wizerunku w sieci – to samo tyczy się twojej firmy.

Dawniej puszczaliśmy znajomych SMSa, że mamy dziecko. Potem MMSa z fotką, a dzisiaj najwygodniej jest wrzucić zdjęcie na Facebooka. Można dawać filmy. Można nie publikować niczego – tylko czy to nie jest większe ryzyko niż publikowanie jakiejś dawki treści? Myślę, że działa tu podobny mechanizm jak w biznesie – pewna doza transparentności jest mile widziana. Jaka? To zależy od nas.

Comments

comments

258
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...