Jestem z Kutna. Jestem dumna!

Redakcja PR - 01.06.2016
23

Jak małe miasto może wykorzystać swoją historię jako atut?

,,Czy byłeś kiedyś w Kutnie na dworcu w nocy? Jest tak brudno i brzydko, że pękają oczy” – tak śpiewał Kult. Od tego czasu zmieniło się w Kutnie bardzo wiele. Czy małe miasta mają szansę na prowadzenie sensownej, ciekawej polityki wizerunkowej? Jak Kutno odbiega stereotypu zaniedbanych, szarych miasteczek?

Jestem z Kutna. Urodziłam się tu i mieszkałam przez kilkanaście lat, a obecnie przyjeżdżam regularnie do rodziny. Kiedyś mieliśmy brudny, brzydki dworzec, zaniedbany park i zamknięty, obdrapany teatr. Ludzie wynosili się stąd, żeby szukać pracy. Dziś moi znajomi ze studiów wracają do naszego małego Kutna, bo mają po co.

Wiecie, jaki sport w Kutnie jest bardzo popularny? Mamy dobrą drużynę koszykówki, ale znajomych najbardziej zadziwia, że w moim mieście jest Europejskie Centrum Małej Ligi Baseballowej. Mamy stadion z prawdziwego zdarzenia i co roku przyjeżdżają do nas latem drużyny z innych krajów. Wiedzieliście o tym? Założę się, że nawet nie myśleliście, że w Polsce baseball istnieje. Kiedy byłam młodsza, zapisywano dzieci hurtowo na te zajęcia, bo po prostu to ciekawy sport. Kutno mocno wspiera aktywność fizyczną dzieciaków, czego dowodem jest również najlepszy w naszym województwie aquapark.

Największe wrażenie jednak zrobił na mnie pomysł związany z identyfikacją wizualną miasta. Kompletnie powalił mnie na łopatki projekt tabliczek z nazwami ulic w kolorze różowym. To już nie projekt, to życie. Muszę przyznać, że dużo ładniej wygląda miasto w tych uroczych kolorach. Skąd w ogóle ten pomysł?

IMG_20160527_120146[1]IMG_20160527_120029[1]

Zacznijmy od najważniejszego. Kutno jest miastem róż. Takie mamy też hasło, więc nic dziwnego, że postanowiono wykorzystać nasz największy atut. Ma to związek oczywiście z najważniejszym wydarzeniem roku – Świętem Róży. Historia związana jest między innymi z Bolesławem Wituszyńskim – wybitnym hodowcą róż. Już w latach 60. miały miejsce pierwsze wystawy róż, co zaowocowało pewną tradycją, do której nawiązuje obecny wizerunek miasta. Do dziś w trakcie Święta Róży wybierana jest ta najpiękniejsza, a hodowcy z różnych części Polski przyjeżdżają, aby wymienić się swoimi doświadczeniami. To wyjątkowa okazja także dla mieszkańców, którzy mogą przyjść na taką wystawę. Podczas Święta Róży wybierana jest także Królowa Róż. Całemu świętu towarzyszy wyjątkowa atmosfera, koncerty. Można spróbować wyjątkowych lodów o smaku różanym, a także kupić np. konfitury właśnie o tym smaku.

jarmark

Lunapark Święto Róży fot. Adam Pietrusiak

Róże towarzyszą miastu nie tylko podczas tego święta. Pisałam o różowych tabliczkach z nazwami ulic. To nie jest wszystko. Symbol róży można szczególnie zauważyć w centrum miasta, gdzie nawet wytłoczony jest na śmietnikach. Obsesja? Mamy bogatą tradycję, a także coś unikalnego, czego w innych miastach nie doświadczymy. Chwalimy się tym.

IMG_20160527_125402[1]

W Kutnie powstało również Bistro Różane, które bardzo dobrze funkcjonuje nie tylko dzięki nazwie, ale i atmosferze. To jedyne takie miejsce w Kutnie, gdzie zjecie sushi (w czwartki), a na deser macie jeszcze dobre ciacho. Nie wierzycie? Wejdźcie na ich smakowity fanpejdż, a sami zobaczycie, dlaczego każdy post lajkuje tyle osób.

