Chatelleraut, hotchkiss i bidon. Tomasz Kaźmierowski o winie

Redakcja PR - 07.04.2017
115

Chatelleraut, hotchkiss i bidon. Tomasz Kaźmierowski o winie

Z marnymi MAS-ami lub trochę lepszymi chatelleraut na plecach, czasem zaprzężonych do ciągnięcia starych hotchkissów, lecz zawsze z nieodzownym bidonem przy pasie, zdecydowano w kwietniu wysłać ich pod Narwik. Poradzili sobie tam znacznie powyżej oczekiwań francuskich dowódców i niemieckich przeciwników, elity strzelców górskich generała Dietla. Świeży w większości rekrut Brygady był wystawiony na ciężką próbę w spływających błotem górach. Byli też niemal naocznymi świadkami tragedii “Groma”.

W drugiej połowie maja zepchnęli jednak Kampfgruppe Haussels od Ankenes po Sildvik, uszczuplając ją przy tym o co najmniej dwustu austriackich weteranów. Ledwie podali rękę legionistom z 13. Półbrygady, a już musieli się ewakuować.

Legioniści w swoich bidonach mieli wciąż słynnego pinarda, podczas gdy Polaków podejrzewali o wykorzystywanie tych niedużych pojemników do przenoszenia płynów wysokoprocentowych, głównie heimebrent, północnorweskiego bimbru.

Wino w armii francuskiej ma długa historię, jednak dopiero podczas Wielkiej Wojny stało się nie tylko normą, ale wręcz patriotycznym symbolem i kluczowym elementem okopowej subkultury.

Le Barbare au corps lourd mû par un esprit lent

Le Barbare en troupeau de larves pullulant

Dans l’ombre froide, leur pâture coutumière

Tandis que nous buvons, nous, un vin de lumière

À la fois frais et chaud, transparent et vermeil

Jean Richepin

Barbarzyńcy ciężkie cielsko umysł mu spowalnia

Jego tułów bezimienny stado larw uwalnia

Ziąb i mrok świat jego ogarnia

A my tu pijemy nasze wino czyste

Naraz świeże, a gorące, czerwone, a przejrzyste

(tłum. aut.)

To, rzecz jasna, nie mogło być wielkie wino. Pochodziło od tanich producentów i wielkich negocjantów, częściej z Langwedocji i znad Rodanu, niż z Szampanii czy Bordeaux. Z czasem coraz większa jego część przebywała długą drogę z Maroka, Algierii i Tunezji. I było szaptalizowane (dla osiągnięcia podczas fermentacji wyższego poziomu alkoholu dosładzano moszcz).

Przewidując długą wojnę w 1914 roku intendentura francuskiej armii uznała, że dla poprawy życia w okopach do podstawowej racji żołnierskiej doda wino.Okazało się to zabiegiem równie dobrym, jak wprowadzenie hełmu Adriana, zamiast kepi i innych nakryć głowy.

Dopiero po wojnie okazało się, że liczni weterani którzy ją przeżyli, nie chcieli porzucić przywiązania do pinarda. Z tego względu przed 1940 rokiem wino w racji wojskowej było już niskoalkoholowe.

Ode au pinard

Salut, Pinard, vrai sang d’la Terre :

Tu réchauff’ et tu rafraîchis,

Grand Élixir du militaire!

Marc Leclerc

Chwała Ci, Pinard, ziemi krwi prawdziwa

Ty ożywiasz i rozgrzewasz

Tyś eliksir żołnierza!

(tłum. aut.)

Comments

comments

115
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...