Ćwierćfunciak z serem … I tabletem, czyli – jak dawno przestałem być nowoczesny?

Redakcja PR - 27.05.2016
50

McDonald do Ćwierćfunciaka dokłada tablety i to bardzo dobrze działa

W ten wolno-pracujący weekend przeżyłem mały szok. Jednak żeby oddać jego istotę, musze cofnąć się o kilkanaście lat, wtedy właśnie przeszedłem odkładaną z miesiąca na miesiąc operację łąkotki. Dostałem sukienkę i jakieś piguły rozweselające. Miło. Dwóch zamaskowanych dżentelmenów oglądało na monitorze wnętrze mego kolana a jeden z nich bawiąc się joystickami ratował łąkotkę (mam nadzieję, że wszyscy wiedzą jak wygląda artroskopia). W trakcie usłyszałem, że łąkotka to się zrosłą ale… nie ma chrząstki, naderwane są więzadła i połamana rzepka. Ja miałem 34 lata a moje kolano 70. Zalecenie – ze sportów szachy ewentualnie brydż. Piguły przestały działać a ja się załamałem. Syn miał rok. Marzyłem, żeby grać z nim w piłkę. Jak każdy facet. Dramat trwał kilka dni, do momentu gdy znajomy dentysta udzielił mi cennej rady:

– Olej to, medycyna się szybko rozwija, zanim zniszczysz resztę kolana, coś wymyślą. Warto słuchać mądrych ludzi. Trauma minęła a i w piłkę udało się pograć.

A przecież można było prościej i „zdrowiej” marzyć o tym, żeby z dziećmi pograć na komputerze. Nigdy nie przyszło mi to do głowy jako „marzenie”. Incydentalna rozrywka tak ale nie marzenie. Już wtedy byłem technologicznym zerem. Dziś wylądowałem o level niżej. W jednym z podwarszawskich McDonaldów, gdzie zajrzałem przejeżdżając rowerem, zobaczyłem dzieciaki zafascynowane grami na wystawionych tam tabletach. To był najcichszy kąt w lokalu. Niesamowite. Nie jestem bywalcem tej sieci, jednak czasem w podróży podjadam hamburgery. Nigdzie jednak nie widziałem tabletów do gry dla dzieci (podobno również dorośli mogą z nich korzystać doładowując telefon lub sprawdzając newsy). To właśnie jest ten szok. Wiem, że koncern rozprowadza darmowe aplikacje z grami takimi jak drwal poszukujący swojej „kanapki drwala” czy też z nauką zarządzania restauracją wujka Donalda. Ok, aplikacje z tymi ”kreatywnymi, rozwijającymi” grami trzeba specjalnie ściągnąć (podobno idą lepiej niż hamburgery). Tu jednak wchodząc z dzieckiem do lokalu mam gotowy tablet z wyborem gier. Kilkanaścioro innych dzieci już gra.

Koncern przeżywający w ubiegłym roku „deszczowe dni” zatrudnił nowego prezesa. Nowy prezes postawił na wprowadzenie do oferty zestawów śniadaniowych i na… multimedialność. Efekt – tegoroczne przychody w pierwszym kwartale były większe o 6% niż rok temu, zbliżając się do 6 miliardów dolarów. Inwestorzy są zadowoleni, bo zysk już przekracza dolara na akcję. Zadowoleni są też pracownicy bo nie będzie zamykania lokali i masowych zwolnień . A to przecież czwarty światowy pracodawca. Wuj Donald zatrudnia blisko 2 miliony osób, tylko trochę mniej niż chińska armia. Koncern cieszy się również opinią lidera w strategiach marketingowych. W myśl kultowego cytatu: „lubię tylko te piosenki, które znam”, bardzo młodzi ludzie poznają produkty króla hamburgerów. Pewnie w przyszłości nie sięgną po ośmiorniczki.

Żeby było jeszcze zabawniej multimedialność w hamburgerowni wprowadza menedżer, który był szefem brytyjskiego oddziału koncernu. Zasłynął 8 lat temu stwierdzeniem, że angielskie dzieci tyją, bo za dużo siedzą przed komputerem a za mało się ruszają. Teraz pierwsze tabletowe uderzenie trafia właśnie na Wyspy.

Nie oceniam, bo się nie znam. Moje dzieci są już duże, oboje są wysportowani. Rozwoju technologii nie zatrzymamy, no ale nie przy jedzeniu. Tego nawet Steve Jobs zakazywał swoim dzieciom. Wolał rozmowę.

sdr

sdr

 

Comments

comments

50
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...