Co jeszcze zmieniło się na przestrzeni kilkunastu lat? Oprócz sportu, gastronomii i uroczych tabliczek z ulicami czy nowego dworca mamy również odradzającą się kulturę, czyli Centrum Teatru, Muzyki i Tańca. Osoby, które narzekały, że tu nic się nie dzieje, mogą więc szukać innych powodów do skarg. Kutno wchodzi od kilku lat jako mocny zawodnik na rynku pracy. Ma się do tego przyczynić Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna, do której wciąż dołączają nowe firmy.

Czy to wystarczające powody, aby brać przykład z małych miasteczek?

Comments

comments

23
Komentarze
  • Marcin Ciesielski

    Bardzo pozytywny artykuł, ale pozwolę sobie nie zgodzić się z jedną kwestią. To nie jest krytyka, tylko moje zdanie.

    Czy użyte w tym tekście określenie „małe miasteczko” jest adekwatne do Kutna? Takie sformułowanie przywołuje na myśl miejscowości kilkutysięczne. Bo jeśli nazwiemy Kutno „małym miasteczkiem”, to jakiego pojęcia należałoby użyć do nazwania na przykład (przytoczę przykłady z okolic Kutna) Żychlina, Krośniewic, Kłodawy czy Lubienia Kujawskiego, które są właśnie… małymi miasteczkami.

    W polskich warunkach Kutno to chyba jednak miasto średnie, z kilkudziesięcioma dużymi i średnimi zakładami przemysłowymi, dużą produkcją przemysłową (produkcja o wartości ponad 5 mld zł rocznie – porównywalnie z Toruniem i znacznie więcej niż w Radomiu), wieloma zmianami (o tym była mowa w Pani felietonie) i wreszcie coraz szybciej rozwijającym się (trzeba przyznać – po stagnacji w pierwszej dekadzie XXI w.) budownictwem oraz usługami. To raczej nie są cechy charakteryzujące małe miasteczka, ale miasta średnie.

    W opracowaniach akademickich – jeśli już trzeba użyć dla wygody kryterium liczby ludności, a nie pełnionej funkcji – małe miasto określa się najczęściej mniej więcej tak, jak przytoczono w pewnym artykule socjologicznym, który zacytuję: „W Polskim piśmiennictwie socjologicznym i geograficznym (pomijając kontekst porównań międzynarodowych) pojęcie małego miasta jest niejednoznaczne. Nie ma jednoznacznego określenia jakiej wielkości jednostkę terytorialną uznać należy za małe miasto. Można znaleźć bardzo liczne metody klasyfikacji miast, a podziały te różnią się w zależności od zastosowanych kryteriów typologii. W większości przypadków przyjmuje się kryterium liczby ludności – liczba mieszkańców małego miasta wynosi ok. 20 tysięcy. Natomiast w literaturze przedmiotu bardzo często zdarza się przesunięcie tej granicy do 30 tysięcy mieszkańców. Dlatego też w tym tekście 26-tysięczne Świecie określa się również mianem małego miasta”. Oczywiście rozumiem, że ten felieton nie jest artykułem naukowym, ale to kryterium dobrze definiuje moje poczucie, czym jest małe miasto (przy czym słowa „miasteczko” czasami zdarza mi się używać jedynie do określenia najmniejszych spośród małych miast, tych, które nie pełnią żadnych funkcji ponadlokalnych).

    Inne trendy panują w publicystyce. Niestety zwłaszcza w głównych mediach często są stosowane ogromne uproszczenia – istnieją tylko „metropolie”, „wielkie miasta” oraz „wsie i miasteczka”, bez zauważania stanów pośrednich. Do tego stopnia, że w jednym z artykułów w Gazecie Wyborczej Filip Springer nazwał 116-tysięczny Włocławek „małym miastem”.

    • Pozwolę sobie odpowiedzieć jako autorka tego artykułu. Użyłam stwierdzenia ,,małe miasteczko” jako pewnego skrótu myślowego, ponieważ w świadomości wielu osób Kutno jest właśnie takim miastem. Myślę, że to jest bardzo dobry materiał na kolejny artykuł!

Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...