Czego uczymy się z biografii?

Redakcja PR - 04.05.2016
104

Jakie książki są wartościowe?

Najwięcej otrzymujemy od ludzi, którzy osiągnęli sukces (lub sukcesy) w interesujących nas dziedzinach. To czyjeś życie powinno być dla nas najlepszym świadectwem czyjegoś powodzenia. Czego uczymy się z biografii?

Walter Isaacson – ,,Einstein. Jego życie, jego wszechświat”

Einstein wcale nie był ,,namaszczony”. To, że teraz czytamy o nim w podręcznikach do fizyki, nie stało się dzięki magicznej lampce, która zapaliła się nad jego głową i sprawiła, że został on wielki. Biografia uczy nas przede wszystkim tego, że opór i przeciwności losu, jakie napotykamy codziennie, nie skreślają nas z obranej ścieżki. Czytamy, że Einstein uciekał w wir pracy w trudnych momentach. Nawet, gdy w jego rodzinie pojawiły się ogromne problemy. Może dzięki swoistemu pracoholizmowi został wielkim naukowcem? Książka jest napisana dość lekko, niech nie zniechęci Was więc tematyka, jeśli nie byliście orłami z nauk ścisłych. Przede wszystkim wątki życia osobistego Einsteina przeplatają się z drogą, jaką podążał naukowiec w swojej pracy. Jeśli szukacie czegoś, co da Wam motywację do pracy i odkrycia siebie, zajrzyjcie do tej lektury.

Mike Tyson i Larry Sloman – ,,Moja prawda”

I choć książka ta należy do kategorii autobiografii, nie pożałujecie. Ci, którzy uważają Tysona za typowego przedstawiciela sportów walki na marnym poziomie intelektualnym, mogą się zawieść. Tysona wszyscy pamiętają ze słynnej walki, w której odgryzł Holyfieldowi ucho. Mało kto jednak dochodził do tego, dlaczego tak się stało. Czy on był wariatem? Szaleńcy siedzą w zamkniętych zakładach, a nie walczą na ringu. O wymiarze sprawiedliwości wspomina w  prologu, gdy Tyson miał sprawę, w której został oskarżony o gwałt. ,,Zabawne, ale długo zajęło mi uświadomienie sobie tego, że wysyłając mnie do więzienia, tamta mała, biała sędzina być może uratowała mi życie”- czytamy. I choć książka jest jedną z tych znienawidzonych z liceum cegieł (prawie 600 stron), to każdy rozdział czyta się z ogromną ciekawością. Nie brakuje przekleństw i mocnych słów, ale dzięki temu wiemy, w jak brutalnym świecie żył Tyson. Aby przetrwać, nie wystarczyło mieć mocne pięści, ale i trochę rozumu. Najlepsi sportowcy pokazywani są często przez pryzmat bycia gwiazdą. Nie mówi się o trudzie, walce z samym sobą, problemach, jakie wynikają z tej presji, ale i środowiska,w którym dorastali. Tu nieco  inaczej. Nie jest to lektura z kategorii lekkich i przyjemnych, ale osoby, które nie boją się zmierzyć z trudnymi biografiami, powinny ją mieć w swojej biblioteczce.

Walter Isaacson – ,,Steve Jobs”

Jest to jedna z najbardziej rozchwytywanych pozycji ostatniego czasu. Steve Jobs był postacią, której życiorys jest nie tylko doskonałą historią na książkę, ale i film. Które bardziej polecam? Zdecydowanie książkę. Niech nie zniechęci Was ponad 700 stron, bo naprawdę warto. Historia pokazuje, że ludzie genialni nie mieli łatwego życia. A jeszcze trudniej miały osoby, które żyły razem z tymi geniuszami. Steve Jobs nie był prostym człowiekiem – to możemy wywnioskować zarówno z filmowych opowieści, jak i z samej lektury. Autor biografii zmierzył się z ogromnym wyzwaniem. Ponad 40 rozmów przeprowadzonych z samym Jobsem i ponad setką ludzi otaczających bohatera dają dość pełny obraz jego życia. Czego uczy nas ta biografia? Inność może być ogromną wartością, jeśli wiesz, jak to wykorzystać. Jobs był kolejnym z wielkich pracoholików, więc możemy nauczyć się od niego, że spełnianie swoich wizji wymaga poświęcenia.

 

Którą z książek Wy polecacie?

Comments

comments

104
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...