Artur Kurasiński i jego ostatni newsletter

Informacja Prasowa - 07.02.2019
150

Artur Kurasiński i jego ostatni newsletter

Artura Kurasińskiego Newsletter
Facebookowi stunęło 15 lat. Firma, której powstanie zostało tak niezwykle celnie zostało sportretowane w filmie Davida Finchera “The Social Network” (film sprzed 9 lat – kto nie widział niech natychmiast to zrobi) jest piętnowana za wszystkie możliwe grzechy tech-molochów. I słusznie bo platforma, która zrzesza 2,3 mld użytkowników popełniła chyba wszystkie możliwe błędy w ciągu ostatnich 12 miesięcy.
Zostawmy jednak Marka Zuckerberga i jego dorobek. Pastwiłem się nad nimi wystarczająco często w zeszłym roku (koleżanki i koledzy z polskiego Facebooka mogą dziś poczuć ulgę ;).
Dziś chciałbym abyśmy porozmawiali o nas, użytkownikach. Skandale związane z prywatnością nie dzieją się dlatego, że Facebook czy Apple w magiczny sposób wchodzą w posiadania informacji o nas, użytkownikach.
Dzieje się tak ponieważ my, sami na to pozwalamy. Ba! W wielu wypadkach jesteśmy z tego powodu szczęśliwi i przekonani, że odbyta wymiana jest dla nas korzystna.
W tym miejscu należy przytoczyć jedyny i słuszny cytat jaki należy wbijać do głowy każdego użytkownika internetu od momentu kiedy jest w stanie wpisać swoje pierwsze zapytanie do wyszukiwarki Google:
If you’re not paying for something, you’re not the customer; you’re the product being sold
Dokładnie tak. Jeśli za coś nie płacisz to stajesz się towarem. Jeśli walczysz o darmowy dostęp do filmów czy innych treści to wiedz, że serwis zarobi na Tobie jako odbiorcy reklamy.
Twoje dane zostaną udostępnione setkom platform i podmiotów zajmujących się reklamą – tam będą przetworzone, przeanalizowane czego efektem będzie zakwalifikowanie Ciebie do jakiejś grupy klientów w rezultacie czego zaczniesz wiedzieć reklamy.
Ooo – zrobiłeś to! Właśnie wzruszyłeś (albo wzruszyłaś) ramionami co jest twoimi komunikatem “I co z tego wynika? Ja mam to gdzieś”
To przykre, że tak wiele osób nie rozumie, że prywatność nie jest związana z oglądaniem pornografii czy przeglądaniem forów z ofertami zakupu środków odurzających. Twoje prawo do prywatności i kontrola nad “cyfrowym ja” powinna Cię interesować jeszcze bardziej niż to co dzieje się z twoim dowodem osobistym czy kartami kredytowymi jeśli je zgubisz.
Część specjalistów wieszczyła, że użytkownicy internetu “obudzą się” po aferze Cambridge Analytica. Nie można przecież bardziej unaocznić komuś, że poprzez analizę informacji o nim można zmieniać, manipulować i wpływać na wybory polityczne tej osoby (w rezultacie czego można zdestabilizować sytuację polityczną i gospodarczą w jednej z największych światowych gospodarek).
Nic z tych rzeczy. Nadal nie chcemy rozumieć, że pomimo istnienia RODO tysiące firm nadal posiadają nasze dane wrażliwe. Wiedzą doskonale jakie są nasze nałogi, orientacja seksualna, częstotliwość zdradzania partnera, popełnianie wykroczeń i przestępstw czy jaka jest nasza sytuacja finansowa.
Straszne? Nie. To przecież twoja waluta kiedy nie chcesz zapłacić Spotify’owi za miesięczny abonament. Płacisz swoimi największymi sekretami za kilka plików MP3.
Jeśli chcesz poznać kulis tego biznesu i dowiedzieć się co i jaką wiedzę pozyskują o Tobie reklamodawcy polecam raport fundacji Panoptykon.
W roku 2019 będziemy obchodzić okrągłą rocznicę 25-lecia pierwszego zamieszczonego w Internecie graficznego baneru reklamowego. Zapewne nie pamiętasz jak wyglądał (ale cóż – internet nie zapomina ;). W roku 1994 mogliśmy pomarzyć o serwerach reklamowych, big data, platformach z miliardami użytkowników czy dostępem do takiej wiedzy na temat użytkowników internetu.
Obecnie dzięki łączeniu różnych baz danych jesteśmy w stanie opisać użytkownika za pomocą 70 tysięcy metryk. Taka wiedza jest prawie powszechnie dostępna dla klientów z odpowiednim portfelem.
Co zrobią z pozyskanymi danymi? Zapewne zarobią na nich. Jak? Pewnie w najgorszy możliwy sposób. Dlaczego? Bo im na to pozwalamy. A nawet to lubimy.
Codziennie od 25 lat.
Artur Kurasiński

Comments

comments

150
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...