Co Brexit oznacza dla PRu?

Redakcja PR - 12.07.2016
156

Po dwóch tygodniach od ogłoszenia wyniku czas na pierwsze wnioski, jak Brexit wpłynie na branżę PR

Ponad dwa tygodnie minęły od historycznego referendum w Wielkiej Brytanii, w którym zadecydowano o opuszczeniu Unii Europejskiej. Zaraz po ogłoszeniu wyników zachwiała się gospodarka, funt spadł, a troska o wzrost gospodarczy i jedność kraju jest na porządku dziennym.

Zapytaliśmy prezesów i dyrektorów ds. PR, co Brexit oznacza dla ich biznesu i public relations w Europie.

„Samobójstwo w zwolnionym tempie” – Caroline Wunnerlich, MD, FleishmanHillard Bruksela

„Brexit” – komentuje francuska koleżanka raczej oschle – „to jak oglądać samobójstwo w zwolnionym tempie”. W zaledwie dwa tygodnie od referendum Wielka Brytania poniosła niewyobrażalne straty finansowe, gospodarcze, polityczne i konstytucyjne. Z perspektywy komunikacji, ucierpiały także zaufanie, szacunek, tolerancja i życzliwość w publicznym dyskursie. Wyzwania dla przemysłu komunikacyjnego i naszych klientów są więc istotne. Pilnie potrzeba odbudować dialog, który jest niezbędny, by posunąć debatę naprzód.

Organizacje próbują szczegółowo opracować, co Brexit oznacza dla ich firm, klientów, pracowników, zaopatrzenia i inwestorów. Wiele zależy od tego, jak będą wyglądać przyszłe relacje UK-UE. Klienci muszą wiedzieć, co jest stawką negocjacji i jasno przedstawić swoją pozycję rządowi, zanim zaczną się jakiekolwiek rozmowy. Dokładny terminarz wciąż nie jest znany, ale rząd Wielkiej Brytanii już szuka kart przetargowych. Nie jest to ważne tylko w kontekście Londynu, ale w przypadku kreowania nastrojów i postaw w innych stolicach – Brukseli, Berlinie i Paryżu. Przedsiębiorcy zaczynają zdawać sobie sprawę, że muszą dokładnie przeanalizować biznesowe, społeczne i prawne konsekwencje i zapewnić udziałowców, że są na wszystko przygotowani.

Nasz zespół public affairs po obydwu stronach Kanału La Manche przewidywał możliwe scenariusze przed i po referendum i spodziewamy się, że zapotrzebowanie na nie będzie wciąż rosnąć. Znacznym zainteresowaniem cieszą się także ze strony kolegów z USA, którzy próbują zrozumieć wpływ tych wydarzeń na ich podwórko.

„PR na tym skorzysta” – James Acheson-Gray, UK MD, APCO Worldwide

Choć zajmuję się szerszymi, makroekonomicznymi implikacjami dla brytyjskiej gospodarki, uważam, że nasz biznes na tym skorzysta. APCO dołączyło do londyńskich i brukselskich zespołów zapewniających analizy i wgląd w przeróżne polityczne i prawne możliwości. Współpracujemy z kolegami z całej Europy – w Paryżu, Berlinie, Rzymie – by pomóc klientom zorientować się w sytuacji i opanować niepewność. Widzimy także zainteresowanie konsekwencjami całego zamieszania dla innych zakątków świata – szczególnie USA i Bliskiego Wschodu.

W Wielkiej Brytanii dokonał się przełom polityczny i niedługo pojawią się nowi przywódcy. Firmy jak nasza mogą pomóc innym zrozumieć ich priorytety, preferencje i zbudować nowe relacje. Proces renegocjacji będzie długi i wyczerpujący, a rządy i korporacje będą się niecierpliwić, by ogarnąć dynamikę zmian i zminimalizować straty. To będzie także okazja dla większych sieci agencji z silną relacją i doświadczeniem politycznym.

Jeśli chodzi o same kampanie, dominującym wrażeniem jest fakt, że żadna nie była dobra. Dlaczego miałyby być? Obydwie zostały przejęte przez partie, które skupiły się na kompromisowym przyciągnięciu jak największej liczby głosów. Zwolennicy wyjścia poradzili sobie lepiej z podstawowym rozumieniem, że Europa jest tematem zastępczym, wyrazem ogólnego sprzeciwu i ten sprzeciw skutecznie podsycali. Wielu optujących za pozostaniem taki wynik zaszokował. Winię za to zespoły od mediów społecznościowych. Zachęcam do zapoznania się z opracowaniem Cornell University „Polaryzacja grup na Facebooku” lub słowami z Sun w kilka dni po wyborach: „media społecznościowe okazały się izolatką, w której zamknięci zwolennicy pozostania byli przekonani o swoim zwycięstwie”. Jakkolwiek jest to przesada, jednak zawiera dużo prawdy. Kampania ukazała przejście od zrównoważonych, rzetelnych informacji dostarczanych przez dziennikarzy do radykalnych ukazujących się na osi czasu na Facebooku lub Twitterze – okazuje się, że może to całkowicie wypaczyć obraz świata.

