Chińska AI będzie uczyć nasze dzieci – kolejny wstępniak, Artura Kurasińskiego do jego Newslettera

Jerzy Ciszewski - 30.01.2019
171

Chińska AI będzie uczyć nasze dzieci - kolejny wstępniak, Artura Kurasińskiego do jego Newslettera

Chińska AI będzie uczyć nasze dzieci – Artura Kurasińskiego Newsletter

Odpowiedział, że bardzo prosto. Każą żołnierzowi wziąć mapę świata, popatrzeć na nią i zadać sobie jedno, proste pytanie “cui bono” (czyli “kto na tym zyskuje, czyja to korzyść”).
Polecam takie ćwiczenie szczególnie w obecnej sytuacji gospodarczo politycznej. Chcemy przewidzieć co się stanie z technologią w bliskiej przyszłości? Popatrzmy na USA.
W ciągu ostatnich 20 lat amerykańska gospodarka dławiąca się wolnym pieniądzem ochoczo inwestowała w spółki technologiczne tzw startupy – firmy, które szybko rosnąć dzięki agresywnym, amerykańskim VC w ciągu ostatniej dekady zdominowały światową gospodarkę.
Ta dominacja pozwoliła wyrosnąć “Czterem Jeźdźcom” albo “FAANG” (Facebook, Apple, Amazon, Google i Netflix) czyli “strażnicy bram” dla większości podłączonej do Internetu ludzkości. Można śmiało powiedzieć, że dzięki tym firmom obecnie funkcjonuje zachodnia cywilizacja.
Teraz przenieśmy się do Chin gdzie dzięki planom rozpisanym na dziesięciolecia udało się wykształcić klasę średnią dzięki której gospodarka Państwa Środka może kręcić się nadal, coraz mniej zależna od apetytu innych krajów. To już nie jest biedny kraj w którym wszystkie korporacje świata zakładały fabryki żeby produkować tanio i ekspertować swoje towary dalej. Chiny już nie tyle rozpychają się łokciami w globalnej ekonomii ale nawet wyznaczają jej trendy.
W zeszłym roku podczas szczytu w Davos doszło do dziwnego zwrotu. Otóż okazało się, że to Chinom zależy na globalizacji i możliwości docierania ze swoimi towarami jak najszerzej podczas gdy Ameryka i Trump głosiły pomysły zamykania rynków lokalnych i ochronę swoich firm (pojawiły się pierwsze pomruki sankcji i wojny celnej).
Niemniej to w Chinach tworzy się nowy porządek świata – tam rosną nowe potęgi technologiczne, które są już tak duże jak czołowe firmy amerykańskie. Na każdego amerykańskiego Amazona, Facebooka czy YouTube’a przypada chiński odpowiednik: Alibaba, Renren i Youku.
Popatrzmy teraz na Europę. Starzejący się kontynent, który dusi się regulacjami, rozbieżnymi interesami oraz będący podzielony ze względu na języki czy regulacje prawne (pomimo częściowego zjednoczenia pod flagą Unii Europejskiej).
Europa pomimo potencjału ekonomicznego czy populacyjnego nie jest technologicznym tyglem – można śmiało powiedzieć, że jest “płatnikiem netto” w relacjach z amerykańskimi podmiotami.
Inne potęgi takie jak Rosja czy Turcja nie liczą się zupełnie. Ich wpływ na przeciętnego obywatela Ameryki, Europy czy Chin jest w zasadzie żaden (poza wykorzystywaniem platform społecznościowych do rozsyłania fake newsów). A Indie albo Afryka? są ważne ale brak zaplecza technologicznego, ekosystemu inwestorskiego oraz końcowych odbiorców powoduje, że pomimo ogromnej populacji nie liczą się ponieważ wybrały rolę “montowni śrubek”.
Swoją drogą to ostatnie chyba ostrzeżenie dla polskich elit politycznych – w czasie następnych kilku lat zmian mogą potoczyć się tak szybko, że kolejną firmę, która pojawi się w Polsce jako inwestor już nie będzie interesowały zwolnienia z podatków. AI nie potrzebuje pieniędzy żeby się rozwijać.
Na placu gospodarczego boju zostają zatem Ameryka i Chiny. Trump jako prosty biznesmen widzi proste zależności w relacjach między USA a Chinami – “albo my ich albo oni nas” (co nie znaczy, że nie ma racji). I reaguje agresją.
Stąd spektakularne i medialne łapanie chińskich szpiegów, zamykanie biznesów i lukratywnych rządowych przetargów na chińskie technologie. Ameryka broni swoich rodowych sreber – technologii, która ma jeszcze jakąkolwiek wagę w przyszłej i prawdopodobnie ostatniej wielkiej bitwie.
Stąd też nakłaniania przez USA metodą marchewki i kija innych “sojuszników” (w tym Polskę) do włączenia się w bojkot chińskiej technologii. Jako alternatywę oczywiście pokazuje się amerykańską technologię (świeży przykład z przetargami na 5G)
Bowiem wiele osób mówi już otwarcie, że ten, kto pierwszy opracuje rozwiązanie AI i będzie w stanie wykorzystać potęgę tej rewolucji zapanuje nad całym światem. Nie będzie potrzeba lotniskowców czy barier celnych żeby wpływać na sąsiednie państwa.
Wystarczy sztuczna inteligencja za pomocą której prowadzona będzie polityka czy gospodarka. Era czołgów czy “kurka z ropą” minie i stanie się ramotką. Putin i jego poziomu kacykowie staną się kompletnie nie istotnymi pionami na planszy.
Problem w tym, że “nasza” ostatnia nadzieja w tym wyścigu czyli USAprzegrywają z kretesem w starciu z Chinami.
Z powodów Prezydenta Trumpa i jego problemów politycznych. Oraz dlatego, że amerykański kapitalizm w starciu z chińskim modelem gospodarczym jest mało wydolny i rozwojowy. I również dlatego, że Chińczycy kolonizują nowe obszary tak jak my, europejczycy w XIX wieku.
Do tego należy dodać ogromne wsparcie nauki i technologi fundowane przez państwo, umiejętność korzystania i co tu dużo mówić – kradzieży wynalazków jak i dorobku naukowego najlepszych uczelni.
Innymi słowy – przespaliśmy czas po II WŚ. Budowaliśmy naszą cywilizację zachodnią na przekonaniu, że prawa człowieka, społeczeństwo obywatelskie, kapitalizm to szczepionki przeciwko wszystkim problemom. I udawało nam się to wykazać przez wiele dekad.
Niestety wygląda na to, że Chińczycy mają w swoich rękach wszystkich argumenty żeby stać się nie tyle potęgą gospodarczą dystansując USA ale zapanować nad wieloma innymi aspektami naszego życia dzięki swojej technologii.
Kto by pomyślał, że to Chińczycy a nie Japończycy czy Amerykanie lepiej rozumieją przyszłość i umieją nad nią zapanować.
Baliśmy się kiedyś, że jako społeczeństwo podbite przez najeźdźców będziemy mówili po niemiecku czy rosyjsku.
Wygląda na to, że to będzie język chiński.
Artur Kurasiński

Comments

comments

171
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...