Artur Kurasiński: sam kształtuję swój wizerunek

Jerzy Ciszewski - 12.08.2016
99

Jerzy Ciszewski z rozmowie z Arturem Kurasińskim

Artur Kurasiński

Artur Kurasiński to człowiek-orkiestra – przedsiębiorca, bloger, vloger, inwestor i mentor. Z branżą internetową związany juz od 15 lat. Jego pierwsza firma to portal muzyczny Nuta.pl, który założył w 1999 roku.

Fokus to jego najnowsza firma, którą współtworzy z Mateuszem Belataffem. Oferuje ona narzędzia analityczno-wnioskujące, które pozwalają na zgromadzenie w jednym miejscu informacji z wielu źródeł, takich jak strony internetowe czy media społecznościowe. Ponadto pod marką Fokus powstała aplikacja Muse – jej celem jest pomiar i analiza danych pochodzących z serwisu YouTube. Ten kreatywny przedsiębiorca jest również współauorem spotkań organizowanych w Auli Polskiej oraz konkursu Aulery.

Jerzy Ciszewski: Artur Kurasiński. Kto kryje się za tym imieniem i nazwiskiem?

Artur Kurasiński: Osoba, która trzyma rękę na pulsie – dużo czyta, stara się być na bieżąco. Ma dużą wiedzę dotyczącą najnowszych technologii, napisałem komiks.

JC: … zawodowo – na czym zarabiasz?

AK: W dwóch słowach: kontaktuję ludzi. Nie wiem, czy istnieje nazwa dla tego zawodu – to bardziej rola, którą można szybko zmienić. Handluję informacjami. Przychodzę do różnych ludzi, dowiaduję co jest dla nich jest istotne, idę do innych ludzi i mówię: jest taka i taka okazja, wiem o czymś, co może Wam pomóc w biznesie. Z wykształcenia jestem socjologiem i psychologiem, więc w pracy wykorzystuję wiedzę i umiejętności ze studiów. 

JC: W Internecie jesteś trochę jak Robert Lewandowski albo premier Marcinkiewicz – wyskakujesz z lodówki przy każdej okazji. Jak to się robi ? 

AK: Na rynku brakuje ludzi, którzy rozumieją, jak działają media i jak się z nimi obchodzić. Jeśli dzwoni do mnie ktoś z telewizji i prosi o komentarz w sprawie, o której nie mam pojęcia, to mógłbym odmówić albo dowiedzieć się, doczytać i za kilka godzin pojawić w studio. Dla mnie to jest darmowa forma reklamy, dobra ekspozycja. Trzeba jednak uważać, żeby nie popaść w śmieszność i komentować wszystko, jak kilku dyżurnych „ekspertów”. 

JC: Aktywności w Internecie mają Cię zaprowadzić do klientów?

AK: Oczywiście. Trzeba mieć dobrą podstawę do rozmowy z innymi – takim fundamentem może być wiarygodność zdobyta dzięki napisanym artykułom, wizerunkowi w środowisku. Dlatego muszę być aktywny w mediach społecznościowych, pisać bloga. Dzięki temu mogę pójść i powiedzieć: „Nie jestem firmą Krzak, proszę mnie nie obrażać” lub „to może być dla Pana interesujące i wiem, że Pana biznes będzie potrzebował takiej a takiej usługi”. 

Budowanie reputacji online jest dziś niezbędne – ludzie chcą w kilka minut sprawdzić kto kim jest, na czym się zna, co potrafi – trzeba im to umożliwić. 

fot. Krzysztof Kotkowicz

fot. Krzysztof Kotkowicz

JC: Ile w takim razie postów na Facebooku dziennie umieszczasz?

AK: Ostatnio liczyłem – około 10. Dobrze, żeby to były rzeczy kontrowersyjne. Nie w swojej treści, ale poprzez dobór gorącego, aktualnego tematu. 

JC: Patrzę na profil i widzę: trochę technologii, trochę startupów, trochę polityki. Kim jesteś – blogerem, przedsiębiorcą, startuperem…?

AK: W pewnym sensie przedsiębiorcą, mam kilka swoich firm. Z drugiej strony, angażuję się w non-profitowe projekty (na przykład Aula Polska), organizowanie szkoleń i konferencji. Dzięki temu, że szukam sponsorów, poznaję więcej ludzi, a to stanowi dla mnie argumenty w rozmowach z bankami czy inwestorami. Mam ogromną sieć kontaktów – lubię poznawać ludzi.

JC: Przekłada się to na świat poza Internetem?

AK: Oczywiście. Dzielę ludzi na znajomych i przyjaciół, to drugie słowo i tę relację zarezerwowałem dla niewielkiej grupy osób – muszę czuć, że druga osoba też mnie za takiego uważa, jest w stanie wsiąść w samolot o 2 w nocy i polecieć na drugi koniec świata, żeby mi pomóc.

fot. Marcin Michno

fot. Marcin Michno

JC: Jesteś człowiekiem sukcesu? 

AK: Nie postrzegam siebie w taki sposób. Tak się akurat złożyło, że wartości, które są mi bliskie, rynek uznaje za sukces. Z sukcesem zazwyczaj łączy się wielkie pieniądze – ja takich jeszcze nie zarobiłem i pewnie nie zarobię. To, co mam, wystarcza mi. Wolę zaangażować się w życie rodzinne – dlatego pewnie nigdy nie będę stuprocentowym „człowiekiem sukcesu”. Ale nawet jeśli ktoś będzie chciał mi zaszkodzić to nie będzie wiedział, kim jestem, co ja robię, jak mnie ukłuć. Moim sukcesem jest to, że sam kształtuję swój wizerunek. 

JC: Jest na to jakiś przepis?

AK: Dawać rady jest bardzo łatwo, sam lubię to robić. Podstawowa reguła dla wchodzących na rynek jest prosta: przestańcie marzyć o własnym biznesie. Zacznijcie swoją karierę od dużej firmy, w której zobaczycie, jak się robi interesy, jak planować wydatki, jakie są stosunki zależności. Nie rzucajcie się na głęboką wodę ze swoimi oszczędnościami, bo bez żadnego doświadczenia będzie Wam bardzo trudno. Zdobądźcie doświadczenie, nawet dopłacając – podpatrujcie, jak się negocjuje. Ta wiedza okazuje się bezcenna. Dwudziestoletni ludzie bez żadnego doświadczenia chcieliby mieć gotową firmę i fotel prezesa, w którym będą mogli usiąść, zarządzać i zarabiać. A budowanie swojej marki i kariery to długotrwały proces. Trzeba popełnić kilka błędów, dostać kilka kopniaków. Nie ma innej drogi oraz innej metody.

Comments

comments

99
Komentarze
  • Dziękuję za możliwość podzielenia się swoimi przemysleniami! Pozdrawiam czytelników PublicRelations.pl!

Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...