„Na zachodzie bez zmian” – Michael Stewart, CEO na Europę i WNP, Edelman

Przez głosowanie za opuszczeniem UE znacząco wzrosłą polityczna i ekonomiczna niepewność, nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale i w całym regionie, a nawet globalnie. Zwiększona niepewność i zmienność nigdy nie wpływa dobrze na sektor prywatny, więc wiele będzie zależeć od tego, jak szybko i efektywnie rząd brytyjski pod nowym premierem dogada się z resztą Europy co do nowej formy współpracy. Do tego czasu większość firm na Wyspach i kontynencie będą prowadziły interesy, jak gdyby nic się nie zmieniło. Jeśli jednak takie podejście do marketingu i komunikacji okazałoby się nie nadążać za dynamiką sytuacji, będą szukać wsparcia w obszarach takich jak zatrudnienie, interakcje z sektorem publicznym i możliwy bieg wypadków.

„Inwestujcie w operacje w Europie kontynentalnej” – Lars Erik Grønntun, CEO i prezes EMEA, Hill+Knowlton Strategies

Wkroczyliśmy w Europie w okres niezwykle płynny pod względem politycznym, ekonomicznym i socjalnym. Niezwykle wymagający był on już przed referendum, a teraz wyzwania są jeszcze większe. Wiele pytań i zagadnień musi rozwiązać rząd Wielkiej Brytanii, inne – pozostałe 27 krajów UE. Choć Wielka Brytania oficjalnie pozostaje w Unii do wdrożenia Artykułu 50 i wynegocjowania traktatu, jest jasne, że jej wpływ zmalał, a po wyjściu jej pozycja tym bardziej osłabnie. Równocześnie, państwa UE muszą utrzymać rynek wewnętrzny, jako że Brexit wzmocnił antyunijne głosy w innych państwach. Skrajnie prawicowe i lewicowe siły nie chcą wolnego handlu i otwartych granic. Niemniej jednak, codzienny biznes – od wspólnego rynku energetycznego po detaliczny rynek cyfrowy – trwa dalej. Dla korporacji znaczy to, że muszą utrzymać się w coraz bardziej skomplikowanym krajobrazie.

Choć niepewność jest z reguły zła dla biznesu, H+K świetnie wpasowuje się sytuację, by pomóc firmom i organizacjom przejść przez działania Brukseli i Londynu, jak i innych członków UE.  Nasi klienci po dwóch stronach Kanału pytają o radę i oczekujemy, że tak będzie i dalej. Poza tym, Brexit pobudził naszą już i tak silną wolę do inwestowania na kontynencie.

„W czasach zmiany PR może skorzystać” – Laura O’Connell, partner zarządzający w Instinctif Partners

Wierzymy, że PR jest elastyczny i przetrwa okres politycznych i gospodarczych zmian. Dostrzegamy wyzwania w kilku obszarach i szansę w innych. Dla przykładu, z pewnością doświadczyliśmy załamania na rynkach kapitałowych, decyzje inwestycyjne czy pierwsze oferty publiczne zmniejszyły się, wszyscy szukają wskazówek, jak odnaleźć się w nowej sytuacji. Na nasze zespoły ds. polityki publicznej w Wielkiej Brytanii i Europie zrobiło się ogromne zapotrzebowanie. Mimo wszelkiej niepewności, niektórzy przewidują, że PR tylko zyska na czasach kryzysu.

„Czekają nas trudne lata” – Richard Houghton, Agency Doctor

Niezależnie od swojej polityki, popierania Brexitu lub Bremain, wszyscy szefowie agencji, z którymi rozmawiałem przez ostatnie dwa tygodnie zgadzają się co do jednego – na scenie przywództwa panuje próżnia, brakuje liderów, czego efektem jest chaos ekonomiczny i zero widoków na reorganizację, czy choćby jej plan. Nie ma więc wątpliwości, że czekają nas trudne lata negocjacji dotyczących opuszczenia UE. W najbliższym czasie międzynarodowa społeczność biznesowa dowie się, co to oznacza w praktyce.

Jak zawsze w czasach zmiany, niektóre agencje będą się rozwijać, klasyfikując swoje oferty, grupy docelowe, startegie rekrutacyjne i koszty bazowe, utrzymując jednocześnie płynność finansową. Wiele będzie siedziało cicho jak mysz pod miotłą, a zmieniające się dookoła środowisko ugodzi w ich obroty. Ci, którzy opierali się na kampaniach dla klientów europejskich, będą musieli zmienić podejście, jeśli nowy premier – ktokolwiek to nie będzie – nie dotrzyma obietnicy zastąpienia euro funtem w funduszach europejskich. Bądźmy szczerzy, w ostatnim czasie politykom spełnianie obietnic zupełnie nie wychodzi.

W krótkoterminowej perspektywie wzrosną wynagrodzenia dla specjalistów od public affairs, ale dla większości nadszedł czas, by zająć swoje stanowisko wobec Brexitu i przedstawić klientom czekające ich możliwości, przygotować scenariusz pracy agencji do działania w recesji przez najbliższe trzy lata.

Arun Sudhaman

Tekst pochodzi z: http://www.holmesreport.com/latest/article/’a-suicide-in-slow-motion’-pr-ceos-explore-brexit-implications

Comments

comments

156
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...